Klon shirashawy mocno czerwony się zrobił, nawet nie wiedziałam, że tak się przebarwia.
Rośnie sobie w zaciszu grupy drzew, na lewo od oczka.
Koło niego klon czerwony o bordowych liściach, a pomiędzy nimi miejce wypełniają hibiskusy.
Izunia ale foty cudo! Wreszcie, to sobie spokojnie pooglądam parę razy Zadowolona Jesteś z tego bodziszka? Niski? Bo mi lubią niektóre grzyba jakiegoś łapać i mnie wkurzają, ale ten to tak pięknie świeci przy tych srebrnych trawkach. O nazwę się uprasza.
Dziekuje bardzo Danusiu, nie chcialam Cie naprowadzac o co mi dokladnie chodzilo ale to co piszesz potwierdza mnie w tym, czego sie obawiam.
Kupilam wiasna 2 Royal Burgundy na 2m pieniu, by je posadzic pomiedzy dwie ciemnozielone wisnie, tak zeby sie ladnie odznaczaly od reszty.
Na poczatku chcialam kupic Nigry ale tutaj w niemczech doradzali mi w szkolce, do Royal Burgundy. Niby ma ladniej kwitnac, ma miec jasniejsze liscie latem a na jesien sie pieknie na czerwono przebarwiac.
Rzeczywiscie u mnie obydwie ladnie zakwitly, na poczatku mialy ladne czerwono-bordowe liscie i bylam bardzo zadowolona.
Ale tak gdzies od czerwca zciemnialy bardzo te listki, zrobily sie prawie az czarne a pod koniec lata ciemnozielone-brazowe-czarne. Nic czerwonego, nic bordowego.
Nawet jak slonce na nie swieci, wygladaja liscie czarno-brazowe i bardzo mnie to denerwuje i niepokoji, bo sie obawiam, ze to tak co rok bedzie a to nie jest to czego chcialam.
Porownujac liscie Nigry moich sasiadow, do moich RB do jak niebo a ziemia.
Lisice Nigry w sloncu sa az prawie czerwone i wogole nie zielenija.
Czy mogla bys mi powiedziec, jak dlugo mialas Royal Burgundy w twoim ogrodzie i czy mowiac o malo intensywnym kolorze lisci masz wlasnie to na mysli o czym ja pisze?
Moje Royal Burgundy dzisiaj na sloncu wygladaja tak. Czekam czy sie zaniedlugo zeczywiscie na czerwono przebarwia, jesli nie, to je wywale, choc szkoda mi ich, bo zaplacilam za nie 300€
Dodam jednak, że chociaż znajomość różnych prawideł, zasad, teorii, projektantów i ich realizacji, bardzo się przydaje, to jednak w pewnym momencie potrzebny jest po prostu talent, którego ja nie mam, a u Ciebie występuje w wielkiej obfitości.
Przyznam również, że u Ciebie najbardziej podoba mi się frontowa część ogrodu, zarówno ta przed jak i za płotem
Goście, goście, jak ja lubię cześć Zano, miło Cię poznać. Już wyjaśniam- droga prowadzi do przodu domu. Na razie korzystamy z drogi wewnętrznej, tj. jeździmy przez kawałek działki sąsiadów.Czyli wjeżdżając z drogi głównej jedziemy kawałkiem sąsiada, potem wjeżdzamy na naszą od "tarasu strony", a jak chcesz do wejścia, to trzeba jechać do końca. Ja jestem ostatnia, nie ma mną już nikogo, tylko dżungla
Kiedyś, kiedyś w dalekiej przyszłości ma być ślepa droga, która będzie dla nas dojazdową, stąd mąż tak się uparł, żeby dom tak postawić.
pokażę Ci na takim odręcznym planie , może lepiej zobrazuje to
Witam się u Ciebie Basiu.
Wszystko co dziewczyny piszą o oczyszczeniu i przygotowaniu gleby weź sobie głęęęęęboooooko do serca. Tak więc planowanie to sobie na razie zostaw na zimowe wieczory, a teraz widły w dłoń!. Kroczek po kroczku, powolutku oczyszczaj teren z chwastów. Będziesz się wściekać, bo chciałabyś już sadzić a tu znowu trzeba machać widłami, przekopywać z obornikiem i innymi dobrami, ale to TRUD który się OPŁACI!.
Ja mam pytanie o tę drogę, nurtuje mnie dokąd ona prowadzi, jaki jest jej cel, bo garaż jest zaraz na początku wjazdu.
Filomeno gdyby u mnie była możliwość wjazdu koparką to nie zastanawiałabym się ani sekundy. Niestety oczko jest tak usytuowane, że nawet ta mała nie da rady. No chyba, że zdemoluję cały sad. Pocieszam się, że te największe już ułożone. Ale ich układanie dało w kość.
Marzył mi się wodospad z wielkich, kanciastych głazów. Ale wiem, ze jest poza zasięgiem. Muszę zadowolić się namiastką i jakoś lepić z mniejszych okazów.
Ale fajny Muminek - wnuki masz bardzo udane. Takie chwile są bezcenne. Bardzo szybko mijają. Chyba pojadę w ten weekend gdzieś z synem zamiast sadzić tulipanów...