Klaudia, pogoda wreszcie tak pode mnie-idealna do pracy. Ale i tak godzinę bylam w plecy, bo padało-a jak mąż sprawdzal prognozy to pokazywało tylko 40%,więc uznaliśmy, że na bank nie będzie padać. Eh, znowu ominęła mnie idealna okazja żeby zasilić cisy i graby przed deszczem.
Ale wracając do pozytywów-wreszcie skonczyłam oczyszczanie ronda! Oprócz grudek gliny znalazłam jeszcze duze kawały uszkodzonych palisad, obrzeży, krawężników...eh ci fachmani, jak człowiek nie dopilnuje, to wszystko schowają pod ziemią a potem trzeba się z tym szarpać. Zdjęcie trochę niewyraźne, bo robione juz po 21, bo tak późno skończyłam.
Jutro domieszam dobroci i jak mi sie uda to zacznę z seslerią i Olą. Niechże już coś tam rośnie, bo coraz wiecej pytań czy planujemy tam fontannę, bo rurka wystaje na środku? Także ten...nasza rewolucja na podwórku wzbudza ciekawość