Witam serdecznie. Czy ktoś może podpowiedzieć co dolega mojej katalpie. Posadzona w tym roku na wiosnę. Po jednej stronie liście żółkną i brązowieją. Wody jej nie brakuje. Czy to jakaś choroba grzybowa, czy też powód jest inny. Z góry dziękuję za podpowiedź.
Witajcie spowrotem kochani!
Bardzo długo mnie nie było... Ale jak napisałam w ostatnim poście życie pisze swoje scenariusze
Podjęłam nieogrodowe decyzje, przez które musiałam porzucić mój dawny ogród ...
Na szczęście każdy koniec to jednocześnie początek...
Zatem jestem spowrotem.
Nowa ja, nowy dom, nowy ogród, i oczywiście nowe wyzwania.
Coś tam już udało mi się ogarnąć, parę roślinek już zasadziłam. W sumie dwie mikro rabatki już są "na gotowo". Część "w trakcie" a inne wciąż trzeba wydrzeć naturze.
Zatem trzymajcie kciuki kochana Ogrodowiskowa społeczności
Wracając do domku.
Przy ścieżce wycięta szczeć, po deszczu i wichurze mocno się poprzechylała, a ponieważ siewek jest sporo, to nie zostawiam na nasiona.
I tak wracając ścieżką pstrykałam na prawo i lewo.
I na dolną mokrą łąkę. Tu też już sadzę. Ładnie wysiewają się werbeny: hastata i patagońska. Kozłek lekarki również. Krwawnice też, ale sarny lubią i podjadać, więc nie ma efektu.
Na tym zdjęciu widać kępę bodziszka. Nie wiem czy leśny czy błotny, bo sadzonkę pozyskałam z przydrożnego rowu. Ale rozsiewa się, bo jest już w kilku miejscach.
A tu dalsza część. W cieniu pod drzewami planuję smotrawy. A na słonecznej części zawilce jesienne, te zwykłe bezodmianowe.
Jeszcze takie od boku bardziej.
Nawet teraz Hameln wyższa od reszty. Powinna przewyższyć kocimiętki, szałwie i kulki.
Ogólnie nie umiem tak zmiksować roślin, by rozplenice poszły po całej rabacie, a kocimiętki w środek, blisko magnolii. W takim układzie kocimiętki by zginęły w środku?
Stąd zapchałem tam Caradonny. W maju będą widoczne mocno, przy drugim kwitnienia mniej. Ale gwiazdami będą wówczas kwitnące Hamelny.
Przed samym urlopem powiększałam rabatkę, żeby posadzić ostatnie nabytki i prezenty. Złożyłam pergolę (dwa lata czekała) i posadziłam przy niej clematisy President, które w końcu udało się kupić stacjonarnie. Bardzo mi się spodobała ta odmiana ze względu na głęboki, ciemno niebieski, wpadający lekko w fiolet kolor kwiatów. Jak zobaczyłam go u mamy, to chciejstwo się włączyło natychmiast. Przed nim posadziłam dwie piwonie Eweliny, jeszcze dojdzie trzecia Ewelinka jak ją przekopię i miniaturową budleję od Alicji. Dwie dziewanny fioletowe z siewu i dwa przetaczniki Marietta i dwa przetacznikowce Apollo. Jeszcze na pewno coś wcisnę, bo miejsce jest, ale wtedy chciałam wszystkie rośliny z doniczek wsadzić do gruntu, żeby miały szansę na przetrwanie.
Jak teraz patrzę na zdjęcia, to pergola wymaga jeszcze korekty ustawienia.
Tak to wygląda od strony wejścia. Z przodu nie mogę nic posadzić, bo musi być dostęp do licznika, a z tyłu skrzynki posadzę miskanta.
Poniżej jest rabata piwoniowa, więc będzie kontynuacja. Jeszcze mam w planie poszerzyć ją trochę i przed piwoniami posadzić bodziszka Rozanne. I tymi nowymi i tymi starymi.
Obwódkę z bodziszka muszę zastąpić czymś innym, bo pożera wszystko na swojej drodze.
Przy domku. Sweet Laguna przy rynnie rośnie w tym miejscu bardzo dobrze. Tylko tą nieszczęsną wystającą rynnę muszę przemodelować, żeby się w ziemi schowała. Kolanka kupione już czekają.
Floksy ja jakoś nie przepadam za nimi, choć wakacje z dzieciństwa kojarzą mi się właśnie z nimi.
Robiłam wczoraj zamówienie na kilka bylin i zobaczyłam Phlox paniculata (Floks wiechowaty) 'Blind Lion' – gwiazdkowe, zredukowane kwiatostany, kwiat koloru purpurowego, dorasta do 80 cm wysokości.
Sylwia no nie wiem, gdyby te ślimaki tak nie zjadały wszystkiego co wysieję, to pewnie miałabym więcej zapału. A tak to dbam, dbam, posadzę i nie ma.
Nasadzenia pod blokiem pokażę, tylko muszę fotki zrobić.
Też się cieszę. Jeszcze bym chciała jeże i wiewiórki u siebie zobaczyć. Myślę, że już się wylęgły maluchy, ale na wszelki wypadek nie zaglądałam tam przez ten czas.
Takie podglądanie innego świata. U mnie zwierzęta i owady są bezpieczne. Czasem tylko przy kopaniu mogę im niechcący coś zrobić.
Ania ja mam wrażenie, że z mojej słonecznej łąki robi się polana. Tak przez te dziesięć lat drzewa porosły, że coraz więcej cienia tam mam. Jeżówki śliczne to fakt.
Gosia, ja też mam siewek dużo, a te w domu, to dlatego, że mam taką manię zbierania nasionek z różnych miejsc w trakcie wędrówek, spacerów. Już nawet woreczki strunowe ze sobą noszę, bo nigdy nie wiadomo co spotkam. I potem jest wyczekiwanie co ja takiego posiałam. A czasem faktycznie coś co chcę mieć wysiewam. W ten sposób mam białe penstemony, białego ostrogowca, goździka kartuzka, żeleźniaka i czarcikęs łąkowy.
Aniu u ciebie też ma dobre warunki do życia, blisko woda i to w sporych ilościach. Strefy gdzie zwierzęta mogą znaleźć schronienie kurczą się niestety.
W sobotę byliśmy na działce, oj zarosło przez te 3 tygodnie, tak że kosiliśmy z mężem na zmianę. Ja przy kwiatkach, a on wokół domku i ścieżki. Jeszcze nie skończone, bo niestety nie mogliśmy być tam całą sobotę. Ale kilka fotek ku pamięci zrobiłam.
Z tarasu