Polecajka Przetacznik kłosowy podg. siwy (Veronica spicata ssp. incana) 'Silberteppich'
Posadzony wczesną jesienią zeszłego roku. Mam go w trzech miejscach o różnym nasłonecznieniu. W półcieniu jest mniej gęsty. Dorasta u mnie do 35 cm i fajnie zadarnia. Otworzył pierwsze kwiatki 5 czerwca.
Na zdjęciu (z wczoraj) są 3 sadzonki.
Wczoraj szalałyśmy Grupą Lubelską na Festiwalu Otwartych Ogrodów w Nałęczowie. Powiem nieskromnie, że zadałyśmy szyku. Ludzie zatrzymywali się na nasz widok i prosili o zdjęcia.
Mam mało zdjęć ogrodów, bo byłyśmy zbyt zajęte sławą.
Judith, zieloność to teraz nowa kolorowość, czy jak to tam szło Uwielbiam stonowane cieniste ogrody.
Współczuję drzewka i trzymam kciuki. Ja mam, tzn. czereśnie mają, raka bakteryjnego ale opryski i smarowanie nic nie dały jednak mino wycieków żywicy drzewa ciągle żyją.
Rozważam posadzenie zielonożółtego bzu koralowego w prawym górnym rogu za suchym korzeniem. Ciekawe czy da radę na moich piaskach. Dojdą tu jeszcze bodziszki korzeniaste, duża hosta i rabata półcienista będzie już zakończona. Na razie wolne miejsca są przykryte kartonami i wysypane kompostem aby się odchwaściły do następnego sezonu.
Zostawię otwarte okno ogrodowe na sąsiedzką działkę z pięknymi brzozami.
Zakwitł nieformowany żywopłot z pęcherznicy Luteus. Uwielbiam. Drobne płatki spadały na całą rabatę angielską. Oszałamiająco pachniał stary jaśminowiec na rabacie półcienistej.
Jak nigdy, tak tym razem udało mi się wyjechać na działkę w piątek wieczorem i dzięki temu skosiłam wieczorem trochę dzikiego trawnika, czytaj: perzu, w rozsądnej temperaturze. W sobotę kontynuowałam koszenie robiąc liczne przerwy na ochłodzenie siebie i kosy spalinowej w cieniu. Natomiast w niedzielę przebywanie na zewnątrz groziło już udarem cieplnym… Po koszeniu działka się trochę ucywilizowała chociaż jeszcze sporo spontanicznej łąki pozostało.
Tak więc niedziela pozostała na kąpiel w chłodnym kaszubskim jeziorze i błogie lenistwo. To jezioro było impulsem do zakupu działki letniskowej zanim wciągnęło mnie ogrodnictwo. Teraz muszę sobie przypominać, że czasem trzeba wyjść z rabaty, wstać z kolan, otrzepać się z ziemi i poodpoczywać w pięknych okolicznościach przyrody. Parę minut od działki jest takie piękno...
Parę migawek z rabaty angielskiej i półcienistej…
Rabata angielska nie była w ogóle w tym roku podlewana i przetrwała suszę od zimowych opadów śniegu do pierwszego wiosennego deszczu w połowie maja. Dopiero w czerwcu pojawiły się cotygodniowe opady. Warstwa kompostu uratowała rośliny przed wyschnięciem. Jedynie penstemony były trochę podwiędnięte. Jeszcze nigdy nie miałam takich ładnych rozchodników i floksów. Jednak kompost ma moc.
Oglądaliśmy nowy sezon Farmy Clarksona i Jeremy ma właśnie tę aplikację
Ściskam!
Też z uporem maniaka sadzę i mam wrażenie karmię te i inne potwory… wczoraj szłam na odsiecz jaszczurce w oczku ale okazało się że to wielki Turkuć podjadek więc go zostawiłam żeby się utopił…