W ogrodzie Naomi, czyli znajomej naszej angielskiej znajomej, mieliśmy przyjemność zasiąść o 17 do stołu w ogrodzie na five o'clock'u. Prawdziwym, domowym, z własnoręcznie robionymi różnymi konfiturami, pieczonymi ciepłymi scons'ami z rodzynkami, super gęstą i tłustą śmietaną i masłem.
Tak to wyglądało, chociaż właściwie sfotografowałam resztki, ale wcześniej nie wpadłam na to, że mogę zrobić te zdjęcia:
Przekrawa się bułeczkę na pół, smaruje masłem, konfiturą, na to nakłada śmietanę i zjada ze smakiem, popijając mocną herbatą. Okropnie tuczące.
A na deser kawałek ogródka Naomi, wszędzie tam o tej porze roku były te wspaniałe, wielkie bordowe hortensje.