Na szczęście jeszcze mnie nie zakopali Miałam inne rzeczy na głowie i ogród zszedł wyraźnie na plan drugi, poza tym chyba miałam jakiś moment przesytu
"mocy" nabrałam po ostatnim huraganie, który wymusił prace porządkowe a ja chyba jestem uzależniona od zmian i natychmiast głowa pełna pomysłów ( tylko mogłoby nie padać jeszcze ze 2 tygodnie bo przed zimą chciałabym skończyć a wszędzie narobiłam wtórnego bałaganu, na dodatek zamierzam jeszcze jesienią wyraźnie podciąć korony klonów, ucięłam jedną gałąź- nie płaczą a wiosną się z nich leje, jarzębiny zostawię na wiosnę ( kupiłam nawet w tym celu piłę spalinową- taką oczywiście dla amatora, bo jednak drzewa podrosły i można się zarobić na śmierć mając tylko ręczną. Kilka fotek z mijającego, słonecznego tygodnia, hortki brązowieją z dnia na dzień , dobrze, że nierówno
I jeszcze trochę zdrowia i kasy by sie przydało.. sam śnieg to za mało Ale jakby nie patrzeć to już 33% potrzebnych składników do nartkowania by było .. tak patrząc optymistycznie
W ten dociekliwy sposób dowiedziałam się ciekawych rzeczy o mojej marchewce.
Co jej zawsze dolegało. A topoli u nas pełno! Wszystkie aleje na nowych osiedlach od 40 lat obsadzało się topolami włoskimi. Bo wysokie i szybko rosną!
Moje różyczki w ogródku też wysokie, jak im odpowiednie zdjęcie zrobię.