Zojka u mnie te hollandica tylko niebieskie w tym boksie w mixie cebulowym były to ja do wiosny poczekam ale spróbuj a nóż się udadzą mam jeszcze jedne sadziłam na wiosnę i kwitły ładnie w maju czerwcu, teraz liście już zasychają i jak zdążę to chyba też wykopię
o tak u mnie wyglądały to u Ciebie będą takie tylko z odcieniem żółtym
A teraz info dla Ewy.
Z życia ogrodnika:
Do trzcinników wymurowałam rabatę za ławeczką. Ze względu na korzenie dębu ...
Początki.
Potem przyjechał Zbyszek i zaczął mnie poprawiać, zatem dokończył sam
Posadziłam trzcinniki. 2 taczki kompostu, taczka gliny, 2 wiadra obornika i czarnoziem ... Styropian od środka, dwie cegły wystają ponad ziemię i posadzone trzcinniki ...
Wykończony placyk i ustawiona ławeczka ...
Teraz trzeba czekać na nowy sezon
Ech. No do bani ta pogoda. Ale nic nie poradzimy. Ja sobie posadziłam bałaganik znowu. Znaczy bukszpan, zawilce i miskanty miały być. Ale mam jeszcze turzyce i żurawki... I już bałagan. Na wiosnę je gdzieś przesadzę. Na razie niech zimują.
Kasiu, nie jestem, mam nadzieję, pochopnym ogrodnikiem. Nie mam nawyku wysadzania roślin co sezon. Z naturą się nie wygra. Usuwam tylko to, co od paru sezonów sprawia problem lub za parę sezonów uniemożliwi mi ogarnięcie.
Tojad jest z tych jesiennych. Rok temu myślałam, że to ostróżka. Joanna od Andrzeja pomogła w identyfikacji. Ładny jest. Wyraźny akcent na rabacie.
U mnie też glina, ale opadów mieliśmy chyba mniej niż centralna Polska.
Edit: faktycznie. Teraz sobie uświadomiłam, że klonik ma trochę ambrowcowe liście. Ale klon Ginnala tez ma podobne.
Aganiu, w moich marzeniach o ogrodzie też były róże. Solidnie się przygotowałam do ich zakupu, bo wiedziałam, że są trudną rośliną. Widać nie są mi pisane.
Polecam klon ściętolistny. Zimuje bez problemów, szybko przyrasta, ma zielone, błyszczące liście i pięknie się przebarwia,
Aniu, u mnie taki jest. Ale widziałam, że trawy, które u mnie mają 150 cm wysokości, w innym ogrodzie rosną do 2 metrów.
Miskant Memory, czytałam, że nie jest wysoki, u mnie za to w pierwszym roku przerósł mnie o głowę.
W każdym ogrodzie roślinki inaczej rosną
Gosiek, o wpływie wilgotności gleby na przebarwienia wiem tyle, że występuje w przypadku klonów. Nie wiem jak jest z trzmieliną. U mnie jesień widać już od sierpnia. Może musisz dłużej poczekać?
Tamaryszek się zaczął przebarwiać. Drugi z moich oczarów jeszcze zielony.
Ola, piękne ujęcie ogrodu zacytowała
Mi się jeszcze te dwa zdjęcia bardzo podobają Świetne masz te ścieżki. Hortensje się pięknie przebarwiają. A i wrzosów masz sporo
Margerytko, nie odżegnuję się od róż. Wciąż mam ich sporo, ale aż tak wiele jak planowałam już ich nie chcę. Mogę wybaczyć astrom, że łysieją od dołu, szałwi, że odmawia ponownego kwitnienia, pysznogłówce, że złapie mączniaka, ale dziur w liściach w połączeniu z czarnymi plamami na tej reszcie, która z listków została jakoś różom wybaczyć nie mogę. Niedostatki bylin można zatuszować trawami, a co zrobić z chorym 3 metrowym potworem?
Te zostaną z pewnością
Alba Meidiland- piękna, zwarta róża okrywowa. Bez skłonności do wypuszczania batów. Bonica na skarpie i na froncie. Świetnie powtarza kwitnienie. W zeszłym roku chorowała, w tym zdrowa. Ma certyfikat ADR.
Pnące na pergoli do warzywnika. Teraz pod koniec sezonu zaczęły łapać mączniaka, ale generalnie nie sprawiają problemów. Rosną tam Dortmund, Laguna i Rosarium Uetersen.
Bardzo lubię odmianowe rugosy. Wcześnie zaczynają kwitnienie, pięknie pachną, powtórne kwitnienie mniej obfite, ale za to pojawiają się kolorowe owoce. Można robić z płatków konfitury.
Z rasowych róż najzdrowsza jest Mary Rose. Cudowny zapach wyczuwalny z paru metrów. Bez oznak chorobowych od zawsze. Nieźle spisuje się Rhapsody in blue. Wzorowo ze swojej roli wywiązuje się Elmshorn.
Bacznie przyglądam się różom historycznym: Comte de Chambord, M-me Isaac Pereire, Louise Odier, Reine des Violettes, Souvenir du dr Jamain. Bardzo słabo się rozbudowują, ledwie kwitną. Doktorek łapie rdzę. Wśród historycznym dobrze się sprawuje jedynie Rose de Resht. Wybrałam je dla ich pięknego zapachu. Wciąż jeszcze są.
Najbardziej rozczarowały mnie New Dawn. To one co roku pierwsze zaczynają chorować. Mam jeszcze dwie Edenki. Dwuletnie. Bardzo podmarzły tej zimy. Wciąż mam nadzieję, że się odbudują.
Oprócz wymienionych jest jeszcze z 5 innych. Jak na ogrodniczkę, która nie przepada za różami, sporo ich w sumie jest.
Nie mam ani jednej dalii, przeraża mnie to wykopywanie, przechowywanie, coroczne sadzenie. Jak zaniemogę to klapa.A po przemarznięciu cebul mieczyków dałam sobie spokój z innymi. Wiele jednak tracę. Oj wiele!