Kasya, kerri - no, dziewczyny, picownik lub aerator do trawnika – super pomysł, warto wdrożyć w życie. No, ale ja mam jeszcze jedną ciekawostkę… w dziedzinie turystyki też damska szpilka (…moja szpilka) znalazła swoje zastosowanie.
Kiedyś zimą wjechałam na Kasprowy Wierch kolejką linową, ale już pod dzwon szłam „z buta” …oczywiście w eleganckich kozaczkach na obcasie. Obok mnie wspinała się jakaś kobitka w traperach i z ironicznym uśmiechem spoglądała na moje buty. Wiem, że wyglądałam zabawnie, ale po chwili ja nadal wchodziłam pod górę (wbijając moje obcasy w zmrożony śnieg), a ona w swoich profesjonalnych, trekkingowych traperach zjeżdżała ścieżką (na doopie) w dół. Moje szpilki zachowały się jak raki wspinaczkowe. Później obie śmiałyśmy się, że jednak nie ma jak damska szpilka!!!
Na dowód pamiątkowa fotka.
Dzwon na Kasprowym i moje „wspinaczkowe” kozaczki