Marcin, wrzucam aktualizację. Weszło mi 14 sztuk hortensji wstępnie. Potem po prawej będzie stipowisko, a rabata obok z m.in. trzcinnikami, perowskimi.
Rozplenice te przy rzeźbie wyższe i większe plus pozostałe druga odmiana niższa.
Szym wyszedł ze stodoły, patrzy z niedowierzaniem, co ja też znowu wyczyniam. Zaczęłam układać łupek, żeby wyznaczyć krawędź rabaty okołostudzienkowej, bo z wyobraźnią u mnie kiepsko i węża mi się rozwijać nie chciało. Patrzy, patrzy i rzecze "Toż to bambuł będzie, ta rabata, podoba mi się tak, jak jest teraz". Myślę sobie: "Dobra, poczekaj aż ułożę całość, żeby znowu nie wpaść w pułapkę projektowania poszczególnych rabatek osobno". Ułożyłam, wyszedł z warsztatu ponownie i tym razem zaskoczyło! Stwierdził, że mu się podoba, czyli chyba sukces!
"Jestem śmieszny czort, więc śmieję się" zaśpiewam za Romkiem Kostrzewskim, bo chyba mam powody do radości. Jeśli stoicie, to proszę usiądźcie na krześle i się go złapcie (byle nie za głowę, swą, nie tegoż krzesła ) bo takie oto coś wymłodziłam Drzewek ruszać bym już nie chciała, więc wykoncypowałam, że może wpisanie tych kółek w większe koło mogłoby mieć sens (rozwiązanie podpatrzone u Judith).
Wiesz, po fakcie można było sobie ulżyć w żartach, ale w trakcie tej, naprawdę cięęężkiej pracy, nie było mi wówczas do śmiechu. Po zachowaniu, rozjuszonego złością, eMa sądziłam, że to już moja ostatnia jakakolwiek wykonywana praca, nie tylko w ogrodzie ale i w życiu, przed ostatnim namaszczeniem...
Podczas tej ogrodowej rewolucji były wtedy tylko dwa wyjścia:
1/ odciąć w cholercię te ogromne betony, w których były zakotwione druty muszli, tracąc tym samym stabilizację całej konstrukcji...(nie wchodziło w grę)
2/ wezwać operatora z koparką, by wyciągnął w całości zespawaną muszlę i przestawił na docelowe miejsce...(też nie)
To drugie mogłoby się udać, pod warunkiem, że byłby jakikolwiek swobodny dojazd takiego ciężkiego sprzętu.
Dodam, że istniały już chodniczki i urządzone rabaty, które takim przejazdem koparki byłyby unicestwione w 100$...nie w 100$, a w 100%...
I jeden pomysł zły i drugi gorszy...dlatego został tylko jeden sposób...nasze, zmobilizowane do granic możliwości, siły własnych mięśni dopingowane złością eMa...teraz po latach wspominamy to ze śmiechem, ale wtedy... ło matko myślałam o ucieczce do lasu na wieczną tułaczkę, albo o pogodzeniu się, że zostanę zakuta w dyby... przez osobiście wybranego ślubnego...
Na moje szczęście historia zakończyła się dobrze... Muszla obrosła winobluszczem, miejsce w niej znalazła czerwona romantyczna ławeczka...cudo
Twoja wypowiedź świadczy tylko o wielkiej wyobraźni i wyjaśniając z czego jest zegar wcale nie miałam na myśli wyśmianie wypowiedzi a raczej podpowiedź jak prosto zrobić taki zegar ( tym łatwiej , że drożdżowe było gotowe z rolki) Przy okazji widać jak fotki czasami zakłamują rzeczywistość Dopiero jak napisałaś to faktycznie ujrzałam ciasto... z galaretką
Tu dowód, że to jednak tylko talerz był
Na 2024 obiecuję sobie wrócić do pasji fotografowania i uwieczniania roślin mieszkających w moim ogródeczku.
Tymczasem gwiazdy 2023 roku.
Ciemiernik biały
Przylaszczka pospolita
Szachownica kostkowata
Tulipan acuminata
U nas jeszcze dziś strzelają. Aza wczoraj długi spacer w lesie, by maksymalnie ją wymęczyć, potem trzy tabletki ziołowe i wieczór sylwestrowy w kuchni w przesuwnej szafie, ma tam swoją skrytkę, na podłodze, miałam tam schowek na mopy A my w samym centrum wioski mieszkamy i większość sąsiadów miało fajerwerki, dosłownie po sąsiedzku, za płotem. Filemon też mocno się bał, chciał uciekać. Także sylwester w szafie, mimo pozasłanianych okien roletami zewnętrzymi, głośnej muzyki w domu, tak to wygląda, siedzi i sapie. Ale w tym roku było z nią trochę lepiej niż rok temu. A co mają zrobić biedaki, te które są w budach Oj bardzo bym chciała, żeby zakazali sprzedaż i używanie fajerwerków.
.
Z dala od fajerwerków, noworoczny spacer w ciszy i spokoju I tego Wam życzę na Nowy Rok jak najwięcej spokoju, spełnienia marzeń, zrealizowania zamierzonych planów By każdy znalazł czas tylko dla siebie, by odpocząć, zadbać o siebie i swoje marzenia