Ile kolorów o tej porze roku, rozchodniki i jeżówki, hortki, jeżyny, no kolorowo i smakowicie teraz u ciebie a pomidorek jak Pinokio Tawuły po cięciu wyglądają jak wiosną.
Gosiu, widziałaś u mnie gdzie rośnie gaura Na lekkim kompoście z poprzedniego sezonu i w pełnym słońcu.
Będę ją również testować przy tujach, bo tam wysypuję narazie skoszoną trawę na ścinki z tuj. Tam jest ubogie podłoże i susza. Ale to są plany na przyszły sezon jak dożyję i dam radę działać. Jeszcze bodziszka krwistegi chcę poupychać.
Na mocnej glinie mam hortensje, liliowce, róże, tawuły, hosty itp., ale już tyle miejsc zostało wzbogaconych skoszoną trawą i przemieszanych z gliną że coraz lepiej się plewi i to nie ta sama glina. Sądzę po widokach, że Ty nasz lepszą glinę, u mnie typowa celina ale Lidzia pocieszyła, że na glinie też rośnie.
No cały czas myślałem, że w tej części ogrodu może być żywopłot nieformowany. Ten skos działki mnie drażni. Te dwa trawniki są blisko siebie i dlatego chcę nawiązywać kształtem.
Forsycję lubię, bo wcześnie kwitnie, jest bezproblemowa i łatwa do cięcia. Wiem, że jaśminowce i bzy ładniejsze, tylko ja nie mam miejsca do szaleństw. A bez mam i nie kwitnie już 5 lat
Marcin nieformalny żywopłot fajny ale u Ciebie wszystko elegancko i prosto. I błagam ... nie sadź 3 forsycji. Tyle krzaków jest , tawuły pęcherznice jaśminowce lilaki i inne.
Ja mam skrzynkę warzywną tuż przy tujkach i korzenie tuj wędruja do góry w tej skrzyni. Na wiosnę muszę wywalić ziemię i zrobić tam świeżą mieszankę ziemi. Już o wysychaniu tej grzadeczki nie wspomnę.
Także dobrze że tuj nie chcesz przy warzywniaku.
Piękne zdjęcia z Krynicy, można spacerować bez końca. Szczególnie o zachodzie słońca.
Dużo masz tych lilii, ja dopiero w tym roku posadziłam więcej i się nimi zachwycam. Zapach w ogrodzie niesamowity!
Opis cięcia róż pokrywa się z charakterem mojej pracy w ogrodzie, w życiu mam podobnie. Ale chyba to domena kobiet, że widzą po drodze tyle niedoskonałości, że chcą zrobić kilka rzeczy w jednym czasie i finalnie brakuje im czasu na to co zaplanowały. Ja tak od kilku dni dni przesadzam zioła. Codziennie mówię, jutro je przesadzę i codziennie znajduję coś ważniejszego do zrobienia. Róże i tawuły też cięłam raty. Nie lubię jednostajności.
Gosiu, to było bardzo spontaniczne spotkanie Asia, chciała się pozbyć tawuły i mi ja przywiozła. Ale nic straconego, jak masz ochote to możesz do mnie wpaść. Na privie możemy się umówić. Albo możesz poczekać na spotkanie w większym gronie. Chętnie zrobię spotkanko na początku sierpnia.
To już jakiś sukces masz w hortensjach jak już 2 kwitną, może reszta też zakwitnie w kolejnym roku.
Oj tam, oj tam. Lipiec to czas wycinek. U mnie pod nóż poszły penstemony, ogoliłam tawuły a dziś wycinam skołtunione bodziszki. Też będzie łyso i brzydko przez jakieś 2 tygodnie pewnie.
Ja pierdzielę Ty to masz ogród z gumy. Najpierw naupychałaś i on się rozciągał a teraz wykopujesz olbrzymy i on się dostosowuje.
Ja nie zauważyłam że masz nadmiar roślin ale wygląda na to że tak i może teraz to co zostało to będzie miało lepiej bo więcej miejsca na rozrost.
Tylko jak te się rozszaleją ze szczęścia to dopiero będzie busz
Bramowa. Śnieguliczki mnie zawiodły. Tylko jedna jest ładna. Chyba muszę je zapoznać z sekatorem.
Do przetaczników na frontowej dołączyły tawuły japońskie
Wiązówki błotne
A na pstrokatej hortensje coraz ładniejsze. Kwitną też tawuły japońskie.
No jeśli ma zdobić, to mus ciąć, co robić .
Brzuszki to u Mrokasi są, u mnie półkola od cyrkla rysowane . Dziękuję za miłe słowa . Jestem zadowolona z tej części ogrodu, nie planuję na razie tu zmian .
Te brzuszki na rabatach fajnie teraz współgrają ze sobą.
Tawuły van Houttea kupiłam na skarpę i właśnie się oswajam z myślą o ich cięciu
Mam jedną w dolnym i też ja tnę sumie ale mam już z 10 lat. Nie wiem czemu mi się wydawało, że tych nie będę musiała hehe
Bee, jak pisałam - u mnie liście schną na potęgę . A rosną u mnie od lat - niektóre od 9, inne od 5. Wiosną przycinam nieznacznie, w sezonie - wybujałe pędy.
Ale liście wysychają na wiór i opadają. Właśnie przycięłam drastycznie te, które były już niemal całkiem łyse z dywanikiem suchelców pod krzaczkami. Jeśli tego nie przeżyją - to będzie impuls do pożegnania. Nie sprawdzają się u mnie.
U mnie pancerne są tawuły van Houtte’a. Wytrzymują kilkumiesięczną suszę niemal bez podlewania. Mam krzewy ponad 20-letnie, jeszcze po poprzednich właścicielach. Ale to zupełnie inny gabaryt .
Rabata wyszła super a kancik pięknie ją podkreślił.
Wrócę do tawuł japońskich. Zauważyłam, że na słabej piaszczystej glebie z niedoborem opadów lub podlewania żadne krzewy nie znoszą dobrze przycinania. Nawet jeśli są przesuszone to lepiej ich nie ciąć a jedynie wyciąć na wiosnę te pędy, które będą suche.
Tawuły japońskie przycinam jedynie na wiosnę i to tylko co kilka lat gdy są już dużo za duże. Nigdy nie tnę drastycznie zawsze jest to max 20 % krzewu. Po kwitnieniu wycinam tylko przekwitłe kwiaty lub wcale.
Tawuła japońska bardzo głęboko się korzeni i daje radę w trakcie suszy bez podlewania, nigdy mi nie zwiędły liście ale też nie osłabiam krzewów cięciem. Tawuła ma w środku krzewu masę gołych gałęzi ale na zewnątrz jest cała pokryta liśćmi, taka jest jej uroda. Ja jestem z nich bardzo zadowolona, to krzewy do zadań specjalnych.
Szykuję się właśnie do cięcia moich tawuł japońskich , bo zakończyły pierwsze kwitnienie. Tnę je tak jak wiosną; bardzo nisko, prawie do gołych gałęzi. Błyskawicznie odrastają i kwitną ponownie we wrześniu, a potem się pięknie przebarwiają.