Miałam szczęście, to fakt, a tak mi się nie chciało wtedy ruszać z domu. Do tego centrum mam 40 km, ale wróciłam z oczarem, piegowatymi eucomisami (E. vandermerwei), nasionami lawedy augustifolia (tej kulinarnej lawendy). Centrum sprowadza nasiona niemieckie, trochę drogie, ale różnorodność powala.
Czerwone listki to bergenia, chyba kwitnie na biało, ale dla mnie najważniejsze są jej liście.
Nie pamiętam odmiany, mam jeszcze jedną NN o większych liściach, świeci kolorem z daleka.
W białych donicach w zeszłym roku rosły gaury, a przeznaczyłam je dla Calla aethiopica, tylko nie doczytałam o ich uprawie i niemal zmarnowałam. Reanimowałam jako rośliny doniczkowe w domu i jest efekt. Tak teraz wyglądają:
Zimnoooo znowu
Na sekundę wyszło słońce, to wyszłam zrobić wzorem innych fotki tego co kwitnie. Niestety krokusy w takiej temperaturze też nie bardzo chcą się otwierać
Mam je w różnych częściach, sadziłam w sumie kilkaset cebul, ale kompletnie tego nie widać. Część z pewnością padła ofiarą gryzoni
Żółte, już część przekwita
Różne fioletowe, jedne już przekwitają, inne dopiero kolor pokazały
Masz całą masę przebiśniegów, ranników, oczary piękne, dorodne, miałaś szczęście że na nie trafiłaś
Co to za listki czerwone na pierwszym zdjęciu? Co masz w donicach na trzecim zdjęciu?
Jak pięknie wyglądają ranniki na tej skarpie z kamieniami Świetny miałaś pomysł
Ależ kolory, boskie zestawienie
Ewa, gdzie zakupy robiłaś?
W moim mieście powiatowym bieda straszna pierwiosnkowa. Z bratkami też w sumie słabo. Ceny za to straszą
10 dni temu byłam na Kowalach, szału nie było jeżeli chodzi o wybór, ceny za to powalały
Na otarcie łez kupiłam sobie jedną prymulkę za 12 zeta
Ale cudna masa U mnie dopiero z ziemi wychodzą Bardzo je lubię.
Dziewczyny, puszkinie są co roku w lidlu jesienią, w torebkach po 20 albo 25 cebulek, cena nie jest zaporowa, są raczej z tych tańszych cebulowych, tylko trzeba pamiętać
Przepiękne, zwłaszcza pierwszy i trzeci. Też kupiłam wyprzedażowe do reanimacji. To podobno jedne z najłatwiejszych w uprawie roślin doniczkowych i niezawodnie kwitnących. Mnie się raczej reanimacja nie powiedzie, ale spróbować zawsze warto
Zima była długa i ciężka, dla mnie Pofolgowałam sporymi zakupami, a niech tam!
Bo kto nie kupiłby takich oczarów po 50?
A robiąc porządki w piwnicy znalazłam makówki z miedzianej blachy, wystarczyło osadzić na drutach.
Na pocieszenie, z wiosną