Kiedy doczekasz się w ogrodzie cienia , to i o wilgoć będzie łatwiej. Dynie, ogórki i pomidory w warzywniku ściółkuję skoszoną trawą. Chwastów praktycznie nie ma, a ziemia tak szybko nie obsycha.
Rdest się rozchodzi, ale nie jest to roślina bardzo ekspansywna. Da się go utrzymać w ryzach.
Haniu, w Twoim ogrodzie króluje dojrzałość, spokój, a rozważne poczynania na wcześniejszych etapach procentują właśnie takimi efektami, jakie masz i w warzywniku, i w części ozdobnej. To wszystko zresztą tworzy spójną całość, ławeczka nie stoi przypadkiem tam gdzie stoi Wilgoć w glinie jest na wagę złota, doceniam, choć mam już miejsca bardzo przesuszone. Czekam na deszcz, boję się deszczu, ciekawe, jaki jutro rano zastanę krajobraz.
Rdest wężownik - czy dobrze zrozumiałam, że lubi się panoszyć w sposób niekontrolowany? ...
Haniu, pięknie masz, jak zawsze Rdest już? I jarzmianki kwitnące dojrzałam
Ale skąd Ty ten deszcz bierzesz to nie wiem
U nas kolejny tydzień nic... Niedługo chyba stukną 3 miesiące bez porządnych opadów
EDIT: Aga, nie chcę Cię martwić, ale wszystko wskazuje na to, że Twój Małżonek powoli wchodzi w etap drugi, bój się i ratuj
Następny tydzień ma być deszczowy. Przynajmniej u mnie.
Tak, na zdjęciu jest rdest wężownik. Dostałam go od Pszczółki. Weźmiesz przy okazji kolejnej wizyty.
Łomatko, znów deszcz... Dla mnie on jest jak yeti - słyszałam, nie widziałam... Ma padać w sobotę, jak się uda. A w czwartek 28-29C.
Czy na ostatnim zdjęciu to rdest już kwitnie?!? No ale po deszczu to wszystko jest możliwe
Dziś kolejne pracowite popołudnie, a właściwie wieczór. Było tak ciepło, że przeczekałam do 18, ale i tak chłodniej się nie zrobiło. Masakra jakaś...
Posadzone wczoraj i przedwczoraj roślinki w dobrej formie. Podlałam po całości. Zlikwidowałam maleńki fragment plantacji Irish Green - może 0,5m2, a może mniej - zajęło mi to ponad godzinę Bez dobrego noża nic bym nie zrobiła. Ani widły, ani łopata, ani nic nie dawało rady... Jeszcze trochę zostało...
Posadziłam kupione jeżówki. Ale najpierw wykopałam te zabiedzone, spulchniłam i wzbogaciłam podłoże o kompost i granulowany obornik, i wsadziłam na nowo. Wykopałam, podzieliłam i przesadziłam rdest Golden Arrow, bo już wyglądał okropnie i wcale nie przyrastał.
Wylałam dwa wiadra gnojówki do kompostu i od razu nastawiłam nowe.
I tyle...
Wpadam z pytaniem. Kupiłam duże sadzonki w zeszłym roku rdestu Golden Arrow, chyba z 5 czy 6 sztuk, po zimie żaden nie rusza. Czy jest jeszcze dla nich szansa? Jak myślisz?
Judith trzymam kciuki za Twój rdest. Widzę, że nadal wysyłają mikroskopijne sadzonki. Ja muszę napisać reklamację sama do siebie bo przesadziłam 4 róże i wyglądają aktualnie jak qupa
Ja też!
Dzisiaj była kolejna wycinka cebulowych. W cienistych miejscach jeszcze cieszą.
Lada moment zaczną byliny. Rdest już ma kłoski w gotowości.
Rosa rugosa tuż tuż.
A przy okazji oglądania odmianowych kuklików naszła mnie myśl, że między nimi, a tymi zwykłymi jest podobna sytuacja jak między ciemiernikami Niger i orientalnymi.
Kwiatki tych szlachetniejszych odmian, choć może piękniejsze, to nie chcą się prezentować ku górze, ale zwisają w dół. Ciężko im zrobić zdjęcie.
Rano na 5 wysianych rządkach był jeden ogórek. Pod wieczór już wszystkie rzędy były wypełnione.
Jeśli ktoś jeszcze ma siłę i ochotę, to mam ciut fotek. Jeśli nie, to gwoli pamiętnikarskiego obowiązku mam ciut fotek
Gdzieś ktoś pytał o rdest Golden Arrow? Mój, z jesiennego sadzenia, wygląda teraz tak:
Dereń bezodmianowy żyje i rośnie
Nowa jabłonka, która ma nieokreśloną ilość odmian (cztery metki plus dwie gumki po metkach) kwitnie na dwóch gałązkach. Czyli szansa na owoce jest. Może nie w tym roku, ale widać, że to już dojrzałe drzewko i nie muszę czekać pięciu lat.
Nie zapomnij też o podziwianiu swojego ogrodu, bo jest już co podziwiać.
Dzisiaj wsadzałam na rondzie białe jeżówki, bo rok temu wypadły. Dosadziłam też dwa odmianowe kukliki.
Zakupiłam też 3 sadzonki trojeści bulwiastej. Na półksiężycu wypadł mi krwawnik Terracotta. Kolejnych już nie wsadzam, bo one są krótkowieczne. Potrzebowałam pary do duetu z pysznogłówką.
Teraz kwitną tu azalie, po nich rdest wężownik, a potem będą trawy, pysznogłówka i trojeść. Sezon zakończą astry z trawami.
Ola straciła intensywnie różowy kolor.
Pięknie kwitną jadalne wiśnie.
Na skarpowych schodkach rozłożył się żagwin, masy nabiera tojeść rozesłana.
Asia jeszcze nie wygląda bo on w łące posadzony i na razie wśród traw go nie widać, a do tego jeszcze sporo sianka leży pomiędzy i najpierw było zimno, potem sucho. Dopiero po niedzielnym deszczu zauważam, że niektóre rośliny zaczynają startować, dostały wilgoci i to jest ten bodziec co je popycha do wzrostu. Dopiero teraz startują monardy, parzydła, dziś zauważyłam wiązówki, nawet już spore, ale je widać dopiero jak się w łąkę sadzić wlezie, a ze ścieżki jeszcze nie widać. Rdesty jak się rozrosną też będą łatwiej widoczne, a jak ja mam jedną sadzonkę to jej nie widać jeszcze wcale. Patrząc na inne rdesty na rabatach to już pewnie i ten liście ma. Choć mam i takiego co dopiero teraz się budzić zaczyna i takiego co już do kwitnienia się zabierać będzie
U mnie rdest zaczyna w lipcu kwitnąć. Blackfield posadziłam rok temu wiosna, więc jeszcze nie osiągnął swojej wysokości,ale piszą że może mieć nawet 1,20 m
Dla mnie to roślina bezproblemowa , mam go na patelni , więc od czasu do czasu podleję i tyle. Rdesty kwitną mega długo bo aż do mrozów
W zeszłym roku posadziłam też Golden Arrow,ale przysłali maluszki,wiec w tym roku powinien podrosnąć.
Mam też jakieś NN ale podobny kolor kwiaty mają do Blackfield