Wywołana do tablicy wyjaśniam przyczynę (główną) nieobecności na O. Jak wiecie - bom się chwaliła onegdaj - jestem na emeryturze. W związku z tym czasu powinnam mieć mnóstwo, w tym dość czasu na forum.
No, z tym czasem to jednak nie jest tak, jak miało być
Ale prawie przestałam zaglądać na forum (bo jednak ciut zaglądałam, do niektórych wątków, o czym za chwilę), bo okazało się, że jednak nie jestem wyleczona z ogrodoholizmu zakupowego (jak sądziłam). Wystarczyły dwa czy trzy dni na forum i pod wpływem Waszych dyskucji zakupowo różanych nie opanowałam jednak chciejstw i kupiłam masę róż. Róż, których nie mam gdzie wsadzić! Przyjechały z gołym korzeniem, wsadziłam do doniczek i do dzisiaj w nich siedzą
Jaki temat zmusił mnie do ujawnienia się? W zasadzie nie wiem. Kilka kwestii, czy jedna, łącznie.
Zaglądałam po cichu do kilku ulubionych ogrodów, m.in. Hani Gruszki i Brzozowej Dziewczyny. U Hani przeczytałam, co pisałyście o marszu w Warszawie (było to już kilka dni po tym wydarzeniu). Nawet przeszło mi przez głowę, że może się z tego zrobić dym (wszak żyję w tym społeczeństwie). A potem zobaczyłam że wątek Brzozowej Dziewczyny jest zamknięty i jej ostatni post.
Nie śledziłam tej historii na bieżąco, nie czytałam usuniętych/zmoderowanych postów, przeczytałam to, co teraz zostało (nie wiem, czy wszystkie).
Nie chciałabym wracać do tej sprawy, żeby nie rozgorzało na nowo.
Żałuję (z przyczyn poznawczo-estetyczno-ogrodniczych), że Tajemniczy Ogród został zamknięty. Bardzo lubiłam ten ogród, podziwiam konsekwencję w jego tworzeniu. Sporo roślin tam podglądniętych zaprosiłam do mojego cienistego ogrodu. Ale taka była wola jego właścicielki.
Bardzo się cieszę, że Judith zostaje I że emocje opadają.
Nie wiem (jeszcze) czy ktoś więcej odszedł/zamknął wątek. Z czasem się dowiem.
To ja "ze sercem" do Ciebie, przyjedź, werbeny mam bez liku, a widziałam, że szukałaś, a Ty moją najbrzydszą odsłonę ogrodu upubliczniasz?
Nie te zdrowe bukszpany, elaty i kopytniki, tylko wiatę na przydasie mojego męża?
Magleska, dzień dobry, fajnie, że jesteś . Dziękuję za pochwały ogrodowe i stolarskie .
Asia Rojo, dziękuję za dobre słowo i chęć wypowiedzenia się .
Dziękuję za pochwałę rabaty z Pissardi . Trochę słabo rozkręcają się gaury, ale mam je pierwszy raz, może to normalne...?
Magarko, cieszę się, że jesteś . I choć podejrzewam, że Ty nie z tych, co lubią się ściskać (jako i ja ), to przesyłam dużego wirtualnego cmoka .
Dziewczyny, Mrokasia przywołała przykład niezbyt lubianej osoby (któż takiej nie ma w swoim otoczeniu?? ) jedynie po to, by wskazać, że brak sympatii nie jest tożsamy z mieszaniem kogoś z błotem . Można po prostu ignorować, co - jak pisałam wcześniej i jak napisała Kasia - jest bardzo łatwe w wirtualnym świecie.
A na koniec powiem tylko, że była chwila, że nie chciałam tutaj dłużej być... Nie w takiej formie, nie z kneblem na ustach, nie słodkopierdząco ku chwale sielskiej anielskości (Tess trafiła w punkt z tym określeniem)...
Ale to forum to nie admin, to forum to my. To Wy , a ja chcę być z Wami . Aż mnie nie zbanują, co biorę pod uwagę .
Judith
Doskonale rozumiem emocje wywołane skasowanymi i wyedytowanymi postami. Szkoda, że nie zostało to zrobione przez zaznaczenie, że post był moderowany.
Jestem już czas dłuższy na forum, podobnie jak Hania, Ania Makao czy Tess. Gdy padł pierwszy kamyczek o psychologii tłumu, miałam świadomość jaki może być ciąg dalszy i że koniec może być podobny jak w sytuacjach wcześniejszych, tzn. zablokowane wątki i skasowane posty. Czuję się trochę odpowiedzialna za to, że nie uświadomiłam Ci jak to się może skończyć, choć pewnie i tak byś mi nie uwierzyła. Ale, gdybyś o tym wiedziała, nie byłabyś teraz zaskoczona. Dodam, że mogło Cię także spotkać zablokowanie wątku.
Dziewczyny
Pamiętam swoje początki na forum. Czasem zastawiam się czy dobrze pamiętam niektóre forumowe zalecenia, np. żeby pisać pełne nazwy roślin (nie hortki tylko hortensje) czy prawidłowo pisać małe i wielkie litery w gatunku i odmianie. To dzisiaj już brzmi dość abstrakcyjnie, prawda?
Odnośnie gatunków i odmian to ja dopiero dzięki forum się ogarnęłam z tym tematem. Jak teraz widzę, że ktoś pisze o cisach w odmianie Baccata albo o carex Montana to czasem trudno mi się powstrzymać, żeby innych nie poprawiać.
W żadnym razie odwrotny . Ja jedynie dodałam wyjaśniania i uszczegółowiłam swój poprzedni wpis .
Anda, ja nie mam na myśli pisania o swoim prywatnym życiu, lecz o sobie w określonym kontekście kulturowo- społecznym .
Swoją drogą podziwiam Cię, ze potrafiłaś tu zostać po sławetnym ścieku, jaki jakaś nieznana nikomu hejterka tu wylała…
Tess, masz z całą pewnością rację w określonym kontekście.
Jednocześnie nie chodzi tu o moje przeżywanie czy branie do siebie. Chodzi o pryncypia. Jestem Judith - człowiek. Ogrodniczka, korporacyjna wyrobnica, żona, matka i kochanka, rowerzystka i wielbicielka budownictwa. Podróżniczka. Czytelniczka. Szydełkująca wielbicielka kocykowych śpiulkolotów. Psia opiekunka. Członkini społeczeństwa. Nie potrafię funkcjonować jako tylko jedna z tych postaci, bo wszystkie stanowią o mnie jako człowieku.
Tak, fora tematyczne są dla określonych tematów. Ale - jak pisałam ja oraz Hania - także pozaogrodowe tematy nas tu porywaja i fascynują - to one nas pokazują jako człowieka. Bo nie jesteśmy tylko ogrodniczkami.
Są tu dziewczyny z pięknymi ogrodami, które nie poruszają żadnych tematów pozaogrodowych. Ja to szanuję i rozumiem i nic mi do tego. Może nawet zazdroszczę, ze ktoś to potrafi. Sama jednak tak nie potrafię…
Może zatem forum, które - jak słusznie piszesz - ma kojarzyć się jako sielsko-anielska kraina, po prostu nie jest dla mnie…
Moja radość z uczestnictwa we wspaniałym, niezwykle ważnym dla mnie osobiście (i nie tylko) wydarzeniu stała się przyczynkiem do forumowej dramy.
Dostrzegacie, ze takim przyczynkiem może być okazanie radości z dowolnego ważnego w życiu wydarzenia? Na przykład z urodzenia dziecka? Przyjęcia do domu psa? Śmierci rodzica? Utraty pracy? Podjęcia pracy? Wystarczy, ze ktoś wypaczy jakieś stwierdzenie, zmanipuluje i już z okazanej radości z urodzenia dziecka ktoś stworzy nienawiść do ludzi bez dzieci… Z okazanej radości z nowej pracy ktoś stworzy pogardę dla niepracujących. Z informacji o smutku po śmierci rodzica ktoś stworzy zarzut zaniedbania… Wszystko jest możliwe…
I co wtedy? Pewnie cały temat do wykasowania…
Ursa, dzięki za propozycję . Pomarudzić w dobrym towarzystwie zawsze jest miło . Kto wie, co się wydarzy .
Judith, jestem dość długo na forum, więc kilka takich "czyszczeń" widziałam.
Po każdej większej awanturze (bo zdarzyło ich się sporo, choć żadna nie dotyczyła bieżącej sytuacji politycznej) forum było czyszczone. Swego czasu też to bardzo przeżywałam, miałam podobne odczucia do Twoich.
Ale nie bierz tego do siebie. Forum jest sprzątane, żeby kojarzyło się tylko i wyłącznie jako sielsko-anielska kraina sympatyków ogrodów, co ma zachęcać innych, nowych forumowiczów do dołączenia.