Nie panikuj, mój wygląda znacznie gorzej. Na wiosnę przygrzeje słoneczko, przegrabisz i będzie rósł. Jest zima w końcu, trawnik nie rośnie, to co chcesz żeby jak wyglądał? Jak w lipcu? Daj na wstrzymanie
Przez tą dziwną pogodę u mnie sporo rzeczy wzięło w łeb.
Np. gdy był przymrozek w październiku, a nawet mróz - szybciutko ogaciliśmy szklarnię i pelargonie. Potem cały listopad były można powiedzieć "upały" - wszystkie mi szlag trafi, bo mam szarą pleśń. Grudzień też ciepło. Masakra.
Grzejemy, kasa leci, a i tak ciepło... No pomieszanie z poplątaniem.
Sypnęłam rybom troszkę - pokarm, choć nie wolno...zjadły
Nom, mam plan, kilka planów, w zależności co wyjdzie, bo wtedy wpiszę odpowiedni wzór różanki w wolne miejsce. Właśnie nie wiem, muszę to naocznie zobaczyć. Plany różanki i plan ogrodu wgłębionego. I ogród wodny na brzegach jeziorka.
Ponieważ woda (jezioro)leci w poprzek ogrodzenia, a nie pod kątem prostym, rabaty wokół muszą schodkowo się układać, ale równolegle do szklarni. Witek wytyczył linię równoległą do szklarni, potem przeniósł tą linię za wodę, a resztę będziemy wytyczać na bieżąco.. Ale to skomplikowane jest, szkoda że nie chciałam wody prostopadle do ogrodzenia
Każdy uskok (schodek) będzie miał drzewo albo topiar (chyba kula/kula/kula na pniu).
Drzew mam dużo do wsadzenia i muszę wsadzić. Buki Tricolor kilka szt, jeszcze mam grujeczniki, a w różance to nie wiem, może tam, gdzie jakaś woda/fontanna będzie.
Na razie nie robię mostku, bo boję się, że będzie widok kolidował z urokiem ogrodu wgłębionego. Będziemy chodzić bokami. Ogród wodny powstanie na brzegach jeziora, będzie tam też dużo przejść po trawniku, normalnie cudnie będzie, bo chcę od razu trawnik z rolki położyć. Do maja musi być, ale czy będzie??
Nie tnę, ale przymiarki robię. Tylko że samej mi się nie chce, bo to wysiłek i padnę potem i nie wstanę. Chłopaki muszą ciąć, a ja stać nad nimi co najwyżej. Te małe sama potnę, ale trawy - no niemożliwość jest.
Targanie potem po drodze
Dzisiaj było idealnie. Ale chłopaki przewalają ziemię, robią drogę dalej, bo będę miała w krawężnikach z desek.
To pewnie na moim wątku. Bociek był sam, bez towarzystwa. Żurawie u nas na pewno zostały w tym roku na zimę i to kilka grup. Normalnie mamy tutaj jedną bocianią parę, która koło domu się posila, ale od jesieni się nie pojawiały.
Zawsze o tej porze roku czule wspominam sieczkarnię moich dziadków. Idealne narzędzie.
Bociany? Już? Nieprawdopodobne. W necie piszą, że ludzie bardzo często mylą je z żurawiami i czaplami. Teraz jest okres lęgu u żurawi. Ich liczebność wzrosła. Może ktoś właśnie je zobaczył?
Mnie to wręcz przeraża Danusiu. Dookoła ogrodu i domu mam hektary kukurydziane, ładne tło lepsze niż foliowe tunele tylko ani jedno ani drugie wody nie zatrzymuje, przez co przy opadach nas topi, a po drugie jak susza to wysycha na wiór, a wiatr w razie iskry płomienie niesie ..... po tym co zobaczyłam w Australii jestem tym sasiedztwem wręcz przerażona i jeszcze ten sąsiada ugór zaraz za siatką. U nas mentalność ludzi jest taka, że własnych śmieci ze sklepu do domu to już nie doniesie" małpek" po granicach pełno leży, a wiadomo, że szkło jak soczewka działa
Mnie ta zima z powodu temperatury cieszy, bo robimy, ale... trwoga mnie ogarnia co będzie dalej z naszą planetą. To może być szybko bardzo, susza murowana, kataklizmy również. Martwię się.
Może zasmarować Funabenem? Może dodatkowo owinąć jutą naturalną? U nas na mieście sadzą nowe drzewa i każde ma pień owinięty jutą. Chroni przed nadmiernym nagrzewaniem kory i uszkodzeniami mrozowymi.
Słuchajcie, już widziano bociany... Czy to wiosna?
Nienormalne rzeczy się dzieją, to niepokojące. Ja nie pamiętam takiej zimy w każdym razie. Wszystko cierpi na tym. A szczególnie przyroda.