Niestety deszcze jakoś nas omijają. Jest bardzo sucho, rośliny jakoś dają radę, trochę niektóre podlewam. Natomiast ze stawem jest fatalnie, wody z z każdym dniem coraz mniej, nie wiem co będzie z rybami.
Jeziorko już obeschło. Brzózki w miarę szybko radzą sobie z nadmiarem wilgoci w tym rejonie. Od wczoraj mamy znowu upały. Na szczęście od jutra temperatura ma się obniżyć.
Zazdroszczę Ci tej możliwości sadzenia roślin z rozmachem, ale jednocześnie wiem, ile to wymaga siły, czasu i zasobów finansowych na zakupy. Rozwój Twojego ogrodu oglądam z wielką przyjemnością.
U mnie tradycyjnie o tej porze roku trawiaste ścieżki czasem się gubią w gęstwinie.
O! Tak, tak. Popieram pomysł. Właśnie na przeciwległym tarasie sąsiadka opowiada rodzinie o swoich wakacjach sprzed miesiąca. Nie wiem jedynie, dlaczego musi przy tym tak krzyczeć. Wspomnienia wszak nie były chyba traumatyczne.
Udany tydzień miałam. Cisy i bukszpany w części frontowej zostały przycięte.
Bonica pięknie powtarza kwitnienie.
Kolejne dwie blaszki suszonych pomidorków nabierają mocy.
Niestety są i problemy ogrodowe. Ubiegłotygodniowe obfite opady, a potem mgliste noce zaszkodziły pomidorom. Zaatakowała je zaraza ziemniaczana. Dzisiaj obcięłam zainfekowane liście, oberwałam kilka sztuk owoców ze śladami infekcji i zrobiłam oprysk. Może pomoże. Na krzaczkach wciąż jest sporo zielonych, zdrowych owoców.