Czupurek galimatiaskowy właśnie nadszedł i łzy uronił, że tak miłych gości miał i zaniedbał
Goście moi mili, wracajcie! Wybaczcie gospodyni i czujcie się jak u siebie Zawsze czeka na was kawa i ciasto na stole, częstujcie się do woli
Betysiu, aksamitki jeszcze kwitną, kwitły ładnym budyniowym kolorem, obficie i bezproblemowo. W przyszłym roku też je posadzę - o ile zdobędę, bo kupowałam gotowe sadzonki, nie wysiewałam ich
Tu nalejpiej widać kolor i ilość pąków
Co do wysokości - zmierzę Co prawda zmieniałam rabatę pod tarasem i część musiałam wyrzucić, ale zostało jeszcze kilka sztuk chyba
Witam wszystkich Chciałam wczoraj wieczorem wstawić zdjęcia z wizyty kamery w moim ogrodzie, ale byłam tak zmęczona, że nawet nie włączyłam komputera. Nie spodziewałam się, że to takie wyczerpujące Było dużo stresu, ale też muszę przyznać,że pani Ania Słomczyńska jest tak ciepłą i serdeczną osobą, że dzięki niej jakoś dało się przeżyć ten stres Bardzo się cieszę że miałam okazję ją bliżej poznać. Bardzo miło nam się rozmawiało, pani Ania bardzo dużo wie o ogrodach, chętnie się tym dzieli, jest bardzo otwarta i ma w sobie dużo uśmiechu i spokoju. W sumie było bardzo sympatycznie
A jak to wyglądało?
Ogród w jesiennym spokoju czeka na gości
Już są
Wstępne rozmowy...
W tle na tarasie pan od dźwięku rozpieszcza mojego psa
I ja też.... zagracę wszystko.. myślałam, że jak będę się przeprowadzać to od razu zrobię porządki... pozbędę się rupieci nagromadzonych przez lata........ Ale dojazdy na budowę i do ogrodu tak wnerwiały.. godzina w jedna stronę, godzina w drugą stronę... szybko przeliczyłam co mogę zrobić w 2 godziny.... I w ciągu 1 sekundy zapadła decyzja przenosimy najważniejsze rzeczy na budowę i tam koczujemy... A że pracuje poniekąd głównie w domu.....musiałam szybko przerzucić "firmę" i co najważniejsze z moich rzeczy. Moja ekipa akurat skończyła wcześniej pracę, były wolne 2 auta dostawcze.. kilka luda.. I tym sposobem w jedno popołudnie przerzuciłam wszystko... jedna osoba ogołacała sklepy z kartonów, reszta pakowała i znosiła. Wiesz jak wyglądało jak pakowali obcy ludziska rzeczy...... cały śmietnik przyjechał ze mną na dosłowny beton w chałupie. Pierwsza zima bez ogrzewania i z dziurą w dachu (brakło blachy, a producentowi w Szwecji zepsuła się linia produkcyjna)........ ratowaliśmy się jednym piecykiem panelowy elektrycznym..... tem. 10 stopni...
Takie wariackie papiery ......... trzeba było szybko robić w chałupie aby dało się zamieszkać....
Większość robiliśmy sami... nawet dach stawialiśmy sami z pomocnikami co to pierwszy raz pomagali przy dachu Nikt nie chciał nam zrobić konstrukcji dachu z dźwigarami drewnianymi , gdy w domu nie ma płyty (sufitu) i w domu nie ma w środku żadnej ściany nośnej..... Jedna firma sie podjęła ale cena była z kosmosu......
I tym sposobem od rozpoczęcia budowy domu mamy bez przerwy urwanie głowy..... ..... ale takie z Zosie samosie są z nas....
Chałupę przychodziły wycieczki oglądać.... jak to nie ma ścian w środku....
Agatko to pochwalę się jeszcze moimi dzisiejszymi zakupami - Młoda się obudziła przed 6tą, więc miałam więcej czasu niż zwykle na bazarek
Od lewej - kosz 10 zł, kosz na zabawki dla Młodej 20 zł, świecznik - ozdoba świąteczna 20 zł. Dobrze że zwykle mam tylko góra 15 minut, bo byśmy w rupieciach zginęli Ale duży kosz potrzebowałam na plony Młoda coś na zabawki, a ozdoba - na święta się przyda
zaczne od podziekowan.....
...za kwiatusia, te od dzieci najcenniejsze i najpiekniejsze....
...za cieple slowo i wsparcie....juz staram sie zapomniec, choc wraca to jak bumerang ale nie chce i nie moge sobie pozwolic na smutek...mam cudnych chlopakow, plany rozanych nasadzen, 150 cebulek do wkopania...to najwazniejsze a serce kiedys bolec przestanie....
sciskam mocno i jeszcze raz dziekuje cudnie...oj ja na pewno bede do Ciebie wracac jak bumerang, tylko mam nadzieje,ze zdecydowanie bardziej przyjazny.....
a tu jeszcze w innym między krzakami ale sobie radzi wyrasta zza tych krzaków i kwitnie.
Osiaga wysokośc ok 150-180 cm ale nie wszystkie gałązki.
Nie wiem czy będziesz miała po tych zjeciach pojecie o jej wyglądzie bo moim zdaniem powinno sie fotografowac tylko kwiaty , reszta na ogół nie nadaje sie do fotografii.
ławeczka będzie, jak mnie juz bedzie na nia stac, marzy mi się taka drewniana w lawendowym kolorze..
Albo biała, ale biała do elewacji chyba nie bardzo..
Kółeczko zrobię, jak piszesz
Aniu już nic nie doradzam , bo kołowrotek się zrobi ci w głowie . i tak róże będą grały u ciebie pierwsze skrzypce , bo ty masz takie że ahhhh. rozmnażasz z patyczka róże ? posadziłam suvenir of baden - baden . ciekawam co z tego będzie
Alinko, czasem z takiego kołowrotka może wyjśc coś dobrego , im więcej głów pomyśli, tym lepiej.
Próbowałam patyczkowac kilka razy róże, ale moja ziemia nie jest odpowiednia do tego, za szybko przesycha, z kolei bawic się w doniczki to nie mam czasu .
Souvenirek to śliczna róża, ale moja nie ma takich falbanek, jak miec powinna .
Aniu, pozdrowienia zostawiam i moc uśmiechów, miłego wieczoru.
Pewnie tępi krety,a ja spóźniona,niestety!
Szybko w garść jakieś zielicho i tu gdzie weselicho!
Zdrowia Tobie jak najwięcej życzę,........
A poza tym.......dziś lenistwo! Leżę i kwiczę!
Obiecałam Gosi zdjecia krzaków róż - Graham Thomas. Myśle że jestem niezbyt dobrym przykładem hodowcy róż ale jak prosiła pokazuję.
Na tych trzech zdjęciach jest ta sama róża z różych stron.Jest niestety miedzy innymi różami i na dodatek na tle powojnika.Trzeba więc odrzucic gałązki po prawej stronie.