"
Święta prawda. właśnie zastanawiam się, od czego zacząć odgruzowywanie całego domu (od piwnicy po poddasze) z przydasi, nagromadzonych przez nas oboje przez 40 lat (dom zamieszkany w 1983).
Co do Pani Kosowej to też mam taką nadzieję.
Co do cebulek - ależ gdzie tam Częściowo tylko. Nadal wiosną jest kipisz kolorystyczny. Nie ma chyba możliwości by wykopać wszystkie drobniutkie cebulki. Ale wiosną każdy kwiatek cieszy, więc już machnęłam ręką
U mnie bardzo opornie się rozrastały. Musiałam je wykopać i ponownie przygotować im stanowisko. Rozluźniałam glebę piaskiem, rozdrobnioną kora i przekompostowanym obornikiem. Dopiero wtedy zaczęły się gęstnieć. Systematycznie ją podlewałam.
Mam odmianę z jasnym paskiem, to chyba Albostriata.
I żółtolistną.
Po siedmiu sezonach w ogrodzie trudno je uznać za wypasione okazy.
Tess, witaj w klubie pracujących na kolanach, z obciążeniem rolnym w wywiadzie . Praca w tej pozycji też nie jest mi obca od młodych lat - plantacja truskawek u Rodziców, moje przekleństwo wszystkich wakacji. No, ale umiejętność sadzenia roślin i dokładnego pielenia dzięki temu opanowałam do perfekcji .
Ogród wydoroślał, ja się zestarzałam, sprawność ogólna szwankuje ale póki co daję radę. Z brzuchem walczę od młodości, na ogół z marnym rezultatem. Cegłę też lubię, ale poszłam w kamienie różnego kalibru.
Uff, czytałam od końca, ale pasjonująca lektura, nie powiem
Nie wyrzucałam dotychczas skórek od cytrusów na kompost. Ale skoro mówicie, że dają radę, to spróbuję.
Nie wyrzucam na kompost gotowanych resztek z obiadu - przyciągają szczury, a w mieście jest ich pod dostatkiem niestety.
Ja też z tych "nakolanowych".
Od dzieciństwa, kiedy pielenie w polu wykonywało się właśnie na kolanach. (Ja rolnika córka, a herbicydów kiedyś nie stosowano tak powszechnie, jak teraz).
A teraz to i kręgosłup nie pozwala chyłkiem, a brzuch przeszkadza na stołeczku
Jolu, przejrzałam wczoraj Twój wątek i przyznam szczerze, że pomyślałam, iż masz znowu inny ogród Tak wydoroślał. Pięknie jest. A cegłę czerwoną, starą, też bardzo lubię.
Uwielbiam ten porządeczek. Ale jaka u Ciebie, Ewo, zima jeszcze!
Przypomina mi się ubiegłoroczna wiosna, kiedy to w marcu wybraliśmy się z eMem na tydzień do Wrocławia, zakładając, że tam w marcu już będzie ciepło.
Było straszliwie zimno przez cały pobyt.