Zazdrościć możesz tylko gleby i zapasów deszczówki zbieranej z dachu. Gdyby nie one, byłoby krucho z plonami w warzywniku.
O dziwo trawnik wysechł tylko w okolicach brzózek. Większość trawiastych ścieżek wciąż zielona.
Hortensje też nie protestują. Byliny jedynie szybciej przekwitają.
W sierpniowym numerze GW był artykuł o ogrodach Beth Chatto. Podlewane są tylko wodą z nieba, a ostatnie "sztuczne" podlewanie miało miejsce na początku lat 90, kiedy ogrody były zakładane. Nasadzenia i ścieżki zostały tak zaplanowane, aby susza nie odbijała się na ich kondycji. To chyba będzie kierunek rozwoju ogrodów przydomowych. Mnie przerażają aktualne zdjęcia polskich rzek.
A dziś obstrzygłam na łyso kalinę, więc wiosną nie będzie spektaklu. Gałązki poleżą sobie narazie jako ściółka, zresztą są z tyłu rabaty. Zrobiłam sadzonki rdestu,żeby wypełnić luki po wykopanych liliowcach, ciekawe czy się przyjmą.
Ostatnio mam same ciężkie prace, jeszcze jeden dzień zmagań i duża rabata będzie ogarnięta.
Martuś przepraszam że tyle to trwało ale dopiero teraz spokojnie usiadłam. Ale wcześniej jeszcze zmierzylam odetke. U mnie ma 100cm wys. Ale nie jest tak spektakularna jak się tego spodziewałam. Myślałam że po roku będzie ciut większa w obwodzie. A niektórzy jeszcze straszyli że się rozłazi.U mnie widocznie nie.
Trudno zrobić dobre zdjęcie w tym miejsce, bo to wystawa południowa, a same rośliny są dosyć wysokie. Na żywo wygląda OK, a na zdjęciu nieco bałaganiarsko. Ale rzeczywiście ten zestaw bardzo przyciąga oko.
Mnóstwo energii odbierają mi upały. W tym tygodniu doszła mi opieka nad sąsiadowym owczarkiem niemieckim. Póki co jeszcze dycham.
Prace ogrodowe dawkuję niewielkimi porcjami. Wczoraj przycięłam nieco bodziszki Rozanne i brzozę Youngii. Dzisiaj było podlewanie róż i sianie w warzywniku. Jutro może się uda przyciąć tawuły japońskie. Poza przycinaniem i wycinaniem, wszystkie inne ogrodowe prace są niemożliwe. Gleba jest skamieniała na amen.
Bardzo lubię niebieskawe akcenty w ogrodzie. Teraz pierwsze skrzypce gra Perovskia.
Weekend i kolejne dni niestety były suche. Dobrze, że rośliny nawzajem się cieniują. W ogrodzie ozdobnym podlewa tylko deszcz. Byłoby krucho, gdyby nie korzystne warunki glebowe i wiek roślin.
Już mi ktoś o tej Blue Girl wspominał. Ona by chyba z Novalis korespondowała.
Hmm a z tym Novalisem to często właśnie ciepłe odcienie łączą, dlatego o Bouquet Parfait pomyślałam. Nawet złożyłam sobie w przeglądarce te kolory w róznych wariantach
Oczywiście biorę poprawkę na to, że to tylko zdjęcia.
Na szczęście obie mają już pączki, więc może będę mieć szanse je ze sobą zestawić
Pacholę najczęściej przebywa w bardziej przyjaznych rejonach Europy. Na następny odcinek pewnie trzeba będzie dłużej poczekać.
W stosunku do przegorzanów mam mieszane uczucia. Okres świetności główek nie jest zbyt długi, a reszta rośliny raczej nie powala swoją urodą. Łodygi i liście są chyba spokrewnione z ostami. Gdzieś tam w głębi rabat można je wcisnąć, ale zdecydowanie trzeba pilnować szybkiego wycięcia pod koniec okresu największej atrakcyjności. To nie jest roślina, którą chce się mieć w nadmiarze. Sprawdzi sie w roli królika wyskakującego z kapelusza.
U mnie też się nieco ochłodziło. Wykorzystałam to do podlania róż skrzypowym dopalaczem.