Ula, hortensję na pniu o docelowej wysokości pnia można szybko uzyskać ukorzeniając długi, prosty, dość gruby patyk.
Nie pokażę teraz, bo od dawna zdjęć ogrodowi robię, ale mam dwie wysokie zaledwie kilkuletnie), z własnego .
Nawet jeśli to jaja, to nie opuchlaka tylko innej francy jakiejś... Guniak czy jak mu tam? Nie, już wiem, ogrodnica niszczylistka. Coś się panu producentowi pomerdało.
Ja odkryłam w ubiegłym roku, czemu moja kudłata tak mi kopię i ryje w trawie. Ona za pedrakami tak. Nie wiem, jak je wyczuwa, ale wyczuwa. I dzięki temu niestety ich żywot ulega szybkiemu zakończeniu. Ale to nie opuchlakowe, tylko jakieś większe chrząszcze.
Tess - chyba Cię myślami o rabacie kopytnikowej u Hani ściągnęłam Dzięki za głos Jestem na etapie wiary, że żółte kuleczki to nie ślimaki, nie opuchlaki, a nawóz (nie-wiadomo-skąd)
Martka - postanowiłam podejść do sprawy optymistycznie, będzie co będzie I żółte kulki i żywopłot mam na myśli Lekcja ogrodowej cierpliwości - odcinek sryliard101
Wiem, że w "wywodzie naukowym" swego czasu uznałam to za jaja opuchlaków, ale po kilku latach, ktoś tu na O. to sprostował. Jaja opuchlaków są podobno dużo mniejsze, prawie niewidoczne gołym okiem, bo w dodatku przezroczyste.
Te kulki uznano za nawóz.
No, nie wierzę Wszelki duch!
Toż przecież wiem, że Cię dawno na O. nie było.
Od dawna wyglądam i zaglądam, ale im bardziej zaglądam do środka, tym bardziej Gusiarza tam nie ma
Rany, Agnieszko, strasznie się cieszę, że się odezwałaś.
Nawet nie wiesz, jak bardzo mi Cię brakuje
Idę zobaczyć, co zameldowałaś u siebie.
To prawda Tereniu, nie było łatwo i dopiwero jak coś stracimy, to zaczynamy to doceniać.
Wydaje nam się, że chodzenie jest tak proste a to bardzo skompikowana czynność ale trzeba walczyć i się nie poddawać, choć są momenty, że człowiek opada z sił i się zastanawia ile jeszcze podoła.
No widzisz a ja je stamtąd wyciepałam. Dam ich dużo w inne miejsce, na wjazdowej. Tam będą na tle cisowego żywopłotu. Troszkę mi się wizja tam pozmieniała