Ech
Marto, różnica między opuchlakami a pędrakami ta jak wybór pomiędzy dżumą a cholerą.
Gdybym mogła wybierać jedną z plag ogrodowych, chyba wybrałabym jednak pędraki. Robią spustoszenie w trawniku, ale jednorazowa walka bywa skuteczna. A opuchlaki to samonapędzająca się machina - zwalczamy larwy, a dorosłe produkują setki, tysiące jajeczek
Z tulipkami to zdaje się, paniki narobiłam na forum
Nie chciałam, ja naprawdę mam obawy, czy zakwitną.
Zbyszku, widziałam akcję z wrotyczem
Też będę go stosować, w weekend nazrywam, bo w tygodniu zupełnie nie mam czasu.
Kuracja nicieniowa jest kosztowna, dlatego myślę o rezygnacji z żurawek.
Ja nie wiem, czy we wszystkich ogrodach, w których są obecnie, były wcześniej opuchlaki.
Możliwe, że zostały sprowadzone wraz z zakupionymi roślinami.
Wiem jednak, że mam w ogrodzie od co najmniej 15 lat rododendron i od dawna pamiętam, że miewał wygryzione liście. Ale wgryzy były niewielkie, i nigdy mi nic nie wyleciało z powodu obgryzionych korzeni.
Widać populacja była pod kontrolą, choć nie stosowałam żadnego preparatu.
Joanno, one naprawdę zgniły. Zabiłam je bardzo skutecznie. Więc nie ma co podsuszać

Choć rzeczywiście dziwi mnie tempo, w jakim to się stało.
Agentko, odpozdrawiam

Środowo, żeby być dokładnym