Za drzwiami do ogrodu...
12:55, 11 paź 2021
Oj, do ogarnięcia( tak jak bym chciała) terenu gdzie mam warzywniak i sadek, to kilka dni nie wystarczy, może gdyby całe to tak. Ale ja mogę dziennie poświęcić ze dwie godziny i to nie zawsze, a jak mogę to wtedy czasami deszcz lub ziąb. Dobrze, że grubsze prace robi eM. Po większości warzyw mam już zglebogryzarkowane, posiany poplon, niektóre miejsca zwapnowane.
Wiosna często bywa kapryśna, więc większość zaplanowanych prac wolę wykonać teraz, bo wiosną i tak jest co robić ( a teraz prace wymyślają się na bierząco i nie wiem jak to się dzieje,że jedna pociąga drugą i mnożą się na potęgę: przesadzająć jedną roślinę , przesadzam pół ogrodu...)
Nie wiem Hanuś gdzie widzisz u mnie tą systematyczność, ja mam wrażenie ,że działam bardzo chaotycznie Planuje jedno , a robię drugie...Zaczynam jedno , a w międzyczasie idąc np, po jakieś narzędzie widzę drugie i zabieram się za to...Czasami już zapominam po co szłam właściwie
Albo mając te dwie godzinki większość przełażę po ogrodzie , tu coś zobaczę co należałoby uwiecznić na zdjęciu( lecę po aparat i powstaje pięćdzięsiąt różnych zdjęć), to myślę jak tamto zmienić , to polatam z doniczkami w tą i z powrotem, przymierzająć( albo z wykopaną rośliną -i to w stanie najlepszego kwitnienia!- wtedy najlepiej widać gdzie pasuje...) I tak na robotę zostaje chwila , albo robi się ciemno Dziś zaplanowałam dalsze prace w ogrodzie , a siedzę na Ogrodowisku...
Ale łudze się, że w końcu osiągnę w miarę zadowalający efekt. Co nie znaczy, że ciągle jestem niezadowolona...Jestem! Nawet ciągle jestem zadowolona, tylko czasami za krótko



