Zielonym do góry... :)
14:53, 22 cze 2015
"Historia pewnej brzozy"
Kilka lat temu a dokładnie w 2009 w czerwcu skusiłam się na ekologiczne sadzonki za recykling (oddalam zebrane baterie w pracy, odstałam pół dnia na Błoniach i otrzymałąm kilka sadzonek m.in.brzozę. Projektu ogrodu nie miałam jeszcze wtedy. Brzoze posadziłam przy wejściu do domu. Rosła. W zeszłym roku był już potężnym drzewem, sąsiedzi mieli fajnie prowadzoną w kulkę. I ja też nie wiedząc jak ręcami eM opitoliłam na łysiutko. Ile się od rodziny wysłuchałam że skleczyłam drzewo. No cóż - mi się tak tak chciało. Na wiosnę zero oznak życia - trochę żal bo to pierwsze drzewo u nas, ale stwierdziłam że bez liści tez pięknie wygląda.
Teraz odpuściła i wygląda całkiem całkiem - wierzę że uda mi się ją trzymać w ryzach aby pasowała do moich umbrek. A oto ona
Kilka lat temu a dokładnie w 2009 w czerwcu skusiłam się na ekologiczne sadzonki za recykling (oddalam zebrane baterie w pracy, odstałam pół dnia na Błoniach i otrzymałąm kilka sadzonek m.in.brzozę. Projektu ogrodu nie miałam jeszcze wtedy. Brzoze posadziłam przy wejściu do domu. Rosła. W zeszłym roku był już potężnym drzewem, sąsiedzi mieli fajnie prowadzoną w kulkę. I ja też nie wiedząc jak ręcami eM opitoliłam na łysiutko. Ile się od rodziny wysłuchałam że skleczyłam drzewo. No cóż - mi się tak tak chciało. Na wiosnę zero oznak życia - trochę żal bo to pierwsze drzewo u nas, ale stwierdziłam że bez liści tez pięknie wygląda.
Teraz odpuściła i wygląda całkiem całkiem - wierzę że uda mi się ją trzymać w ryzach aby pasowała do moich umbrek. A oto ona