Te brzuszki na rabatach fajnie teraz współgrają ze sobą.
Tawuły van Houttea kupiłam na skarpę i właśnie się oswajam z myślą o ich cięciu
Mam jedną w dolnym i też ja tnę sumie ale mam już z 10 lat. Nie wiem czemu mi się wydawało, że tych nie będę musiała hehe
Bee, jak pisałam - u mnie liście schną na potęgę . A rosną u mnie od lat - niektóre od 9, inne od 5. Wiosną przycinam nieznacznie, w sezonie - wybujałe pędy.
Ale liście wysychają na wiór i opadają. Właśnie przycięłam drastycznie te, które były już niemal całkiem łyse z dywanikiem suchelców pod krzaczkami. Jeśli tego nie przeżyją - to będzie impuls do pożegnania. Nie sprawdzają się u mnie.
U mnie pancerne są tawuły van Houtte’a. Wytrzymują kilkumiesięczną suszę niemal bez podlewania. Mam krzewy ponad 20-letnie, jeszcze po poprzednich właścicielach. Ale to zupełnie inny gabaryt .
Rabata wyszła super a kancik pięknie ją podkreślił.
Wrócę do tawuł japońskich. Zauważyłam, że na słabej piaszczystej glebie z niedoborem opadów lub podlewania żadne krzewy nie znoszą dobrze przycinania. Nawet jeśli są przesuszone to lepiej ich nie ciąć a jedynie wyciąć na wiosnę te pędy, które będą suche.
Tawuły japońskie przycinam jedynie na wiosnę i to tylko co kilka lat gdy są już dużo za duże. Nigdy nie tnę drastycznie zawsze jest to max 20 % krzewu. Po kwitnieniu wycinam tylko przekwitłe kwiaty lub wcale.
Tawuła japońska bardzo głęboko się korzeni i daje radę w trakcie suszy bez podlewania, nigdy mi nie zwiędły liście ale też nie osłabiam krzewów cięciem. Tawuła ma w środku krzewu masę gołych gałęzi ale na zewnątrz jest cała pokryta liśćmi, taka jest jej uroda. Ja jestem z nich bardzo zadowolona, to krzewy do zadań specjalnych.
Szykuję się właśnie do cięcia moich tawuł japońskich , bo zakończyły pierwsze kwitnienie. Tnę je tak jak wiosną; bardzo nisko, prawie do gołych gałęzi. Błyskawicznie odrastają i kwitną ponownie we wrześniu, a potem się pięknie przebarwiają.
No nieee, ta rabata ma już z jakieś 12-15 lat? Albo i więcej. W sensie wielkość i kształt. Kiedyś to tu był nasz największy kawałek trawnika . I przestała pasować do nowej części ogrodu.
Te derenie mi się tu sprawdzą. Już to widzę.
Wysadzę z rabaty naprzeciwko 3 limonkowe tawuły i też tu wrzucę. Tam mi się gryzą z różem, bordo i malinowym.
Już odżył . Suchelce oczywiście nie znikną z tawuł japońskich, ale reszta zaczyna wyglądać świeżo . Chyba te tawuły przytnę mocno, bo patrzeć się nie da na te suchelce... Już kilka najbiedniejszych przycięłam.
Mam nadzieję, ze prognoza się sprawdzi i będzie jeszcze padać kilka dni. Poki co jakieś słońce się przedziera przez chmury, deszczu nie widać .
Miałem wcześniej pisać, że dopasowywanie brzuszków rabaty pod lampki wychodzi nienaturalnie. Takie odczucie miałem. Ale ostatecznie ta wersja z położonym wężem i widok od drugiej strony jest ok. Rozumiem też odrzucenie tych ekstremalnych wersji rabaty
Miałem zaproponować krzewy, które już masz. Drzewa chyba nie zrobią tego średniego piętra, a krzewy typu tawuły japońskie są zaś za niskie. Pasowały by: derenie białe, derenie Kousa, jaśminowce o limonkowych liściach, może nawet judaszowiec lub oczar? Takie krzewy, które wypełnią wysoko i szeroko piętro za thujami
Hmmm, tawuły u mnie rosną m.in. na froncie - sucho, ubogo i słonecznie. Przypala je, ale nie schną. Ale ja od czasu do czasu podlewam, może dlatego.
Natomiast, chciałam powiedzieć, że w tym roku zauważyłam, że te małe żylistki jednak nie są takie pancerne i też mdleją. A nowo posadzone, na słonecznej rabacie schną . Więc dobrze, że się na nie nie zdecydowałaś.
Zdjątka hortensji śliczne. Trochę zazdroszczę ale twardo nie kupuję. No nie jestem w stanie dostarczyć im tyle wody ile potrzebują
Przeczytałam, ze kupiłaś żółtego żeleźniaka (Russela?). Mam i stwierdzam, że nie jest odporny na suszę a na piasku wegetuje. Wersja fioletowa czyli żeleźniak bulwiasty 'Amazone' jest dużo odporniejszy. Tego praktycznie w ogóle nie podlewam a kwitnie co roku.
Jak to wysychają Ci tawuły japońskie? Przecież one są na wszystko odporne? Ja ich w ogóle nie podlewam i rosną i kwitną
Ciekawe powiem Ci, u mnie różowe annabelki zwieszają liście a tawuły nigdy nie miały zeschłych liści. Nic ich nie rusza, no może te limonkowe na froncie czasem słońce przypala.
Z tawułami japońskimi chyba masz rację. U mnie rosną nawet w wilgotnym półcieniu i mają się świetnie. W dodatku mi się sieją, co już świetne nie jest, bo z irgi nie mogę się ich pozbyć , wciąż gdzieś wyrastają nowe.
Marcin, ściskam! Doskonale rozumiem Twoje zniechęcenie. Nic tak nie zdołuje ogrodowo jak pogoda… Jedyne wyjście to wybierać wyłącznie rośliny dobrze znoszące suszę. Ja już innych nie kupuję. No ale mam przecież także całe stada roślin kupionych przed czasami suszy…
Obserwuję rośliny w ogrodzie i z tych gorzej znoszących suszę dostrzegam dwa rodzaje. Jeden to rośliny, które robią się „smutne”, mają klapnięte liście i zwieszone kwiaty, czasem część liści żółtawych. Te nabierają wigoru po podlaniu. I takie, którym liście u/lub kwiaty wysychają bezpowrotnie. I takich chyba będę się pozbywać, a jest wśród nich np. tawuła japońska. Mam jej sporo w ogrodzie, ale kolejny rok tylko straszy…
Co ciekawe - inne odmiany tawuły są odporne: brzozolistna (moja faworytka!) czy van Houtte’a.
Właśnie wróciłam z ogrodu. Stałam i dumałam nad rabatą za domem. To rabata na starej części, dość wąska, pod wielkimi tujami. Przerabiana razy tysiąc pięćset sto dziewięćset. A ja wciąż nie jestem zadowolona z tego jak wygląda . Bo wygląda …nędznie. Nie mogę osiągnąć na niej bujności. Byliny mi tam słabo rosną bo tuje duszą wszystko. Muszę ją przerobić. Po raz kolejny. No i dumam jak… Może muszę posadzić więcej małych krzewów, które lepiej sobie poradzą… Małe tawuły albo może palibiny. Hortensje nie dają rady. Jednak brakuje mi tu koloru więc byliny muszą być…
Chciałam wstawić fotę poglądową ale zorientowałam się, że w zasadzie nie mam zdjęć tej rabaty. To o czymś świadczy, czyż nie?
Najłatwiej trzymać się zasady, że wszystkie krzewy tnie się po kwitnieniu (lilaki, jaśminowce, krzewuszki, żylistki, forsycje). U siebie stosuję pewne wyjątki od tej zasady; tawuły szare, nippońskie, pęcherznice tnę pod koniec zimy, a tawuły japońskie tnę trzy razy w sezonie, żeby nie przypominały mioteł.
Cięcie robi się zawsze wg stałych zasad: wycina się pędy pokładające, krzyżujące i najstarsze przy samej ziemi, a resztę skraca o 1/4-1/3 w zależności od tego jaką chcemy mieć wysokość.
Pospolitym krzakom trudno zrobić krzywdę cięciem, więc tnij bez obaw.
Donice rzeczywiście przepiękne masz. I podoba mi się kolor Twojej tawuły. Lubię takie wyrazista, moje kwitną na blady róż. Chętnie bym wymieniła je na taki mocniejszy fuksjowy.
Prawda masę chęć Mamy do pomocy działa mocno motywująco
Jednak jak to z Mamami bywa, jak już jechała to tylko mówiła żeby sama za dużo nie robiła bo ona jak przyjedzie to chce sobie trochę w ziemi pogrzebać przecież do urlopu mam jeszcze kilka dni także zrobię tyle, na ile wystarczy mi czasu
Dziekuję za polecajkę moliniową