Kolejny dzień bez słońca, ale przetrwamy. To nie kataklizm, tylko smutek na duszy.
A ze smutkami radzimy sobie rożnie. Jedni za książki się łapią/ja/i odpływają, inni serwetki dziergają, jeszcze inni wianki klecą albo inne dekoracje, czasami ktoś zajrzy do sąsiadów. I tak dni mijają.
A wystarczy , że słońce błyśnie, a już cała ogrodowa brać wylega do tych grządek. To nic, że zima, ale i tak podziwiamy, lodowe wzory na trawach, sypiemy jadło do karmników i medytujemy, medytujemy...planujemy zmiany, przesadzanie, dosadzanie nowe aranżaje....
Bo nie ma to jak pobyt w znajomej przestrzeni, w otoczeniu ulubionych drzew i krzewów.
Miłego dnia!