anabuko1
18:51, 02 sie 2026
Dołączył: 28 gru 2013
Posty: 24850
Wito, masz rację, każdy wybiera tę Śnieżkę która mu bliższa.
Ja zostałam przy sztalugowym. Lubię zapach farb, mieszanie ich na palecie, fakturę którą zostawia pędzel i szpachelka. W akwareli podziwiam lekkość i to jak pracuje woda, ale sama wolę kiedy mogę poprawiać i budować warstwy.
W mojej grupie są tez dwie osoby akwarelowe i sztalugowe. To dobrze mieć towarzystwo do wymiany doświadczeń, nawet jeśli techniki są różne.
A o malarstwie możemy spokojnie przejść na priv. I jak chcesz to pisz uwagi do mnie.
Chętnie posłucham cię jak Ty podchodzisz do światła w akwareli.
Doskonałość przychodzi z czasem, a najważniejsze jest to, że wróciłam do malowania. Każdy zaczynał od obrazów, które dziś nazwałby prymitywnymi. Ja też mam takie i nawet komuś się spodobały i poszły na prezenty a niektóre sprzedałam.
Malowanie mnie cieszy i wycisza, dodaje energii i to już ogromna wartość. Sztaluga, zapach farb, moment kiedy powstaje coś z niczego. To jest terapia i radość jednocześnie.
A że z roku na rok warsztat i spojrzenie się zmienia, to naturalne. My się zmieniamy, zmienia się też to co malujemy i jak to widzimy. Czasem mniej, czasem więcej, ale zawsze do przodu.
Wiem niedoskonałości jeszcze są i moze będą u mnie... One są dowodem, że próbuje, maluje i że idę dalej.I sama i z grupą..
i
L