Taaaa, rozplenice i miskanty. Pozbywam się w tym roku kolejnych kilku kęp miskantów. Nad rozplenicami na frontowej też myślę tym bardziej, że psy mi je wygniatają. Frontowa i tak idzie do przeróbki, wylatują kosodrzewiny to może i rozplenice wylecą. Za dużo z nimi roboty na wiosnę.
A bez nożyc akumulatorowych ani rusz. Podstawowy sprzęt dla mnie
Dziś cięłam rozplenice nożycami ręcznymi. I powiem, że lepiej mi się cięło, niż akumulatorowymi (takimi niby do żywopłotu, ale z krótszym „ostrzem”). Te ręczne mam z długimi nożycami i na teleskopowych rączkach, więc cięłam na stojąco.
A te akumulatorowe trochę szarpią, ale np. tną świetnie turzyce Raureif lub palczatki albo inne trawy o cieńszych kłosach (i byliny).
Mam jeszcze nożyce akumulatorowe z długim ostrzem, ale dla mnie są niewygodne (i trochę za ciężkie). Zazwyczaj to ex-em nimi operował. Niestety w najbliższych dniach jest trochę zajęty.