Sylwio, dzięki za wskazanie strony. Przeczytałam kiedyś ten wątek od a do z, ale nie pamiętałam już, że tam jest taka fajna, ilustrowana relacja nt. Waszych zmagań z gunnerką. Swoją drogą , widać że warto dopytywać , bo tak, to myślałabym że zabezpieczasz tylko folią bąbelkową A tak w ogóle, to widzisz jak to jest: naczytałam się, wynotowałam, podpytywałam, a jak przyszło co do czego , to i tak nie wiem co robić! W niedzielę opuszczam działkę i wracam do domu, powinnam zabezpieczyć guncię już na całą zimę, ale jest jeszcze za ciepło. A jak przyjdzie znienacka mróz, to mi roślinka padnie i koniec radości
Może jeszcze ktoś, coś sensownego podpowie?
Ja swoją gunercię poobcinałam z liści i ponakrywałam ja z wierzchu i tak stała sobie troszkę, wczoraj zajrzałam ,żeby zrobić jej domek na zimę a ona tak jakoś obślizgła takim kiślem i białe kropki grzyba się pojawiły, jest twarda w dotyku, te obcięte kikuty po liściach takie szkliste się zrobiły. Wszystko obmyłam wodą i suszę bez nakrycia, jutro muszę nakryć bo mróz zapowiadają. Boję się czy czymś się nie zaraziła, może zapociła się i to nic takiego. Zobaczymy na wiosnę.
Też się obawiam, moja zaczęła listki wypuszczać
Sylwuś napisałaś:" Od środka obijamy te palety włókniną, a od zewnątrz folią bąbelkową."- na prośbę męża muszę dopytać, bo chciałby wiedzieć dlaczego właśnie tak ma robić , a nie inaczej, czym to jest uwarunkowane , że włóknina od wewnątrz, a folia na zewnątrz
Za wcześnie się za to zabrałaś chyba. Guncię się ścina jak przymrozek mam być lub już liście zetnie.
Ostatnio było słonecznie i ciepło, nie było przymrozków, przynajmniej u nas. Ja ścinałam dopiero dzisiaj i nakryłam tymi ściętymi liśćmi, tak będzie czekać do przymrozków na poziomie -4. Dopiero wtedy chałupę jej budujemy.
Teraz to wydaje mi się, że dobrze by było jak przeschnie miejsca cięcia liści oprószyć węglem drzewnym celem odkażenia, ewentualnie miedzianem popsikać przeciw grzybowo. Tak bym zrobiła, nie wiem czy dobrze, nie miałam jeszcze takiej sytuacji.
Bo pomiędzy włókniną a folią tworzy się swego rodzaju komora powietrzna, która też izoluje.Ma to znaczenie np przy mrozach w okolicy - 30 stopni. Do tego przy różnicy temperatur na folii od wewnątrz skrapla się para i kapie na liście i roślinę, a tak kapie na włókninę i po niej spływa po zewnętrznej stronie wokół rośliny. A to oznacza lepszą ochronę.( wiosną często noce sa zimne dni ciepłe) Daje też możliwość otwarcia samej foli, bez otwierania włókniny, co dla nas ma znaczenie przy wietrzeniu wiosennym. Bo jak noc cieplejsza to foli nie zamykamy wtedy. Tez tam nie mieszkam i nie jestem w stanie skoro świt lecieć otwierać. Słońce wiosenne jest ostre, gdyby folia była zamknięta mogłaby się zaparzyć, a tak ma wietrzenie. Nie mówię, że to jedyna słuszna metoda, ale pozwala nam wyprowadzić roślinę w połowie maja, gdy likwidujemy okrycie do wysokości naszego wzrostu. Czyli zdejmuję budę i mam od razu dorodny okaz
Aniu to nie dwa domy tylko stary dom i budynki gospodarcze. Na razie mieszka babcia, a My u siebie, ale kiedyś zostawimy synom, a sami przeniesiemy się tam na ogród
U mnie wczoraj pierwszy mróz i liście do ścięcia. Trochę martwi mnie to nagłe przejście z ciepłej jesieni w dosyć niskie temperatury, moja okryta na razie tylko swoimi liścmi.