Strona główna Archiwum Forum Mapa ogrodów O nas Kontakt

Pokaż wątki Pokaż posty

Nigdy nie mów nigdy

Kindzia
U joli

Dołączył: 04 kwi 2012
Skąd: Śląsk
Posty: 27914
Dodany 10:29, 09 sie 2012 , edytowany o 15:47, 09 sie 2012
Wprawdzie byłam się już przywitać i miałam na dobre zacząć w zimie przygodę z Ogrodowiskiem, ale mnie do Was ciągnie...

Zacznę od zupełnego początku. Nigdy nie myślałam, że wrócę do grzebania w ziemi. Jak wyprowadzałam się z domu rodzinnego (szeregowiec z małym ogródkiem) powiedziałam Mamie : nigdy więcej domu, ogródka, grzebania w ziemi, podrapanych rąk do łokci przez róże, rosnących na potęgę chwastów, martwienia się, że kapie z dachu, o płot (znowu trzeba malować), o przemarzniete rośliny i to wszystko, co się z tym wiąże. Jak się wtedy myliłam. Byłam szczęśliwa, wyprowadzaliśmy się do własnego mieszkania ze świeżym Mężem i zupełnie nie przeszkadzało mi, że to blok i wszystkie dobrodziejstwa związane z mieszkaniem w bloku mnie spotkają.

Minęło wiele lat. Mama ciągle mieszkała w domku z ogródkiem. Niestety coraz trudniej było Jej utrzymać to wszystko. Emeryturka z roku na rok coraz mniej warta i decyzja Mamy : chce iść do bloku. Najpierw chciała się zamienić z nami, ale ja nie chciałam o tym słyszeć. Żal było Mamie zostawiać to wszystko i przekazać w obce ręce. Ale my byliśmy wtedy na etapie podróży i delektowania się wielkim światem, dom znaczył dla mnie wyrzeczenie się tego wszystkiego i wywrócenie naszego ustabilizowanego, spokojnego życia do góry nogami. Mama sprzedała dom, zamieszkała w tym samym mieście co my. Wszystko toczyło się leniwie i spokojnie. Do czasu. Mama nagle zachorowała, bardzo krótko to wszystko trwało...teraz już ponad trzy lata nie żyje.

Odziedziczyłysmy z Siostrą mieszkanie. Ani Ona, ani ja nie miałyśmy pomysłu co z nim zrobić. Ona ma małe dzieci (Siostra jest 14 lat ode mnie młodsza), nie ma sensu utrzymywać mieszkania dla któregoś z nich przez tyle lat. Moja Córcia ma swoje mieszkanie, Syn wtedy miał 17 lat i też doszliśmy do wniosku, że nie warto przynajmniej 8 lat płacić za to mieszkanie. Nie chciałyśmy też wynająć. Zapadła decyzja : sprzedajemy. I pojawił się problem. Trzeba będzie oddać fiskusowi 19%, albo przeznaczymy te pieniądze na cele mieszkaniowe. Siostra szybko kupiła działkę budowlaną i zaczęła drążyć temat. Nie ze mną, nie! Z moim Mężem I tak się jakoś stało, że urobili mnie w dwójkę. Kupilismy działkę i na niej stanął nasz dom. A z nim problem ogrodu. Po budowie został ugór, śmieci i kompletny brak pomysłu od czego zacząć. Pewną trudność stanowi to, że tam nie mieszkamy. Dom stoi w odległości 55 km od miejsca naszej pracy, a ja nie chcę jeździć samochodem (pisałam już o tym u Sebka), więc mieszkamy w tygodniu w mieście, na weekendy jeździmy tam, na wieś, 7 km od Pszczyny. Zdarza się, że trzeba jechać w tygodniu, podlać. Każdy urlop spędzamy tam i, co dziwne, nie żal mi tych wszystkich Meksyków, Belize i innych Kenii...

Ale się rozpisałam, początek już jest i teraz będę mogła zacząć pokazywać jak było. Nasza działka to ta za siatką, już jako tako uporządkowana. A to co widać, to jeszcze nasze manele



W związku z tym, że mamy dostep do dwóch dróg dojazdowych (jedna droga we współwłasności, druga z przejazdem służebnym) mamy dwie bramy, ta od strony drogi służebnej, od południa



i druga



od strony zachodniej (to troszkę późniejsze zdjęcie, widać posadzone malinki i drewutnię w oddali)




Cała działka ma niecałe 10 ar, niby nie jest to dużo, ale dla takiego laika jak ja...

c.d.n.
____________________
Kasia***zjazd VI 2016***cz.I***cz.II*** Ogród z łezką II
GabiK

Dołączył: 04 lip 2011
Skąd: tuż pod Warszawą
Posty: 3378
Dodany 10:50, 09 sie 2012
Witaj Kindziu.
Zadziwiająco wielu ludzi zaczyna od niechęci. Ja też nigdy nie chciałam grzebać w ziemi, więc kupiliśmy szeregowiec z małym ogródkiem, a nie dom. I teraz żałuję, a szybko miejsca nie zmienię.

Oddaje się 10% podatku ze sprzedaży mieszkania. Też się przeprowadziliśmy w dużej mierze dlatego, że trzeba było wydać pieniądze.

Czekam na obecne zdjęcia.

Byłaś w Belize, czy to był tylko przykład? Ja chwilowo jestem rozdarta: czy zbierać na działkę gdzieś pod miastem, czy jeździć po świecie.
____________________
Ogrodniczka in spe - Miniaturowy ogródek
Kondzio
Img 3813

Dołączył: 02 lip 2012
Skąd: Krakow
Posty: 17847
Dodany 10:59, 09 sie 2012
Witaj niezła historia czymam kciuki można założy system nawadniajacy powiem ci ze mi tez nie teskno za wyjazdami przecież jak się ma swoje miejsce na ziemi to poco wyjeżdżać można zainwestować te pieniądze w ogrod
Tess
Ksiezyc miotla czarownica

Dołączył: 17 maj 2012
Skąd: Warszawa/Nadbużański Park Krajobrazowy
Posty: 11810
Dodany 11:01, 09 sie 2012
Witaj, Kindziu

Piękna historia o tym, jak Los płata nam figle

Najbardziej urzekło mnie to:
na weekendy jeździmy tam, na wieś, 7 km od Pszczyny. Zdarza się, że trzeba jechać w tygodniu, podlać. Każdy urlop spędzamy tam i, co dziwne, nie żal mi tych wszystkich Meksyków, Belize i innych Kenii...

Skąd ja to znam?
____________________
Pozdrawiam:) Teresa W Gąszczu u Tess oraz Ogród nad Rozlewiskiem Chętnie dzielę się roślinami z każdym, kto po nie przyjedzie, albo odbierze w jakimś umówionym miejscu. Ale nie wysyłam roślin.
Kondzio
Img 3813

Dołączył: 02 lip 2012
Skąd: Krakow
Posty: 17847
Dodany 11:01, 09 sie 2012
GabiK napisał(a)
Witaj Kindziu.
Zadziwiająco wielu ludzi zaczyna od niechęci. Ja też nigdy nie chciałam grzebać w ziemi, więc kupiliśmy szeregowiec z małym ogródkiem, a nie dom. I teraz żałuję, a szybko miejsca nie zmienię.

Oddaje się 10% podatku ze sprzedaży mieszkania. Też się przeprowadziliśmy w dużej mierze dlatego, że trzeba było wydać pieniądze.

Czekam na obecne zdjęcia.

Byłaś w Belize, czy to był tylko przykład? Ja chwilowo jestem rozdarta: czy zbierać na działkę gdzieś pod miastem, czy jeździć po świecie.
ja myśle ze na działkę a zwiedzać zawsze się bedzie można
Kindzia
U joli

Dołączył: 04 kwi 2012
Skąd: Śląsk
Posty: 27914
Dodany 11:06, 09 sie 2012
GabiK napisał(a)
Witaj Kindziu.
Zadziwiająco wielu ludzi zaczyna od niechęci. Ja też nigdy nie chciałam grzebać w ziemi, więc kupiliśmy szeregowiec z małym ogródkiem, a nie dom. I teraz żałuję, a szybko miejsca nie zmienię.

Oddaje się 10% podatku ze sprzedaży mieszkania. Też się przeprowadziliśmy w dużej mierze dlatego, że trzeba było wydać pieniądze.

Czekam na obecne zdjęcia.

Byłaś w Belize, czy to był tylko przykład? Ja chwilowo jestem rozdarta: czy zbierać na działkę gdzieś pod miastem, czy jeździć po świecie.

Jak się cieszę, że mnie odwiedziłaś! Myślałam, że długo bedę czekać.
Z tego co wiem, to musielibysmy oddać 19%, ale teraz to już nieistotne przecież
Nie byłam To też długa historia. Tylko króciutko : w tym roku, w którym Mama odeszła mieliśmy 25 rocznicę ślubu i to miał być taki nasz prezent. W październiku wybieralismy się na wyprawę z Cejrowskim po Meksyku, Gwatemalii i Belize. Miało to być 20 dni, zdecydowaliśmy się na dom. Ale może kiedyś?
Teraz ,z perspektywy czasu, wiem, że dobrze zrobiłam. Daje mi to tyle radości Zrobiłabym to jeszcze raz!
____________________
Kasia***zjazd VI 2016***cz.I***cz.II*** Ogród z łezką II
Kindzia
U joli

Dołączył: 04 kwi 2012
Skąd: Śląsk
Posty: 27914
Dodany 11:07, 09 sie 2012
Kondzio napisał(a)
Witaj niezła historia czymam kciuki można założy system nawadniajacy powiem ci ze mi tez nie teskno za wyjazdami przecież jak się ma swoje miejsce na ziemi to poco wyjeżdżać można zainwestować te pieniądze w ogrod

Można, tylko nie mamy na to kasiorki
Dziekuję za odwiedziny. Miło mi
____________________
Kasia***zjazd VI 2016***cz.I***cz.II*** Ogród z łezką II
GabiK

Dołączył: 04 lip 2011
Skąd: tuż pod Warszawą
Posty: 3378
Dodany 11:09, 09 sie 2012
Kindziu, taka wyprawa z cejrowskim to wypas, ale chyba też męcząca. Może jeszcze się uda.
Ale dom i działka to lata przyjemności, a nie tylko 20 dni, czy nawet 20 dni co roku.
____________________
Ogrodniczka in spe - Miniaturowy ogródek
Kindzia
U joli

Dołączył: 04 kwi 2012
Skąd: Śląsk
Posty: 27914
Dodany 11:09, 09 sie 2012
Tess napisał(a)
Witaj, Kindziu

Piękna historia o tym, jak Los płata nam figle

Najbardziej urzekło mnie to:
na weekendy jeździmy tam, na wieś, 7 km od Pszczyny. Zdarza się, że trzeba jechać w tygodniu, podlać. Każdy urlop spędzamy tam i, co dziwne, nie żal mi tych wszystkich Meksyków, Belize i innych Kenii...

Skąd ja to znam?

Jeszcze na wiosnę, 3 lata temu, gdyby mi ktoś powiedział co mnie czeka, zaśmiałabym się mu w twarz.
Też jeździsz?
____________________
Kasia***zjazd VI 2016***cz.I***cz.II*** Ogród z łezką II
Kindzia
U joli

Dołączył: 04 kwi 2012
Skąd: Śląsk
Posty: 27914
Dodany 11:11, 09 sie 2012
Mam nadzieję, Gabiku, że kiedyś jeszcze pojedziemy do Belize. Kręcą nas rafy, poznaliśmy się z Mężem w klubie płetwonurków
____________________
Kasia***zjazd VI 2016***cz.I***cz.II*** Ogród z łezką II
Korzystanie z portalu ogrodowisko.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies