Witam,
mam problem z jedną (i jedyną) brzozą, która rośnie u mnie na ogródku. Niestety nie wiem ile ma lat gdyż w tamtym mroku dopiero zakupiłem działkę i rosła już tam brzoza. Wiem tylko, że było ich tam dużo więcej razem z choinkami i innymi drzewami ale deweloper wszystko wykarczował :/
Ma około 6-8m wysokości.
problem pojawił już się w tamtym roku na koniec lata. Losowe gałęzie były bez liści. Myślałem, że w tym roku odbije ale niestety jak widać na załączonych zdjęciach losowe całe gałęzie z różnych stron, zarówno na dole jak i na samej koronie są bez liści. Zrywając te gałęzie są suche i łamliwe.
Boję się aby całe drzewo nie padło. Czy można je jakoś odratować? Czy trzeba niestety ściąć uschnięte gałęzie? Czy mogło jej np. zaszkodzić pryskanie w tamtym roku przez sąsiada roundupem? sąsiad pryskał chwasty przed równaniem ziemi więc pryskał tylko po ziemi (brzoza oddalona od płotu o 2m pierwsze gałęzie zaczynają się na wysokości 2m).