To i ja zabiorę głos z moją powierzchnią trawników

Zbieram przy koszeniu tylko w przydomowym i to idzie na kompost , a że jest mocna badylami z rabat i warzywnika, oraz chwastami z plewienia poprzekładane to nie gnije i nie śmierdzi. Na dużym ogrodzie nie zakładamy kosza tylko trawa zostaje w trawniku i w ciągu trzech dni znika, bo dżdżownice wciągają pod ziemię, z tego też powodu nie muszę nawozić trawnika , a rośnie jak głupi, inna sprawa, że w trawnikach nie mam samej trawy i choć widok może nie folderowy to w okresach suszy mam stale zielony trawnik, a nie suche łany, nigdy go też nie podlewam , musi sobie radzić sam

Sypanie trawy na rabaty przerobiłam w malinach i na liliowcowej i powiedziałam nigdy więcej tej głupoty nie powtórzę, przez cały rok bujałam się z gryzoniami( nornice, krety) które pozakładały pod tą ściółką gniazda, rabata i maliny były non stop w powietrzu

Tak więc nie wszystko co tak zachwalane sprawdzi się w każdym ogrodzie

Gdybym chciała kompostować ilość trawy z dużego ogrodu , całą łąkę kwietną musiałabym w kompostownik zamienić , a i tak po roku miejsca by brakło.
Oddawać nie da rady bo u nas zielonych nie odbierają to raz , a dwa tirem by musieli zabierać co tydzień.
Wniosek szukamy rozwiązań do własnego ogrodu i własnych warunków
Justyna nie pocieszyłaś mnie z tym sypaniem pod przyszłe rabaty, bo przemyśliwałam ten pomysł do lasku, a tu piszesz, że zły pomysł.
A może to wschodzą siewki z tych ozdobnych traw co w rabatach rosną?
No bo jak koszone bez korzeni i bez nasion to z czego wschodzi???