U Gobasi poczytałam o szynkowarze nie miałam pojęcia co to, dokształciłam się w info.
Przypadkowo trafiłam szynkowar w Kaufland i ruszyła produkcja dla własnych potrzeb, o to mielonka z łopatki.
więcej było rozrobionego mięsa i włożyłam do foremki upieczone w piekarniku.
smakowało tak samo.
to kiełbasa szynkowa.
to drobiowa galaretka z piersi i ćwiartek kurczaka.
Aniu, no właśnie nie wiem czy nawet na poplon też nie jest za pozno, idą zimne dni i przymrozki.
A jeszcze prace w tym tygodniu będą.
A póki co do siania,, to już sama nie wiem,,,
Czy nie lepiej zasiać trawę na wiosnę ?
I tak jak obliczyliśmy na ten areał potrzeba nam sporo trawy, na prawie 300zl.Szkoda byłoby tej kasy wyrzucać w ... mróz.
Przy niektórych hostach jeszcze widać życie :0
Nie wiem co to za roślina ?? , ale jeszcze ma się dobrze
Nie ma co podziwiać, działka kupiona zimą i niewiele prac zostało wykonanych.
Po prostu brak czasu, brak rąk , brak właściwych funduszy jakie chcialoby się
Ale marzenia i plany są
Dobrze byłoby ,żeby te4 marzenia się spełniły.
Przekopałam w poniedziałek cztery rododendrony z dość dużą bryłą korzeniową.
Napoiłam ich wcześniej i pewnie jeszcze trzeba zadbać o wilgoć.
Okryłam liśćmi dębowymi.
Mam jeszcze dwie azalie do przesadzenia ale się boje teraz,
Przesadzić wczesną wiosną czy po kwitnieniu?.
a zabrałam się do domowych wyrobów i szyneczka z łopatki bez wędzenia wyszła wspaniała.
mięcho marnowane i parzone w torebkach do pieczenia.
Z prac jestem dumna ale muszę odpocząć przed następnym maratonem ...
Póki co zaczynam zbierać świąteczne gadżety do salonu Mam zamiar mieć tam cudownie świąteczny wystój
Albo zrobię na mniej obsługowe, ale się poddam.. nie mam wyjścia .. wiec coraz mniej sentymentów
Jak świerki urosną i zrobią zieloną ścianę to będzie super.. na razie udaję że sąsiednich domów nie widzę. Ale za 3 lata będzie zielono Najgorzej, że pasuje wywalić drugą porcję chorych jodeł .. wiec w nowym miejscu się odsłoni
Żałuję, że nie wywaliliśmy wszystkiego jak była możliwość zgodna z prawem.. 5 lat by się przebiedowało i byłyby równe.. i bałagan za jednym zamachem.. Ale i tak nie było za co kupić nowych werków i nie było siły na wydarcie jodeł.. to mordęga.. i w dodatku nie było gdzie dać tego drzewa po ścięciu. To były ogromne ilości..
Nie pielone wogle w tym roku nigdzie. Tam gdzie ręką sięgnęłam idąc po ogrodzie.. tam gdzie nie sięgałam maskara.
Chabazie nie ścięte i zwykle nie ścinam, dopiero na wiosnę.. chyba że wygląda już tragicznie.. w tym roku tylko mega tragiczne wycięłam..dla wiekszości będzie to mega mega mega tragiczne A i tak się uzbierało tego więcej niż ustawa przywiduje..
Liście w większości z trawnika ogarnięte, a reszta robi za ściółkę
Więcej nie zdążę już nic zrobić.. w weekend mam wnuki (obiecałam kino i takie tam) i jak zwykle parę rzeczy do nagonienia w pracy, a potem zapowiadają zimę..
Zadołuję tylko rdesty.. i trawnik może przy wnukach skoszę..
Jesień była piękna tego roku... mogłaby tak jeszcze pobyć do Bożego Narodzenia
Ta kocimiętka jeszcze nigdzie mi się nie wysiała, za to inne owszem.. i wszędzie..
Wykopałam sama, bo sam w pracy do późna.. i nie ma wyjścia.. jeszcze jak zdążę i pogoda pozwoli to trochę pociapię..
np po cholerę mi ten poczochraniec?? Ładna rabatka wyjdzie, jedno z nielicznych miejsc słonecznych.. Nie mam kiedy przycinać i potem taki strach na wróble stoi..