Piękna odpowiedź. Przypomniało mi to zdarzenie z wczesnych lat szkolnych mojego syna. Jeden z jego kolegów na sprawdzainie (na żadne pytanie nie znał odpowiedzi) napisał: "Nic nie wiem, ale proszę wziąć pod uwagę ładne pismo". Nauczycielka postawiła piękną jedynkę z dopiskiem: "wzięłam i starałam się odwdzięczyć równie ładnym".
Hydrożel można pod wszystko.
Ja zastosowałam pod hortensje nad Rozlewiskiem.
Działa, a jakże. Nie było mnie tam trzy tygodnie, od 19 lipca. Przez te trzy tygodnie nie spadła ani kropla deszczu. Hortki wszystkie przeżyły, tylko jak zajechałam, to były lekko obwisłe od upału, a o braku dostatecznej ilości wody świadczyły tylko podeschnięte listki na samym dole. A przecież wiadomo, jak hortensje są wrażliwe na brak wody.
Karola, nie pamiętam, jakiej firmy był ten hydrożel.
Kupiłam jedna paczkę. Zdawał mi się drogi jak diabli, bo chyba około 60 zł kosztował. Ale okazało się, że wystarczyło mi na 12 hortensji.
I zachowuje swoje właściwości przez 3 lata, więc ogólnie uważam, że warto.
To był taki bezbarwny krystaliczny proszek. Po obwodzie korony wykopałam 4 szczupłe dołki, ziemię z tych dołków zmieszałam z hydrożelem (jedną albo dwie miarki, nie pamiętam, ale jest instrukcja). I tę ziemię zmieszaną z hydrożelem wsypałam do dołków. Podlać.
Buziaka przyjmuję Ale sprostować muszę
W to, że jesienią rozpoczniesz rewolucje ogrodowe - nie wątpię. Ino moje obawy - wielokroć tu przedstawiane - budzi, czy rewolucje=fotki.
Moja kamasja ma więcej zieleniny (liści), i wyższych. Mnie się wydaje, że carex elata aurea w naszym klimacie nie jest jeszcze tak wysoka, jak na tym zdjęciu. ale głowy nie dam, moja rośnie w cieniu, to później pewnie rusza.
Też mnie frustruje to podlewanie, tyle czasu zajmuje.
Natomiast po raz pierwszy doceniłam, że mam działkę tam, gdzie mam. Byłam przekonana, że po trzech tygodniach mojej tam nieobecności zastanę tylko spaloną ziemię. A nie spadła tam ani kropla deszczu od 19 lipca, kiedy to wieczorem przeszedł wielki huragan w ulewnym deszczem. Deszcz padał może przez kwadrans, a grzmiało i wiało chyba z półtorej godziny.
Otóż pomimo braku deszczu zastałam wszystko w rewelacyjnej kondycji. Jedynie hortensje bukietowe przywiędłe były i dolne liście zaczęły schnąć. Pomimo iż zaaplikowałam im w tym roku hydrożel w korzonki.
Nie było deszczu, ale obfita rosa spowodowała, że rośliny dostawały jakąś dawkę - wystarczającą, jak widać - wody. Obfitość rosy zawdzięczać należy Bugowi oraz rozlewiskom - starorzeczom Bugu.
Z moich kilkuletnich obserwacji wynika, że masz rację. Z małą uwagą - susza jednak nie tylko zweryfikowała liczebność stad, ale także osłabiła bocianiątka. Tzn. wolniej - przynajmniej moje dwa maluchy - osiągały sprawność. Z obawą obserwowałam, jak jeszcze 19 lipca słabo latały - robiły tylko niewielkie kółka wokół gniazda, a do wylotu pozostawało mniej, niż miesiąc.
Odleciały, ale czy dolecą do celu? Mam nadzieje, że tak. Natomiast kilka najsilniejszych, dorosłych osobników jeszcze w niedzielę na łąkach nadbużańskich widziałam.
I bociana czarnego mi się udało zobaczyć. Dzikusy z nich straszne.
Może. Klekotały coś wszystie na raz, ale nie zrozumiałam.
Popadało 2 razy po 10-15 minut, czyli nic. A 30 km dalej na zachód już 3 dni z rzędu konkretne opady były. Załamka. Dobrze, że z węża ze stawu leci ALe ile z tym roboty! Takiej bezsensownej dla mnie, bo można by było spożytkować ten czas na inne zajęcia. Ale jest jak jest, a nie jak miało być. Frustracje jakieś ze mnie wyłażą.
Rolnicy dzisiaj to światli ludzie.....i wiedzą co robią, łącznie z rozpoznawalnością patogenów na własnych uparwach, o ewidencji nie wspomnę, bo oczywista
Wiem co piszę, bom rolniczka.....z dziada pradziada i po szkołach
Przepraszam Marzenko, ale musiałam odpowiedzieć na tą wypowiedź
Pozdrawiam
No to po koleji:
co do mejsca to była Istria dokładnie Porec od strony Włoch.
ad 1) ja milina mam na froncie - zobaczysz - jest fantastyczny! kwitnie bardzo długo właściwie od lipca do jesieni, u mnie nie przemarza a rozłogów nie ma bo gośnie w donicy (bez dna) między blaszanymi garażami. Mam go już ok 6 lat. Glicynia zas to wariat - poczekaj jak Ci pokaże jaka jest u mnie inwazyjna, wojnę na sekator mam co 1 m-c!
ad 2) Czyżby lekarz z zawodu czy doświadczenia z autopsji? U mnie to trudna sprawa, napsociłam w młodości i to nie jeden raz...
Mogę najwyżej lekko kuśtykać przy Was i tyle, mam nadzieję że będziecie wyrozumiali
ad 3) OOOO jak mi miło, super bo dokładnie wiem gdzie chciałam je wsadzić