A może nie kwitną, bo je przycinasz zbyt szybko? U mnie jest głównie cień i uboga gleba, nie ma to raczej wpływu na tawuły van Houtte’a.
Moje kwitną wyłącznie te z żywopłotu. Inne tnę w kulę, bo w przypadku soliterów kluczowy jest dla mnie pokrój, nie zaś kwitnienie. I to niezależnie od odmiany, podobnie traktuję tawuły japońskie.
Dwie hortensje przesadzę, żeby nie było szpaleru, lecz grupa. W dalszej części będą krzewuszki Picobella Rosa i małe odmiany pęcherznic lub tawuły Tor Gold. Do tego seslerie, jeżówki, zawciągi lub inne kwitnące byliny, które mnie skuszą w CO .
No niemal, ale to niemal robi różnicę . Zbyt mocno siedzi dotychczasowy układ .
Uuu, no to sporo. Ale jak to nie wiesz? - w okolicy Gdańska na pewno masz centra ogrodnicze . Te tawuły są dość pospolitymi roślinami, myślę, ze nie będzie problemu, by je znaleźć stacjonarnie. A na oszusta to wiesz - siłom i godnościom osobistom .
W temacie samej idei oddzielania pierdolnika podzielę się swoim doświadczeniem.
Otóż miałam ci ja pierdolnik, który był tym pierdolnikiem długi czas i żadna myśl mi (nam) do głowy nie przyszła, by pierdolnikiem być przestał. Zatem gdy lata temu kupowaliśmy thuje na żywopłot, część z nich była posadzona tak, by ów pierdolnik zasłonić. Po kilku latach pierdolnik zaczął jakoś tak naturalnie znikać: powstała ładna drewniana szopka, rabata, całkiem ładne kompostowniki. I thuje zrobić musiały wypad .
EDIT: etapy życia pierdolnika
1. pierdolnik na całego (rok 2018)
2. pierdolnik za płotkiem (OMG!) z gałązek brzozowych, pamiętam, jak go pracowicie układałam... i posadzone thujki (2019)
3. pierdolnik ucywilizowany - już nieduży i przykryty gustowną () szarą plandeką w miejsce wściekle niebieskiej (2020)
4. życie pierdolnika zakończone (2023)
5. rok temu:
Też rok temu, ale z oddali - thuj nie ma, są miskanty kleine silberspinne (nie znalazłam lepszego zdjęcia...):
Kasia, mocno ją tnę, chcę żeby kamień był widoczny. Mam u siebie w ogródku przy płocie, wiem co potrafi .
Patrycja potem poziom energii trochę spada, bo tawuły zmieniają kolor, kwitną na różowo, pojawią się rudbekie, jeżowki, fiolet przetaczników, perowskii,trawki podrosną. Chciałam, żeby osiedlowa rozweselała i ciągle coś się działo, chyba się udało .
Jolu, ta kocimiętka bardzo mi się podoba, uszczknęłam sobie wczesną wiosną do własnego ogródka, bo ja uwielbiam fiolet w ogrodzie
Hmm, chyba nie ma zapachu... Kurde, muszę dzisiaj sprawdzić dokładnie .
W temacie bzyków - ogólnie dziwna sprawa, bo niemal nie widuję pszczół... i nie wiem czy omijają mój ogród, czy to większy problem...
Tak, rozebrał to dziadostwo. Strup, którego nic nie dało rady przykryć .
Jaki fajny ten żywopłot z tawuły. Tak rozjaśnia. Z tego co pamiętam, ta tawuła chyba ma słodkawy zapach? Bzyków na niej dużo?
Sąsiad rozebrał budowlę za ogrodzeniem? Teraz masz tylko zieleń w zapożyczonym krajobrazie.
Gdy tylko robi się cieplejszy dzień, odpala mi się motorek i zaczynam ryć .
Magarko, kiedyś była rozkminka na temat tych tawuł - usiłowałam ustalić odmianę i wyszło z tych ustaleń, że to tawuła van Houtte'a.
Tawuły z żywopłotu mają sporo lat, ale nie wiem, ile . Były już duże, gdy kupiliśmy działkę czyli kilkanaście lat temu.
Z tych przejętych tawuł mam tez jeszcze 4 kule, które tnę najczęściej przed kwitnieniem, w wyniku czego nie kwitną, ale jest to poświęcenie, na które jestem gotowa . Widać je po prawej stronie tunelu - dosłownie pojedyncze kwiatki.
A tawuły z żywopłotu tnę w prostopadłościan po kwitnieniu.
Lidka, sie wie! Aczkolwiek tutaj to nie tylko sam kancik, ale tez znaczne poszerzenie "rabaty" - wcześniej jej krawędź była mniej więcej równa z płaszczyzną thuj. Jednak kant przestał istnieć i był nie do odratowania z powodu naczelnego szkodnika, który regularnie mi rozdrapuje kanciki... Wycięłam zatem wszystko zryte i oby ten stan trwał jak najdłużej, bo już nie mam z czego ciąć .
Okrzepła na pewno, ale byłoby nieco bujniej, gdyby nie permanentna susza...
Dziękuję za dobre slowo
Hahahaha!
Ja o tych irgach to już w zeszłym roku myślałam. Ale łudziłam się, że może skarpa wytrzyma do czasu aż bluszcz się rozrośnie.
Teraz łudzę się, że skarpa wytrzyma do czasu aż bluszcz, irga i seslerie się rozrosną
Juzia, ja nie chciałam Cię do niczego przymuszać , chciałam tylko pokazać przykładowo z życia wzięte . Na tamtej skarpie irgi były super płaskie, taki “filc”, nie krzewy. Nie wiem czy tam tną i jak często.
Na innej, też stromej skarpie rosły tawuły, ale to już były typowe krzewy. No i bodziszki też w podobnej roli w wielu miejscach były.
Wiadomka! . Rzecz w tym, że początkowo chciałam temat załatwić bezkosztowo i w ogóle niczego tam nie rozważałam poza seslerią z własnych zasobów. Nie myślałam o tych miejscach jak o rabatach, a raczej jako erzatzach trawnika. Ale z czasem, w trakcie obchodów... wiadomo, co się zaczyna dziać .