Aniu mnie też plan się podoba. Może jak brzozy i derenie od razu będą razem wzrastać to derenie nie ucierpią tak bardzo. Ja posadziłam derenie pod starymi już brzozami i co prawda rosną ale ciągle leję im wodę a i tak nie są rewelacyjne. Powinny już być większe. Ale nie piszę tego by Cię zniechęcać. Jak wsadzisz razem powinno być dobrze. Pytałaś u mnie o Skierniewice. Ja najprawdopodobniej będę w niedzielę.
Kasia perukowiec bywa kapryśny. U mnie kilka lat temu przemarzł i to co teraz mam to jego odbicia boczne. Stąd tez zasypałam pnie bo łukowato kładły się na dole. Walki ze starociami nie zazdroszczę, ciężka robota. Człowiek już by sadził, a tu nad gruntem trzeba pracować, bywa to żmudne i frustrujące. Ale lepiej wolniej a staranniej.
Sylwia pamiętasz jak szłyśmy przez ogród i gadałyśmy z Anitką o tych kącikach, że niekoniecznie trzeba z nich korzystać, ale warto mieć. No więc mam i jak na razie korzystam. Mam nadzieję, że zachwyt nie minie Z brzozami zrobię jak radzicie, zapomniałam o tych rozległych korzeniach.
Kasia masz rację, że faaajny Pedałując na rowerze wypatrzyłam, następnego dnia w auto i jest mój Po perukowcowej historii już mnie obsesja zasypanych pni dopada A na takiego histeryka jak ja to najlepsze mądre rady. Dziękuję
Wacław i mnie cieszy bardzo i herbata jakoś lepiej tam smakuje
Kasia faktycznie jak koronka, nie ma to jak twoje oko, bajkowe
Dorotka czasem robota faktycznie mi się pali a czasem ja wypalona i snuję się wtedy bez efektu. Ale takie dni też są potrzebne. Człowiek wtedy przystaje i widzi więcej.
Kadr o poranku, za płotem...
Szaro i ponuro, można marudzić, że będzie padać. A można też dostrzec przejaśnienia i budzący się dzień. Dzień, który może przynieść taki piękny zachód słońca...
I radość, że łąka jeszcze nie skoszona bo przecież ciągle zapominamy
Obejrzałam plan na brzozy i uważam, że jest fajny . Bedzie ładnie . Z dereniami będzie to bardzo dobrze wyglądać tylko będziesz musiała podlewać.
Ja też planuję u siebie dorenbosy w rogu działki. Będę podglądać.
Ooo dziękuję Ci.
Właśnie chcialabym drzewa mieć, do tego też owocowe ( bo to podstawa) ale właśnie drzewa ozdobne to dla mnie nie lada wyzwanie... Szukam drzew 5-8 m z podobnymi kryteriami jak Ty. Klony sa śliczne . W ogóle jest multum drzew, a ja z natury jestem niezdecydowana i w efekcie bujam się cały sezon z rozważaniem co sądzić, gdzie sadzić
W ciągu ostatniego roku również przy mojej posesji pkp wycieły pasmo drzew, co spowodowało odsłonięcie mojej działki. Byłam przyzwyczajona do lasku, ale trudno,zaczęłam sadzić drzewa na granicy mojej działki, by choć częściowo zniwelować nie tyle przestrzeń co widok na moje podwórko. Posadziłam różne drzewka, ale głównie daglezje, przetrwały nawet w te upały.Za to sarny się do nich dobrały, muszę je zabezpieczyć i jesienią dosadzić nowe.Na dziś jodły i daglezje to najbardziej wytrzymałe drzewa. Świerki giną, bo nie wytrzymują z braku wilgoci nie tyle w glebie co w powietrzu, tak twierdzą leśnicy.
Ale fajny kącik powstał
Brzozy jak nie mają zasypanego pnia powinny sobie poradzić, u mnie na korzenie dostały kartony i trociny i dały radę, a teraz mułu doszło sporo i też dały radęPuszczą korzenie bliżej powierzchni i tyle
Przesadzanie brzozy po trzech sezonach byłoby trudne raczej bo korzenie płytko ale bardzo szeroko. U mnie sięgaja daleko poza zarysm korony drzew. Szczególnie dobrze było widoczne tu gdzie teraz trawę siałam, gdzie korzenie brzozy ziemia moment wysychała i trawa gorzej wschodzi.
Aby oderwać głowę od problemów z perukowcem, sobotę spędziłam w rabacie brzozowej, która po altanie jest moją ulubioną miejscówką w ogrodzie. Miałam tam swój pień na którym często przysiadałam. Marzyło mi się krzesło i wreszcie przypadkiem udało się coś fajnego wypatrzeć
Ale żeby krzesło stało prosto na naszym wzgórzu, musiałam podnieść grunt i wyrównać nieco teren. Na szczęście rok temu wsadziłam hortki i trawy wyżej, więc nie musiałam ich ruszać. Wyciągnęłam tylko byliny, dosypałam ziemi i posadziłam na odpowiedniej wysokości. Znalazłam też kilka bardziej płaskich kamieni, aby utwardzić teren pod siedzisko i zrobić mini ścieżkę. Kamienie wkrótce dostaną dywanik - karmnik ościsty, który świetnie mi się sprawdza jako zadarniacz.
Niestety brzozy są posadzone o jakieś 10 cm za głęboko. Pień mają odsypany, jest suchy i czyściutki, ale mam dylemat czy tak to zostawić? A może wczesną wiosną wykopać i wsadzić wyżej? W październiku mijają trzy lata odkąd te brzozy posadziłam. Nie wiem, czy jest sens o te parę centymetrów ruszać korzenie...
Usunęłam natomiast obrzeże z ciężkich z kamieni i długo myślałam, co tam wsadzić. Padło na brunery Alexander - pasują mi kolorem i formą do reszty roślin.
Jak widać nie skończyło się na samym krzesełku Dokupiłam stolik i wreszcie można wygodnie odpocząć Urzekł mi się kolor tego kompletu, taki zgaszony seledyn. Bardzo nietypowy, zazwyczaj widziałam białe, kremowe, szare, czarne, niebieskie... Również forma mimo zawijasów i krateczki wydaje się lekka i zwiewna. Gdy za jakiś czas rośliny nabiorą masy, całość będzie jeszcze bardziej spójna. Uwielbiam stonowaną kolorystykę tego kącika, jest spokojnie i relaksująco... A przy okazji to doskonały punkt obserwacyjny ukryty między brzozą a kaliną.
Sarenko, mój ogród dopiero co wylazł z okresu niemowlęctwa, więc zdjęcia drzewek niewiele Ci powiedzą.
Mogę się podzielić myślami (kryteriami), które towarzyszyły mi przy ich wyborze:
1. Kryteria ogólne:
-drzewko ma mieć taki rozmiar, aby było proporcjonalne do bryły budynku (odpadły wszystkie potężne i te wypierdkowate)
- drzewko ma nawiązywać do stylu ogrodu; u mnie to styl naturalistyczny, raczej nieformalny (odpadły wszystkie wysoko szczepione, pendule, itp
- drzewko ma być odporne na choroby, tolerancyjne co do gleby, mrozoodporne, bez specjalnych wymagań wodnych
2. Kryteria szczegółowe:
-preferowane były drzewka do 8-10 m posiadające coś interesującego: szczególnie zależało mi na atrakcyjnym przebarwieniu jesienią, ciekawym kształtom liści, wiosennemu kwitnieniu lub owocowaniu.
Wybrałam klon Ginnala
klon ściętolistny
klon ussuryjski
W części reprezentacyjnej, na froncie, rosną graby Fastigiata
Wykorzystałam też w ogrodzie klon strzępiastokory, rajskie jabłonki Olę i Adirondack, śliwy wiśniowe, świdośliwy Lamarca, wiąz Jacqueline Hillier, jarząby pospolite, brzozy, katalpę.
Chciałam uzyskać efekt domu zanurzonego w zieleni.
Pracuje w szkolce i drzewa, ktore sadzimy, rowniez owiniete sa juta. Korzenie drzew zabezpieczone sa w ten sposob przed uszkodzeniem. Najbardziej narazone sa na to korzenie wlosnikowe, ktore wraz z gruzdami ziemi odpadaja z niezabezpieczonej bryly. Korzenie wlosnikowe pobieraja wode i skladniki pokarmowe. Juta rozklada sie dosc szybko, a korzenie nie maja problemu z jej przerosnieciem.
Cisy w moim ogrodzie sadzone z juka maja sie dobrze. Drzewa naszych klientow rowniez
Jesli brzozy nie byly co roku przeszkalane, to moze byc problem wlasnie ze zbyt mala bryla korzeniowa.
Ewentualnie przyczyna usychania moze byc niewlasciwe podlewanie, czyli koneweczka 5 l codziennie po wierzchu w najwiekszym sloncu Podlewac nalezy co pare dni, ale bardzo obficie, tak, zeby woda poszla w glab gleby. Do tego dookola powinna byc zbudowana taka jakby mala fosa.
Moja działka graniczy z lasem, a poprzedni właściciel wyciął wielką brzozę i teraz powstała mi wyrwa w lesie Zastanawiałam się nad posadzeniem brzozy od nowa, ale jedyny mój sąsiad ma ich kilka na posesji i bardzo narzeka, że pylą, że śmiecą. Obcina je ciągle do gołego pnia, aż skóra mi cierpnie jak na to patrzę. Myślę, że gdybym posadziła jeszcze raz brzozę nasze stosunki sąsiedzkie mogłyby zostać nadszarpnięte. Poza tym, mam niewielka działkę i posadzenie brzozy ograniczyłoby mi rabatowe możliwości. Wymyśliłam, żeby posadzić jakieś duże drzewo, które zapełni lukę po brzozie, ale w lesie już za moim ogrodzeniem. Las jest mieszany, dęby, buki, jarząby, przewaga liściastych, dlatego chciałam posadzić drzewo zimozielone, szybko rosnące, odporne na suszę. Na działce mam dużo sosen, więc próbowałam dosadzić kilka sosen, ale nie przyjęły się, ponieważ nie mam tam za bardzo możliwości regularnego podlewania. Liczę na Waszą pomoc i pomysły
Widzę, ze rozmawiacie o drzewach, a ja akurat od dłuższego czasu rozmyślam co zrobić. I przy okazji chciałam się doradzić. Moja działka graniczy z lasem, a poprzedni właściciel wyciął wielką brzozę i teraz powstała mi wyrwa w lesie Zastanawiałam się nad posadzeniem brzozy od nowa, ale jedyny mój sąsiad ma ich kilka na posesji i bardzo narzeka, że pylą, że śmiecą. Obcina je ciągle do gołego pnia, aż skóra mi cierpnie jak na to patrzę. Myślę, że gdybym posadziła jeszcze raz brzozę nasze stosunki sąsiedzkie mogłyby zostać nadszarpnięte. Poza tym, mam niewielka działkę i posadzenie brzozy ograniczyłoby mi rabatowe możliwości. Wymyśliłam, żeby posadzić jakieś duże drzewo, które zapełni lukę po brzozie, ale w lesie już za moim ogrodzeniem. Las jest mieszany, dęby, buki, jarząby, przewaga liściastych, dlatego chciałam posadzić drzewo zimozielone, szybko rosnące, odporne na suszę. Na działce mam dużo sosen, więc próbowałam dosadzić kilka sosen, ale nie przyjęły się, ponieważ nie mam tam za bardzo możliwości regularnego podlewania. Liczę na Waszą pomoc i pomysły Zapytanie wklejam też w swoim wątku, zrobię zdjęcia, żeby lepiej zobrazować problem
Nie szukając daleko - moja własna siostra nie znosi drzew liściastych. Nie ma żadnego. Powód? Śmiecą. A ona nie zdzierzy jednego choćby listka na trawie, czy podjeździe. Jak do mnie przyjeżdża zawsze wzdycha na brzozy, że z tymi liśćmi, a wcześniej pyłkiem oszalec można...
Witaj Agato Kocham cieniste leśne zakątki ale widzę że masz też i trochę słoneczka Piękne rabaty stworzyłaś , hortensje trawy i jeżówki ...
Podglądam od dawna i podziwiam, też kocham drzewa, śliczne masz brzozy Dużo masz miejsca na swoje chciejstwa, szalej, będziemy podziwiać
Hmm, jeżeli byś ustawiła trzepak i suszarkę na samym końcu tego wjazdu, to i samochód powinien się zmieścić.
Na wykręcanie nie mam rady: najlepiej byłoby poszerzyć bramę. Tak, żeby sięgała aż do samego rogu (wiatę śmietnikową trzeba by było wtedy przenieść pomiędzy bramę a furtkę). Ale po pierwsze: jak macie zrobioną siatkę, to pewnie i brama już stoi, a po drugie: byłby wtedy problem z zamykaniem bramy, bo ani na przesuwaną nie ma miejsca, ani na skrzydłową.
W sprawie brzóz polecam Toszkę - może się tu pojawi.
Wiem, że szkółkarze często zalecają nie usuwać tej juty ale tak na logikę:
jeżeli bryła jest już duża i korzenie nie mają miejsca w tej jucie, to ja bym ją usunęła, żeby mogły się swobodnie dalej rozrastać.
Jeżeli korzenie jeszcze mają miejsce na rozrastanie się, to wtedy faktycznie jutę można zostawić jako dodatkowe źródło próchnicy.
Te Twoje brzózki całkiem pokaźne, więc i bryła korzeniowa pewnie ściśnięta...
Ja bym spróbowała odkopać i zobaczyć, co tam się dzieje w korzeniach. Jeśli korzenie nadal się gniotą w tej jucie, to wykopać, usunąć jutę, dodać więcej dobroci, i posadzić ponownie. Jeszcze czas na takie działania, brzozy zdążą się ukorzenić do zimy.
Druga opcja jest taka, że po prostu przy kopaniu w szkółce korzenie za bardzo zostały ciachnięte i teraz jest ich za mało, żeby wykarmić górę. W takim razie trzeba po prostu podlewać korzonkiem i liczyć na to, że brzozy - jako drzewa pionierskie - sobie poradzą.
Jestem jestem.. doszkalam się w temacie w wolnych chwilach. Podrzucony wątek Dragonki przestudiowałam, teraz jestem w trakcie "Ogrodu z perspektywą na przyszłość"
Twój pierwszy plan ogrodu-strzał w 10. Jedynie parę kwestii jest do dopracowania. Mam bardzo mało miejsca na auto- myślałam żeby wjeżdżać i parkować właśnie na północnej stronie ogrodu. Muszę tylko jakoś podsunąć i ustawić wieszak na pranie i trzepak sensownie. Wjechać autem-wjadę,ale nie wiem jak "wycofać" i wyjechać nie wjeżdżając na sąsiednią działkę. Póki co działka sąsiednia jest łąką,ale pewnie nie zawsze tak będzie.
Jaki (z jakich roślin) żywopłot zasadzić od zachodu? myślałam o cisach,ale boję się, że będą dorastały 100lat. Można jakoś wspomóc wzrost cisów? Tzw kurzyniec granulowany wystarczy pod korzenie?
I jeszcze pytanko. W rogu działki- południowy zachód mam posadzone brzozy doorenbos. Wsadzane były w kwietniu już duże, ze szkółki, kopane i włożone w jutowy jakby worek (?). Pan w ogrodniczym powiedział żeby wyjąć tylko z donicy i z tym workiem włożyć w ziemię. Trochę się takich zabiegów obawiam ale podobno juta ma szybko przegnić i korzenie sobie poradzą. Teraz brzozy wyglądają fatalnie-listki uschnięte, mimo iż starałam się im lać dużo wody w lecie. Czy przeżyją? Czy wyjąć z ziemi i wyrzucić jutę? Czy po prostu brzózki są do wyrzucenia i sadzić małe na ich miejsce, takie nie kopane tylko donicowe?
Effcia, Mrokasia, Sylwia - Dziękuję Dziewczyny za wsparcie Dawno nic mnie tak w ogrodzie nie wyprowadziło z równowagi jak to dziadostwo. To nawet nie chodzi o perukowca, ale same wiecie, że gorsze jest rozniesienie tej choroby po ogrodzie. Nawet jeśli to nie werticilioza, to grzyb jakiś na pewno i powalczę. Dobrze, że brzozy, które mam w planie tam posadzić są odporne
Kasieńko dziękuję Obyśmy miały jednak przyjemniejsze tematy do obgadywania niż choróbska
Agatka ja mam w ogóle ostatnio mieszane uczucia co do drzew z bordowymi liśćmi... Ale mam ich dużo i to dosyć dużych, dlatego muszę je jakoś wykorzystać w kompozycjach przy obecnym remoncie. Tak więc perukowiec został uwzględniony, teren przygotowany pod nasadzenia i nagle zonk... Bez niego byłaby dziura ogromna Zatem walczymy! A nawyk dezynfekcji narzędzi i świadomość to najlepsza lekcja z tego problemu.
Ławeczkowe otoczenie będę może dzisiaj nieco modernizować. W weekend uciekłam od tego miejsca na front ogrodu. Za bardzo stresowała mnie "perukowcowa sytuacja"
Witam, ponownie,
chyba decyzja podjęta, sadzę przed linią żywotników graby fastigiata, ale nie na całej linii tylko w obrębie tarasu.
szerokość do żywopłotu to około 3,0m.
Czy odległość między grabami - około 2,5m, będzie w porządku? Czy może sadzić gęściej?
Czy odległość około 1,2m od żywopłotu będzie w porządku?
Jedyna kwestia której nie jestem pewien to czy dosadzać przed/pomiędzy grabami buki (bo jednak wymagają przesadzenia).
W dalszej części ogrodu chcę posadzić brzozy ale to już zupełnie inna historia.....
Jeden z moich synów jest mega uczulony na leszczyny, które rosną u mnie wszędzie wokół, więc swoich też nie wycinam Trzeba by było do miasta się wyprowadzić, nie?
dzięki za dobre słowo!