Skończyłam wczoraj dopieszczanie frontu. Okrutnie boję sie wszelkich prowizorek, bo potrafią trwać latami. Staram się na bieżąco likwidować wszelkie "tymczasowe" rozwiązania.
Widok z lewej, potem z prawej
Uzupełniony krawężnik- kusi mnie, żeby tam posadzić jakieś zadarniające.
Wsadziłam wreszcie grab Fastigiata.
Kubeł otrzymał nową miejscówkę.
Po 1,5 roku od zamieszkania, wreszcie ucywilizowaliśmy front. Nie jest tak jak w moich marzeniach, ale przyjmuję z pokorą, że nie zawsze muszą się one spełniać.