Jako, że sen dzisiaj nie kwapi się, żeby do mnie przyjść (i na pewno, na pewno nie jest to wina skonsumowania pokaźniej ilości pierogów na noc ), może zechciałybyście wsiąść razem ze mną na moment w wehikuł czasu i przenieść się do 2021 roku, który 2 stycznia pomalował krajobraz w takie oto barwy?
Jeden dzielny bratek nadal odważnie stał na placu boju, nie chcąc przyjąć do wiadomości, że ta zimna to tak już na serio:
Ale musiał się poddać pod naporem takich argumentów (zima wytoczyła ciężkie działa już parę dni później):
Dziękuję pięknie Sylwio w imieniu swoim, siostry, mamy i eMa
Namawiałam mamę do założenia swojego wątku, ale cierpi na ciągły "niedoczas". Spędza w ogrodzie każdą możliwą chwilę, to całe jej życie. Jeszcze parę dni temu sadziła cebulkowe jak opętana (walczyła do ostatniej chwili ), stworzyła m.in. kilka "lazanii" w donicach, już nie mogę się doczekać, jak to wszystko zakwitnie na wiosnę. Dzisiaj spędziłyśmy kilka godzin rozprawiając o naszych ogrodowych planach na przyszły sezon Pokażę na pewno miejsce, które stworzyła w tym roku własnym nakładem sił, przy skromnym budżecie, ale za to z ogromnym entuzjazmem i zapałem. Podziwiam ją za to bardzo, nie wiem skąd czerpie całą tą energię. W zakątku tym prowadzi autorskie warsztaty z kuchni roślinnej w plenerze, mam chytry plan z tym związany- chodzi o ostatni planowany przeze mnie konkurs dla Was (ale na razie cicho-sza, zdradzę więcej już niedługo). To moja mamcia w swoim żywiole:
Ciekawe, że wspominasz o stolarzu. EM właśnie jest na etapie przebranżawiania się w tym kierunku, liczymy, że w przyszłym roku uda mu się wystartować z własną działalnością stolarską, także kto wie, kto wie.. Mam nadzieję jednak, że wasz "oryginały" stolarz wkrótce się wykuruje, wiem jak to jest być zmuszonym do cierpliwego czekania na wykończenie wymarzonej kuchni
Jolu, oczka to w miarę nowy twór. Zakochałam się w wodzie w ogrodzie. Uwielbiam patrzeć jak korzystają z nich wszelkie stworzenia, łącznie z moim kotem.
Oczka powstały rok temu. Spodobały mi się oczka Magdy Magleski. Cały czas uczę się jak z nimi postępować.
2022 rok
Kupiłam rośliny do oczka, myślę, że dzięki temu woda jest klarowna. Owszem glony są, ale co jakiś czas je wybieram. W tym roku wybrałam wodę i nalałam świeżej, ale w przyszłym chyba tego nie zrobię. Wybiorę tylko to co leży na dnie, żeby nie gniło.
W tym roku już rabat powoli zarasta, więc obrzeża oczek będa mniej widoczne mam nadzieję.
Magara, ścieżka jest zrobiona z łupka. Położony jest na betonowej podmurówce. Biegnie wzdłuż domu prowadząc do schodków przy tarasie.
Kiedyś był to wydeptany przez psa teren.
W 2010 roku powstały schody
I dopiero w 2016 powstała ścieżka.
Która w tej chwili wygląda tak
To znaczy tak wyglądała w październiku
Niestety psa już nie ma
Ciekawe zjawisko
Pamiętasz jak mi dałaś siewkę clematisa. Po 3 latach pokazał się z nienacka, o mało go nie wyplewiłam, ale nie wiem czy doczekam kwiatków
Ciekawe co do zimowego stroika wykorzystasz. Ja chciałam wyciągnąć dynie z donic na froncie i powtykać w nie gałęzi sosnowych, ale dynie przymarzły i ziemia w donicach też. Muszę poczekać na odwilż. No ale ładnie jest, nie narzekam za bardzo
Strzyżyk to ptasi maluszek ze śmiesznie zadartym ogonkiem. Widziałam go w ogrodzie latem, buszował w płocie z drewna kominkowego, szybki strasznie i ruchliwy. Czytałam, że lubi się chować w takich miejscach.
Na mojej stronie 56 jest pokazana silikonowa foremka i udekorowany deser, pare stron dalej są sopelkami udekorowane babeczki.
Cieszę się bardzo, że się podobało.
Wczoraj wieczorem upiekłam ciasteczka z mocną nutą orzechów włoskich, częstuję
I szkodniki w akcji ( uchwyciłam pęd Sabci wynoszący 400km na godzinę). Pokopały znowu dziury w trawniku, jestem pełna podziwu, bo ziemia zmrożona na kamień
Pańszczyzna odrobiona (praca zdalna w sobotę to nie jest najlepszy sposób na rozpoczęcie weekendu ). Niestety, w związku z tym nie udało mi się wrzucić kolejnego odcinka. W zamian chociaż kilka bieżących fotek:
1. Kicia Morelka namalowana przez moją młodszą siostrę Julcię:
2. Prezent od mojej mamy, z kwiatuszków z własnej uprawy (to od niej zaraziłam się ogrodoholizmem ):
3. Nowy blat kuchenny autorstwa mojego eMa ( już nie mogliśmy patrzeć na ten odrapany, biały):
Elisko, Jolu Bari czuje się coraz lepiej - ma większą ranę ale to się zagoi jak przysłowiowym psie. Obyło się bez weterynarza. W domciu ma ciepełko a legowisko zostało dodatkowo wyścielone białym kocykiem aby mu było jeszcze bardziej mięciutko he he he. O zobaczcie.
Do nas też zawitała lekka zima i zrobiło się biało ( nie lubię zimy).