teraz u nas burzliwie więc pewnie się dobrze wypłuczą
jeżeli chodzi o moje foto to były podpisane jako Rh ale po naszych ogrodniczych to wszystkiego można się spodziewać
Kreta u mnie nie, NA SZCZĘŚCIE! Nieznalazłam żadnych żyjątek w bryle korzeniowej, ani w okolicy.
I myślę, że to moja wina, że one padły.
Po wykopaniu krzewiku, zauważyłam, że korzenie są nadal w takiej zasuszonej zbitej bryle. Ja zawsze po wyjęciu sadzonki z donicy bardzo mocno rozluźniam korzenie, czasem nawet nacinam nożem, jeśli to co wyciągam z doniczki jest zbite jak jeden wielki kłąb korzeni.
Myślę że albo niedostatecznie dokładnie rozluźniłam te korzenie, albo za mało żyznej ziemi wsypałam do dołka, może dołek był za mały. Korzenie nie dały rady rozrosnąć się i roslina sobie zdechła...
Czasem te rosliny z doniczek maja te korzenie tak zbite, że ja juz nie wiem co robić, żeby uniknąć takiej sytuacji.
Danusiu, czy masz jakis patent na to, by taką bryłę naprawdę dobrze rozluźnić.
Wiem, że każesz wlewać wodę do dołka i czekać aż wsiąknie, ale to czytałam do roslin sadzonych w bardzo suchym podłożu.
Telepatia napisałam u Ciebie, że wolałabym aby się kret u mnie stołował....
Zastosuję taz lancę doglebową na larwy, bo się właśnie taz mnożą a wieczorem za tydzień będę pryskać Fastac.
Wiem, że ta walka trudna do wygrania ale będę IPO męczyć o rady
Z bukszpanu posadź byle gdzie kreskę, obwódkę wokół drzewa, czy cokolwiek, bo musi dostać gruntu. Jak całkiem nie wiesz,. posadź do doniczek w dobrą ziemię, to przetrzymasz do momentu sadzenia. W dużej gęstwinie i wilgoci może dostać chorób grzybowych.
Pewnie komuś znów się udało jakieś megawielkie zdjęcie wkleić.... Chyba musimy jakieś zapory ustawić zwłaszcza w taki dzień jak dzisiaj po spotkaniu Orgodowiskowym
Wg mnie nie częściej niż raz na tydzień. Spróbuj preparat Fastac. późnym wieczorem. Ja tez mam opuchlaki i też nie mogę sobie z nimi poradzić, widać uodporniły się na preparaty Kreta chyba trzeba wpuścić, u mnie chyba za tym żerem do mnie trafił.
Karbid idzie a on co jakiś czas kopie jednak. Dziś rano chyba nic nie nakopał, ale po południu na pewno coś będzie. Łopatka, miska i specyfik w pogotowiu.
Rankiem wpadła Kasia, a potem zaprosiła mnie na rodzinne śniadanko, więc samotność mi trochę przerwała i weselej się zrobiło