Byłam w Niderlandach, spotkałam wspaniałych ludzi i poznałam ich ogrody. Już tęsknię do urlopu za rok, do wrażeń estetycznych, wymiany myśli i pięknych miejsc.
Po powrocie nadal zastałam upały i suszę (nic nowego od 3 miesięcy) - zmobilizowałam się i podłączyliśmy punkty wodne, w sobotę woda lała się strumieniami na 3 węże (co wyschło, to wyschło - najbardziej dostały brzozy, nawet jarzęby - choć podlewane przed odjazdem, tawuła zapomniana, popaliło hortensje i jedną cześć rabaty pod tulipanowcem), trawnika nie biorę pod uwagę, na razie nazywam go klepiskiem. Iza - Konstancja i Agnieszka - Admette pytały "lać wodę?" Z niejakim opóźnieniem odpowiadałam "lać". A co by było gdyby nie one?
A Zielnik poszedł w inne miejsce (wokół szklarni).
Ta "moja" też straszy dołem - chwasty, pokrzywy, zwalone pnie, suche gałęzie... Górą z kolei uschnięte albo zaatakowane przez jemiołę korony... Te brzozy rosną w ścisku, wyciągają się do słońca, mają po 10-15 metrów i średnicę pnia jak męskie ramię...
Ale fakt - dają lepsze tło niż nieużytki .
Adela, dziękuję Ci za opinię. Ach, gdyby tak były zimozielone brzozy... pomarzyć można . Liście rzeczywiście dokładają trochę pracy, ale na tyle uwielbiam brzozy, że myślę, że jestem w stanie to znosić. Przez charakter mojej pracy zawodowej odczuwam ogromną potrzebę ruchu, dlatego grabienie nawet mi się przyda .
Jeśli chodzi o zimozielone, to bardzo je lubię i poza brzozami większość właśnie taka będzie. Na pewno stawiam na różne odmianowe sosny, spodobał mi się też polecany na forum świerk serbski oraz choiny kanadyjskie. Z kolei chciałabym uniknąć żywotników.
Wizualnie - bardzo ciekawie. Podoba mi się. Brzozy są piękne szczególnie wiosną i ta ich ażurowa korona... no i lecznicze właściwości
Ja jednak (z uwagi na wiek) staram się nie dodawać sobie roboty. Bałabym się jesienią ogromu liści z brzozy pod progiem.
Osobiście posadziłabym coś zimozielonego. Ale to ja
O tym nie pomyślałam
A gałązki takie cienkie chyba też się przekoszą, bo wyrzuciłąm po cięciu brzozy i krzewuszki i teraz nie wiem czy by kupeczki nie zrobić na kompost
Na kwaśną wszystkie liście dobre prócz bukowych i grabowych bo te są zasadotwórcze (że się tak wyrażę)
Wiosną nic nie zbieram, liście zostają. Co najwyżej rozgarniam spod nasady krzaczków. U mnie ogólnie jesienne liście lądują na rabatach, bo to najlepsza osłona i dodatkowo wspomaga mikroorganizmy w glebie. O dżdżownicach to nawet nie wspomnę ( aczkolwiek dżdżownice na stabilnej kwaśnej to rzadkość)
Edit
U mnie w nocy nic nie padało. Dopiero rano, po 8 coś pokapało.
Wezmę,z tego co obserwuję u mnie to wiele roślinnych wrażliwców daje radę. I tak mam zamiar wysypać tę rabatę dębowymi liśćmi,mam dostęp do ich sporych iości . A jak myślisz mogę zostawiać tam też liście brzozowe i osikowe?Brzozy moje a osiki mam za płotem i liści tony. Wszystkich nie zostawię bo to za dużo ale trochę mogę? Czy wszystko wygrabiać i tylko dębowe?