Cudowne te cieniste zakątki.
Różę Jazz też w tym roku kupiłam, podobała mi się u Dziewczyn i nadal mi się podoba.
A róż masz mnóstwo, co jedna to piękniejsza. Ja dopiero zaczynam (oprócz Pashminy do ubiegłego roku nie miałam innych).
Staw z liliami - cudo!
Róże ukorzeniłam z patyków. Metodą Zielonego Pogotowia (kiedyś znalazłam filmik na YT).
Z łodyg po cięciu wiosennym lub po przekwitnięciu (w ZP robili sadzonki z łodyg po kwitnieniu) zrobiłam sadzonki-patyki o długości ok. 15 cm.
Przygotowałam doniczkę dużą, wypełnioną piaskiem takim jak z piaskownicy.
Wsadziłam patyki w piasek odwrotnie, czyli wierzchołkiem do dołu.
Po dwóch tygodniach patyki odwróciłam, żeby wierzchołek był do góry.
Piasek musi być cały czas wilgotny.
Nie pamiętam, po jakim czasie się ukorzeniły. Ale pewnie ze dwa miesiące.
Bez ukorzeniacza.
Dwa razy już tak ukorzeniałam róże. Skuteczność powyżej 70%.
Zakwitły w następnym roku. Oczywiście niewielkie wówczas były.
Tess, w jaki sposób rozmnażalas roże ? Przez sadzonkowanie? Stosowalas ukorzeniacz. ? A potem doniczki, czy prosto do ziemi? Ja próbowalam z kilkoma. Ukorzenila się jedna z wielu. Na pierwszy kwiat czekałam 3 lata. Trochę mnie to zniechęciło.
No, super korzonki. Teraz każdą oddzielnie do doniczki, niech zbudują system korzeniowy, a we wrześniu do gruntu.
Nie pozwól im kwitnąć - jeśli bedą miały pąki, obetnij je. Będą cherlawe, nieładne, a kwitnienie osłabi tworzenie bryły korzeniowej.
Może one i są szczepione, ale to jedynie oznacza (chyba), że jakby była mroźna zima, to wymarzną do cna. Ale to już chyba nie jest możliwe.
Z filmu wynikało, że chodzi o zasklepienie piętki, tego miejsca cięcia, żeby nie gniło i choroby grzybowe przez to miejsce nie wnikały. Faktycznie, zasklepia się ładnie.
Tak, Alden Biesen ma wiotkie pędy. I chyba rośnie bardzo wysoko, bo u mnie dopiero drugi rok, a ma dobrze ponad 1,5 metra.
Róże które kupiłam są cudowne, mam nadzieję, że będzie im dobrze u mnie. Choć oczywiście mam z tyłu głowy, że nie ma róż, które lubią cień. Niektóre jedynie znoszą cieniste stanowiska.
Ja myślałam, że te róże są szczepione i nie da się ich rozmnożyć. Mało jestem ogarnięta w różach. Miałam ich nie mieć, ale jakieś Artemisy się przyplątały z internetu.
A o co chodzi z tym wkładaniem odwrotnie na dwa tygodnie? Czemu to ma służyć?
Nie znałam Martki ani jej ogrodu, niestety.
Nie mam już Citronelek w przedogródku. Musiałam je zabrać stamtąd, bo strasznie przypalane były.
Z zakupami w ogrodniczych radzę sobie - po prostu tam nie zaglądam Ja się nawet nie wkurzam, że coś roślinnego do ogrodu kupiłam, tylko, że tak dużo naraz, przez co nie mam na nie miejsca.
A róże ukorzeniłam z patyków. Metodą Zielonego Pogotowia (kiedyś znalazłam filmik na YT). Z łodyg po cięciu wiosennym lub po przekwitnięciu (w ZP robili sadzonki z łodyg po kwitnieniu) zrobiłam sadzonki-patyki o długości ok. 15 cm. Przygotowałam doniczkę dużą, wypełnioną piaskiem jak z piaskownicy. Wsadziłam patyki w piasek odwrotnie, czyli wierzchołkiem do dołu. Po dwóch tygodniach patyki odwróciłam, żeby wierzchołek był do góry. Piasek musi być cały czas wilgotny. Nie pamiętam, po jakim czasie się ukorzeniły. Dwa razy już tak ukorzeniałam róże. Skuteczność powyżej 70%.
To rozplenica Hameln. Już zjada powoli te róże. Na jesieni planuję odsunąć kulki, a na wiosnę podzielić i też odsunąć rozplenicę, bo już im tam wszystkim trochę ciasno