Na razie czerwieni jest niewiele - kukliki przekwitają, a jeżówki potrzebują jeszcze chwili .
Nie umiem się wypowiedzieć w temacie właściwych odległości, moje Pissardi jeszcze są dość małe . Ale podam Ci odległości, jakie są u mnie: od płotu jest 2,8 m, a pomiędzy drzewami - 1,85 m. Pomiędzy Pissardi a płotem rosną jeszcze thuje i miskanty Silberspinne oraz posadzone niedawno byliny.
Ale róże zagościły u mnie już kilka lat temu, w słonecznej części (dawny ogródek Babci Danusi). Przywędrowały od Ursy.
Rozmnożyłam je. I mam ich teraz mnóstwo.
Wywołana do tablicy wyjaśniam przyczynę (główną) nieobecności na O. Jak wiecie - bom się chwaliła onegdaj - jestem na emeryturze. W związku z tym czasu powinnam mieć mnóstwo, w tym dość czasu na forum.
No, z tym czasem to jednak nie jest tak, jak miało być
Ale prawie przestałam zaglądać na forum (bo jednak ciut zaglądałam, do niektórych wątków, o czym za chwilę), bo okazało się, że jednak nie jestem wyleczona z ogrodoholizmu zakupowego (jak sądziłam). Wystarczyły dwa czy trzy dni na forum i pod wpływem Waszych dyskucji zakupowo różanych nie opanowałam jednak chciejstw i kupiłam masę róż. Róż, których nie mam gdzie wsadzić! Przyjechały z gołym korzeniem, wsadziłam do doniczek i do dzisiaj w nich siedzą
Jaki temat zmusił mnie do ujawnienia się? W zasadzie nie wiem. Kilka kwestii, czy jedna, łącznie.
Zaglądałam po cichu do kilku ulubionych ogrodów, m.in. Hani Gruszki i Brzozowej Dziewczyny. U Hani przeczytałam, co pisałyście o marszu w Warszawie (było to już kilka dni po tym wydarzeniu). Nawet przeszło mi przez głowę, że może się z tego zrobić dym (wszak żyję w tym społeczeństwie). A potem zobaczyłam że wątek Brzozowej Dziewczyny jest zamknięty i jej ostatni post.
Nie śledziłam tej historii na bieżąco, nie czytałam usuniętych/zmoderowanych postów, przeczytałam to, co teraz zostało (nie wiem, czy wszystkie).
Nie chciałabym wracać do tej sprawy, żeby nie rozgorzało na nowo.
Żałuję (z przyczyn poznawczo-estetyczno-ogrodniczych), że Tajemniczy Ogród został zamknięty. Bardzo lubiłam ten ogród, podziwiam konsekwencję w jego tworzeniu. Sporo roślin tam podglądniętych zaprosiłam do mojego cienistego ogrodu. Ale taka była wola jego właścicielki.
Bardzo się cieszę, że Judith zostaje I że emocje opadają.
Nie wiem (jeszcze) czy ktoś więcej odszedł/zamknął wątek. Z czasem się dowiem.
To ja "ze sercem" do Ciebie, przyjedź, werbeny mam bez liku, a widziałam, że szukałaś, a Ty moją najbrzydszą odsłonę ogrodu upubliczniasz?
Nie te zdrowe bukszpany, elaty i kopytniki, tylko wiatę na przydasie mojego męża?
Magleska, dzień dobry, fajnie, że jesteś . Dziękuję za pochwały ogrodowe i stolarskie .
Asia Rojo, dziękuję za dobre słowo i chęć wypowiedzenia się .
Dziękuję za pochwałę rabaty z Pissardi . Trochę słabo rozkręcają się gaury, ale mam je pierwszy raz, może to normalne...?
Magarko, cieszę się, że jesteś . I choć podejrzewam, że Ty nie z tych, co lubią się ściskać (jako i ja ), to przesyłam dużego wirtualnego cmoka .
Dziewczyny, Mrokasia przywołała przykład niezbyt lubianej osoby (któż takiej nie ma w swoim otoczeniu?? ) jedynie po to, by wskazać, że brak sympatii nie jest tożsamy z mieszaniem kogoś z błotem . Można po prostu ignorować, co - jak pisałam wcześniej i jak napisała Kasia - jest bardzo łatwe w wirtualnym świecie.
A na koniec powiem tylko, że była chwila, że nie chciałam tutaj dłużej być... Nie w takiej formie, nie z kneblem na ustach, nie słodkopierdząco ku chwale sielskiej anielskości (Tess trafiła w punkt z tym określeniem)...
Ale to forum to nie admin, to forum to my. To Wy , a ja chcę być z Wami . Aż mnie nie zbanują, co biorę pod uwagę .
Judith
Doskonale rozumiem emocje wywołane skasowanymi i wyedytowanymi postami. Szkoda, że nie zostało to zrobione przez zaznaczenie, że post był moderowany.
Jestem już czas dłuższy na forum, podobnie jak Hania, Ania Makao czy Tess. Gdy padł pierwszy kamyczek o psychologii tłumu, miałam świadomość jaki może być ciąg dalszy i że koniec może być podobny jak w sytuacjach wcześniejszych, tzn. zablokowane wątki i skasowane posty. Czuję się trochę odpowiedzialna za to, że nie uświadomiłam Ci jak to się może skończyć, choć pewnie i tak byś mi nie uwierzyła. Ale, gdybyś o tym wiedziała, nie byłabyś teraz zaskoczona. Dodam, że mogło Cię także spotkać zablokowanie wątku.
Dziewczyny
Pamiętam swoje początki na forum. Czasem zastawiam się czy dobrze pamiętam niektóre forumowe zalecenia, np. żeby pisać pełne nazwy roślin (nie hortki tylko hortensje) czy prawidłowo pisać małe i wielkie litery w gatunku i odmianie. To dzisiaj już brzmi dość abstrakcyjnie, prawda?
Odnośnie gatunków i odmian to ja dopiero dzięki forum się ogarnęłam z tym tematem. Jak teraz widzę, że ktoś pisze o cisach w odmianie Baccata albo o carex Montana to czasem trudno mi się powstrzymać, żeby innych nie poprawiać.
W żadnym razie odwrotny . Ja jedynie dodałam wyjaśniania i uszczegółowiłam swój poprzedni wpis .
Anda, ja nie mam na myśli pisania o swoim prywatnym życiu, lecz o sobie w określonym kontekście kulturowo- społecznym .
Swoją drogą podziwiam Cię, ze potrafiłaś tu zostać po sławetnym ścieku, jaki jakaś nieznana nikomu hejterka tu wylała…