Wyglada to tak:
Nie ma co tu sie łudzic, nie widze szansy by cos przetrwalo z drzew. Trudno. Najbardziej mi szkoda klona Osakazuki, ktorego mialam poprowadzonego na bonsai i 2 Shirasavanum Aurea rowniez bonsai, pieknego klona Little Princess, buka Ansorgei, judaszowca i jedynego posiadanego derenia Summer Fun, byl juz spory, zabrany z poprzedniego ogrodu, miejsce mial idalne rosl jak szatan. Reszta do odtworzenia. Zamowilam juz zastepcze rosliny. Zamierzam je inaczej zabezpieczyc. Placz i żale nie pomoga. Musze to przelknac i isc dalej.
A wygladalo to latem tak:
W ogrodzie zauwazylam dzis tez slady takiego zerowania, czyzby dziecioly szalaly a moze kosy z kowalikami, bo te tez sa niezle. Obstawiam ptaki a nie zadnego szkodnika.