Widziałam tę kokoryczkę chyba na YT u Ady z Gdy zakwitnie w ogrodzie i bardzo mi się spodobała. Ponoć lubią ją ślimaki?
Dzisiaj też trochę się leniłam, ale i podziałałam w ogrodzie. Posadziłam w końcu różanecznika Cunningham's White i bukszpan (pozostałość po Wielkanocy). Nawiozłam borówki i rododendrony. I przesadziłam sporą kępę tojadu, która wchodziła na piwonię. Przy przesadzaniu kępa rozpadła się i raptem miałam kilkanaście sadzonek. Normalnie klęska urodzaju. Trochę popieliłam...
Róże nadal nie nawiezione. Jutro.
A, poza małym stadem rozrabiających kosów w ogrodzie był kozioł sarny. Oczywiście nie zdążyłam zrobić mu zdjęcia, bo nie miałam przy sobie telefonu. Jak mnie zobaczył, uciekł, przeskakując nad ogrodzeniem i pognał w kierunku rzeki.
Poza tym w wiśniowej dziupli znowu mieszka rodzina szpaków.
Zakupiłam wczoraj przez Internet trochę roślin: jarząb Autumn Spire, powojnik Miss Bateman i sześć pęcherznic Red Baron, które zamierzam posadzić między brzozami. Chciałabym jeszcze kupić oczar Feuerzauber, leszczynę Medusa i coś tam jeszcze, jakieś drzewo, dąb błotny albo ambrowiec. Jak tylko ustalę, gdzie je posadzić...
Asia, dokładnie tak jest. Czuję przypływ energii. O karczownikach staram się nie myśleć, choć wykopałam dzisiaj na rabacie takie coś:
Była tam cebulka lilii. Czyli nie ma sensu sadzić w tego rodzaju osłonkach. Inne lilie na szczęście rosną, posadziłam ich dużo. I tak liczę się z tym, że będą mi je systematycznie wyjadać.
Lidka, ja tak zwykle mam wiosną. Później, kiedy nadejdą upały, przychodzi zmęczenie ogrodem i nic już mi się robić w nim nie chce.
Choć przyznaję, że w tym roku czuję się wyjątkowo nakręcona...