dziękuję za miłe odwiedziny i tyle sympatycznych słów
no, nie mogłam się już oprzeć 'wnioskowi' Marzeny i musiałam zmienić fotkę...
Konstancjo, wolę niezdrobniale ( ale może być i inaczej...)
Alicjo witaj
Przepraszam że dopiero teraz zaglądam...
Wracając do załączonego zdjęcia jestem absolutnie za usunięciem sosny - za blisko jest domu,cieniuje,śmieci! I co najważniejsze wysysa wodę i ogranicza nasadzenia.
Świerki zostaw bo tworzą fajny klimat. Zrobiłabym chyba proste geometryczne rabaty.
1. Jak wytniesz sosny to możesz pomyśleć o rabacie przy domu na wzór projektowanej przez Danusi dla Anulki - piękne róże,bukszpany i trawki. Hortensje posadziłabym przed świerkami i otoczyła je żywopłotem z bukszpanu.
2. Odradzam pęcherznice - z biegiem lat urosną wielkie krzaczory i zabiorą ci miejsce, a to ładny kawałek przy domu.
3.Bluszcz jak najbardziej,hosty,horti i trawy - będzie pięknie.
Pod świerkami też trzeba się będzie nagimnastykować : ja regularnie spulchniam ziemię,bo świerki mają liczne drobne korzenie i wysuszają glebę!Zabierają też słońce i widać jak drzewka od strony świerków kiepsko rosną ,szukając światła.
Reflektorki schowane
Kulki przycięte, ale każda trochę inna wyszła
Chciałam za szablon wziąć formę do biszkoptu ale za mała, mus zacząć piec większe torty
Na drugi dzień zjedliśmy tradycyjne japońskie śniadanie, a następnie pan gospodarz zawiózł nas do parku z małpami. Trochę dziwnie brzmi ta nazwa po polsku
W parku żyją japońskie makaki, które słyną z tego, że w zimę (i nie tylko) kąpią się w gorących źródłach.
Od wejścia do parku trzeba przejść jakieś 1-2 kilometry drogą przez las. Co jakiś czas pojawiają się znaki z opisem unikalnych zwierząt, które tam żyją m. in. był opisany taki gatunek kozła. Akurat udało nam się go zobaczyć
Wracając spróbowaliśmy słynnych naleśników soba. Robi się je dokładnie z tych samych składników co makaron soba. W środku lody, owoce, czekolada itp. Było ok 50 rodzajów. Przepyszne
6 dnia mieliśmy pojechać do Yudanaki, przez Nagano. Ponieważ musieliśmy czekać na pociąg parę godzin postanowiliśmy też zwiedzić Nagano. Było o nim głośno w 1998 roku kiedy odbywały się tu zimowe igrzyska olimpijskie. Potem trochę wszystko przycichło.
Najsłynniejszą atrakcją turystyczną jest świątynia Zenkoji. Została ona wybudowana w 7 wieku, a potem wokół niej powstało miasto.
W drodze powrotnej do głównej stacji przechodziliśmy obok salonu pachinko.
Chciałbym po krótce wyjaśnić ten fenomen w Japonii Pachinko to taka forma pinball-a, tylko że gra się mniejszymi kuleczkami i można je odbijać tylko poprzez wrzucanie kolejnych kulek. Jak to dokładnie działa to nie wiem.
W każdym razie pachinko to jedyna dostępna legalnie forma hazardu w Japonii. Tak jak mówiłem gra się dużą ilością kulek. Nagrodami też są kulki, którymi można dalej grać albo wymienić na nagrody. Nie można ich za to bezpośrednio wymienić na pieniądze, bo jest nielegalne (to już taki 100% hazard). Ale zamiast tego można je wymienić na takie specjalnie żetony, które następnie można już wymienić na prawdziwe pieniądze. Tylko, żeby je wymienić trzeba się udać do innego sklepu, który przeważnie jest obok salonu Trochę to śmieszne, że tak jest no ale cóż takie prawo.
Teraz jeszcze jeżeli chodzi o same salony i automaty, to jak w Polsce jest salon gier to tych automatów tam stoi może 10, może 20. Tam w każdym salonie stoi np. 1000, 2000 automatów albo i więcej. W każdym latają te małe kuleczki. Jak się tam wejdzie to jest taki łomot i huk, że nie da się wytrzymać. Przynajmniej ja nie mogłem, a ludzi tam było pełno. Nie wiem jak oni mogli to wytrzymać. Po takim pobycie w salonie oni chyba już nic więcej nie słyszą poza tym hukiem. A ludzi było tam pełno.
Ostatni punkt w Kioto to Gion (czyta się gi-on), dzielnica czerwonych latarni. Tutaj można spotkać prawdziwe gejsze. Udało nam się na nie trafić, no ale bez zdjęć.