Pogoda wciąż sprzyja pracom w ogrodzie. Do uporządkowania zostało mi jakieś 34 m rabat, po 17 m z każdej strony. To obustronny fragment długiej prostej przylegający do budynku od strony tarasu. Na rabatach frontowych bylin do wycinki praktycznie nie ma.
Miło mi bardzo, że z wpisów jest jakiś pożytek.
Nie pracuję w ogrodzie intensywnie. Tak jak Ty- wyskakuję zwykle na 2 godzinki. Ubiegły tydzień był cudowny i prace na świeżym powietrzu były sporą przyjemnością.
Dzisiaj skończyłam jesienne porządki na rondzie i na rabacie z boku budynku. Dobrze jest rzucić okiem na rabaty przed zimą. Pod warstwą liści host i innych zgniłków odkryłam mnóstwo dziur w ziemi. Sporo ich było w okolicach rozchodników. Docisnęłam korzonki i zasypałam dziurki. Mam nadzieję, że strat nie będzie.
Wszystkie zapominacie, że od roku działam w innym schemacie dnia. Mnie nic nie goni, jestem panią własnego czasu i mogę nim dowolnie rozporządzać. Zyskałam 8 godzin wolnego czasu każdego dnia. To olbrzymi komfort. Pisaniem o tym osobistym lenistwie powodujecie, że mam jakieś wyrzuty sumienia z powodu tego nadmiarowego czasu wolnego.
A wracając do kancikowania jesiennego- kilka lat temu zmotywowała mnie do tego jedna z forumek. Od kilku miesięcy nie widzę jej na forum, ale pamiętam jej słowa o tym, że jesienno-zimowy ogród bardzo zyskuje po zrobieniu kancików. Podczas mglistych i oszronionych poranków rabaty są dobrze podkreślone.
zdjęcia archiwalne jako dowód
Kanciki idealnie się sprawdzają wtedy, kiedy na rabatach robi się pustawo. U mnie jest to wiosna i okres jesienno-zimowy. Głównie wtedy je robię.
Powód drugi kancikowania to gleba z jaką mam do czynienia. To bardzo ciężka glina, z naciskiem na bardzo. Szybko się zasklepia, porasta mchem, proces namakania i obsychania przebiega z zakłóceniami. Pomaga napowietrzanie pazurkami. Dżdżownice w zbitej glinie mają problem z wciąganiem materii organicznej w głąb. Trochę je wspomagam.
Granica rabaty i trawnika- zwróć uwagę na mech.
Tu widać granicę między oczyszczona i zarośniętą krawędzią.
Sądzę, że linie proste tudzież zygzaki wyglądają bardzo dobrze. Zwolenniczka fal i łukow nie jestem chociaz jest tu kilka ogrodów z łukowatymi rabatami w tym także Twój , które bardzo sle to bardzo mi się podobają. Myskę, że w dużej mierze zależy to od nasadzeń jakie posiadacie na rabatach . Też bym ujednoliciła - bo mieszanki prosto i po łuku to nie dla mnie. Faluj te linie proste - zapewnie będzie cudo❤️
Pięknie się wszystko ładnie przebarwia. To i ja w pogoni za różnymi drzewami i krzakami kolorowymi podążam. Masz ładnego graba i chciałabym abyś pokazała go w całości i jak się nazywa.
Byłam u Wioli ona ma bardzo ładne kolumnowe. Wiola mnie do ciebie wysłała aby sobie zobaczyła twojego jak zwykle już zapomniałam nazwy muszę wrócić do niej.
Czy u ciebie ten grab szybko rośnie i gdzie go kupowałas.
Mnie tam się wszystkie podobają niskie czy wysokie.
Moja mama kiedyś pół wieku temu miała ładne różne kolory i zimowały nie było z nimi problemu.
A teraz wszystko sztucznie pędzone. Jeszcze oszukują, że zimują aby tylko kupić.
Już różne kupowałam sądziłam do ziemi, opatrywalam na zimę i nic z tego.
Na szczęście Hania Anabell dała mi kilka zimujących i jako tako rosną. Muszę je przenieść w słoneczne miejsce. Astry tak samo.
U mnie na wsi jak rośliny nie mają słońca od połowy września to słabo rosną już jest dużo cienia który astrom i chryzantemom nie sprzyja.
Zawsze jest wybór albo fale albo linie proste. Ja należę do tych, co lubią fale.
A na górze mam jeszcze coś innego.
Wygląda to tak.
Lewa strona.
Prawa strona.
Pomysł mam taki żeby te szpice zlikwidować mniej więcej tak. Oczywiście ładniej wyprofilować łuki.
Tu bym powiększyła różankę.
A tu jeszcze nie mam koncepcji .
A w ogóle ja Wam bardzo dziękuję, że dzielicie się Waszą opinią. Bardzo mi to pomaga.
Piękna, odważna zmiana I wymagająca dużej wyobraźni. Ten kawałek ziemi można było zaaranżować na dziesiątki różnych sposobów, tylko trzeba to było zobaczyć w głowie. Bardzo udana metamorfoza
listopad przyszedł a z nim deszcz - potrzebny i zmiana czasu - niepotrzebna
ambrowiec w tym roku zachwycił - to prawdziwa chyba jedyna teraz ozdoba jaką mam
werbeny trochę się pozbyłam, host - ich brzydkich liści i różnych nieładnych już bylin też
dawkuję po trochę usuwanie tego co już straszy a nie zdobi bo wiosną przy moich problemach z rekami pewnie nie dałabym rady wszystkiego ogarnąć
To fakt, po wycince jednorocznych i dalii muszę się przyzwyczaić do spokojniejszego ogrodu. Dopóki na drzewach i krzewach były jeszcze kolorowe liście, to ogród nadal wydawał się żywy, teraz ewidentnie widać, że udaje się na zimowy odpoczynek. Czytałam ten cytat z wątku Wzgórze chaosu, jestem tam częstym gościem incognito Jego przesłanie jest mi bliskie, co nie zmienia faktu tego, co napisałam w odpowiedzi do Magdy...
Sprawdziłam co za różę nabyłaś, lubię takie kwiaty bardzo, no i wielki plus za powtarzanie kwitnienia i zdrowotność Nie wiem o którą moją różę Tobie chodzi, czyżby o Lykkefund? Ona wprawdzie kwitnie tylko raz, ale jesienią jest cała w uroczych koralikach, które uwielbiają ptaki zimową porą