Właśnie wróciłam ze stolicy Na szczęście pogoda w sobotę dopisała i świeciło słonko, wesele było super i spotkała mnie jeszcze wielka radość , bo dojechaliśmy na tyle wcześnie, że podjechaliśmy do sklepu ruch był taki duży , że nie było gdzie zaparkować auta (za mały parking , jak na takie super centrum ogrodnicze , M. czekał w aucie, bo zastawił inne auta ) ... myślałam, że dostanę tam oczopląsu , rewelacyjne zaopatrzenie, roślinki miodzio , biegałam tam jak poparzona, bo czasu było bardzo mało, jeszcze musieliśmy dojechać do hotelu, przebrać się i kupić kwiatki a odległości w Wawie z punktu A do punktu B są ogromne... jeszcze co chwilę przebudowy i zwężenia, i mega korki
lekarz potrzebny od zaraz !
w jesieni 2010 kupiłam 2 klony w Arborteum w Rogowie i cieszyłam się w ub roku - nic nie wypatrzyłam złego
a tu po zimie taka przykrośc - wygląda to fatalnie - czy z tym coś można zrobić ?
listki co prawda są ale na całym pieńku sa takie przebarwienia a w jednym miejscu pęknięcie
proszę o radę
No to przyszedł czas i na mnie, żeby pokazać tu swój obraz nędzy i rozpaczy, a w zasadzie to już 2 obrazy. Proszę o pomoc bo już głupieję z powodu tych roślin. Około 5 lat temu moja mama dostała na prezent magnolię Susan. Miała ok. 60cm wysokości i była zdrowa. Po jakimś czasie zaczęła chorować- jej liście na obrzeżach schły i robiły się żółte. Pączki się nie rozwijały lub rozwijały i miały mini listki. Pryskałyśmy ją wszystkim czym tylko się dało, zmieniłyśmy ziemię na torf, podlewałyśmy, chuchałyśmy i dmuchałyśmy, a roślina robiła się coraz mniejsza. W końcu wymyśliłyśmy, że liście mogą zasychać od mocnego słońca. Przesadziłyśmy ją do dużej donicy, rok później znów do ziemi
W tamtym roku wyglądała tak
a teraz wygląda niestety tak
Wiem, już, że na liściach robiły się jaśniejsze plamki od wody z kranu i, że nie powinnam jej podlewać po liściach, ale dlaczego jej gałązki robią się czarne i muszę je skracać aż do momentu gdy nie są żywe. Była wiele razy pryskana miedzianem. Parę dni temu sypnęłam jej mniejszą połówkę garści Bioponu do magnolii. Nie wiem już co robić
Na otarcie łez mama dostała drugą magnolię - Ricki lub Nigra. Jakiś tydzień stała w doniczce, bo nie miałyśmy dobrego podłoża, a z tą chciałyśmy już wszystko zrobić od początku do końca dobrze. Wsadziłyśmy ją w końcu do torfu dla magnolii pomieszanego z ziemia kompostową. Po pewnym czasie zaczęło się z nią robić to co z tą pierwszą. Przeczytałam, że to szkodnik, ale nie mogły się zarazić, bo są bardzo daleko od siebie. Też została opryskana miedzianem. Żadna nie ma żadnego pączka, ale obydwie są żywe. Przycięłam im czarne, martwe pędy, a tą drugą wykopałam i sprawdziłam korzenie. Okazało się że od lata nie złapała się ziemi, a końcówki korzeni miała jakby ugnite i ciemne. Czy to możliwe, że od nadmiaru wody????????
Tak wygląda ta druga
Obydwie były porządnie opatulone na zimę włókniną i przysypane liśćmi od dołu
Czy jest jeszcze dla nich ratunek?
Dyskutowałyśmy właśnie z Celną zakulisowo o robieniu zdjęć roślinom, a szcególnie o przypadku prześwietlania niektórych partii fotografii. Ja wysunęłam tezę o tym, że fotografowanie na ciemnym tle (np. z ziemią jako drugim planem), może spowodować prześwietlanie, np na liściach narcyzów.
Doszłam też do wniosku, że niektóre rośliny o lekko błyszczących liściach jak np. rozchodnik mogą odbijać światło i powodować, że listki są prześwietlone.
Macie jakieś refleksje na temat fotografowanie roślin i ogrodu. Podzielcie się!
Ja mam na początek taką, że rośliny najlepiej wychodzą w fotografii makro.
Irenko na "300-tkę" nic u mnie nie kitnie, tylko jaskier w doniczce. Niech Ci wszystko ładnie rośnie i pięknie zakwita. Uśmiech wnusia rozbrajający, a ta czapa twarzyczkowa.
Ale jaki czerwoniutki i śliczny! a jaskółka po prostu cudna widziałam twoje nowe zakupy, extra
Joanko u nas też się śnieg nie utrzymał. Na szczęście bo był bardzo ciężki i wilgotny aż się bałam o gałązki tujek - tak je powyginało. Dzisiaj juz jest słonecznie i zdecydowanie cieplej. mam nadzieję że tak już zostanie
Arco ale słodki mały łasuch podjadek
bociek no nie dało sie bez lania! Moje młodsze szczęście biegało z psitawtą jajecztiem i na nikim suchej nitki nie zostawiło
Dziękuję za życzenia i kolejnego miłego świątecznego dnia Wam życzę
A to nasz gość, który zawitał do nas na święta na przechowanie
U nas, w zeszłym roku, w ogródku zawitał podobny SŁODZIAK,
tylko dlaczego zeżarł cąąąąąłą sałatę ???
Irenko, byłam dzisiaj w odwiedzinach w Twoim ogrodzie. Twoja rododendronowa alejka zapowiada się Cię imponująco. Wiosna u Ciebie w pełni, a u mnie wciąż w powijakach. Z utęsknieniem czekam na tulipany i żonkile, ale jeszcze daleko im do kwitnienia. Cieszę się, że mogę podziwiać je na Twoich zdjęciach i innych Pań Ogrodowiczek.Myślę, że jak już ta wiosenka zdecyduje się wreszcie do nas przyjść, to wybuchnie ze zdwojoną siłą i wynagrodzi nam to długie oczekiwanie. Jak na razie wciąż jest zimno i leje i taka pogoda jest zapowiadana na najbliższe dni.
Pozdrawiam Cię cieplutko.
A to skromne kwiatuszki dla Ciebie z mojej działeczki.
Leoniu, u mnie z te kwiatki śpią jest za zimno chyba, ale w końcu zakwitną!!
A mówił też, że znowu coś o przymrozkach gadali!!
Dzisiaj było tak wiosennie i słonecznie u nas, że krokusy w parku oszlałay i pokazują swoje piękne oblicze uwielbiam ten widok
Piękne to zdjęcie.
Piękne to zdjęcie....
Witaj Monitko.
Zdjęcie w avatarku bardzo interesujące...zawsze zazdrościłam koleżankom, które miały długie nogi
Ogródek zapowiada się bardzo ciekawie... będę zaglądać.
Pozdrawiam