Dziękuję, Irenko, liczę, że i do mnie tego ciepła trochę dojdzie. Dobrze, że na razie zdrowie bez odchyleń w niekorzystną stronę. Nie muszę wychodzić z psem codziennie po kilka razy, omija mnie więc ta wilgoć, która się już rozsnuła po nizinach. Chociaż za moim psiakiem mi tęskno. Na Twoje popatrzę, jak czasami wstawisz zdjęcia swoich pupilów.
Rabata ma być prawie bezobsługowa, bo już mam dużo pracy, jak na jedną osobę. Każda "część" ma ok. 20m2. Na razie plan jest taki:
Jedna strona: buk Dawyck Purple, ambrowiec Gumball na niskiej nóżce, jakiś krzew/y niski, szeroki, może kalina Mariesii.
Druga strona: buk Dawyck Gold, buk Purpurea Pendula, i podobnie jakiś niski szeroki krzew/y, może Palibin, może tawuły, żeby jesienią kolory się ładnie uzupełniły.
Obwódka z cisów i bodziszków. I na razie tyle.
Poniżej bodziszki Rozanne w przedogródku. Październik, były pierwsze przymrozki, a one dalej kwitną ! Zostawiam liatrę kłosową na zimę. Zobaczę, czy się wysieje.
Wracając do tej mojej rabaty z seslerią dumam nad krzewami, które chcę tam dać. Niby miałam zaplanowane tam kaliny compakta ale rozważam też Palibiny. Nie mogę się zdecydować. Co byście wybrały?
Ten klon, to taki rarytasik. W tym roku miały zawrotne ceny, ale wart grzechu. Poluję na niego, ale na mniejszy okaz, bo taniej. Na razie podziwiam u ciebie
W tym roku one bardzo spóźnialskie. Miałam 10, wszystkie przepadły. W gminie koło banku jest szpaler tych pluskawic, jeszcze nie kwitną, choć dorodne bardzo. A rok temu dawno kwitły. Uwielbiam ich zapach, ale są mega wymagające, coś im u mnie nie pasuje.
To prawda, ciężko się w ryzach budżetowych trzymać. Generalnie umiem to, ale zdarza mi się zaszaleć. Na rośliny wydaję niewiele, na sprzęt wydałam, bo to dla mojego dobra, oszczędzać ręce. Wyjątkowo nie kupiłam żadnych cebul, a chciałam szafirki i czosnki. Cóż, zakwitną te, co są w ziemi, innym razem kupię.W życiu są różne priorytety wydatkowe, a ogród i tak napchany i tylko pracy w bród.
Piszesz, że dalie spisały się na medal. W tym roku u mnie tylko 4, bo psy wykopały, pogryzły i tyle z nich. Ale w nowym sezonie dokupię sobie dalii, jednak długo cieszą, więc ta zabawa z przechowaniem warta.
Fajnie, że ze sprzedaży roślin wpadły gratisy i prezenty.
Patrzę na twój ogród, zaczynasz wycinkę i czyszczenie, ja chyba już muszę hosty usuwać, są złote jak u ciebie.
Najbardziej mnie mrozi, jak pomyślę o wiązaniu traw, ta moja ilość.
Dobrze, że sezon się kończy, odpoczywać też trzeba, choc u mnie on trwa cały czas, grabienie liści i igieł do stycznia.
Udanego dnia, dobrej pogody, idą cieplejsze dni, może i u was też
Udało się w sobotę wyczyścić oczko z roślin. Wszystko pocięłam w mojej super sieczkarni. nawet te mokre dziadostwo. Z czubatych iluś taczek uzyskałam metr sześcienny zielska Weszło w jedną komorę kompostownika. Sieczkarnia to mój najlepszy zakup
A zakwasy leczę do dziś
Witam Wszystkich serdecznie
Czytam o automatycznym podlewaniu od jakiegoś czasu - męczy mnie stanie z wężem Na wiosnę stawiam baniak na deszczówkę (2.5m3) wraz z pompą zanurzalną. Do tego planuję zakopać trochę rurek
Poniżej mój wstępny projekt rozmieszczenia zraszaczy (między kropkami jest 1m).
Planuję zółte i zielone zraszacze Rain Bird 5004, a pozostałe statyczne z głowicami Rain Bird R-Van. Podział na sekcję jest wstępny - docelowy po testach z wydajnością źródła (zraszacze połączone wężem ogrodowym).
Prawy górny róg skierowany jest na południe. Biały kwadrat po prawej stronie to domek który za 2-3lata znikanie - zwiększę zasięg zraszacza koło niego.
Nie wiem czy nie za dużo tych zraszaczy. Jakie są Wasze doświadczenia ze zraszaczami firmy Rain Bird, zwłaszcza z dyszami R-Van.
Proszę o opinię i sugestie bardziej oświadczone osoby w tym te macie.
Pozdrawiam
Jarek
Projekt wykonany w LibreCAD.
Jakie szybko, Jolu? W żółwim tempie. Może tylko mniej się stresuję. Będzie co ma być, a jeżeli zdarzy nam się mroźna zima, to jeszcze lepiej, nie będziemy się wyrywać do ogrodu, w lutym, bo jeszcze śnieg będzie leżał.
Teraz tylko co nieco opatulić, ozdóbki pochować, żeby nie fruwały po działce, miskanty powiązać i koniec. Może uda się, jak zawsze na koniec października, zafiniszować. Jeszcze jakieś pogodne dni mają się trafić.