Weekend konczy sie jak zaczał, czyli na nicnierobieniu Poza demolka rabaty przytarasowej i wykopaniu pod oczko nie poczynilam zadnych postepow w sadzeniu, wrecz po wykopkach jest tego jeszcze wiecej.
Ujawnily sie tez szkody pozimowe. Pare roslin wylatuje ich miejsce zajma wykopkowe, musze tez dokonac paru zamianek. Brak deszczy uswiadomil mi, ze jednak zmiany beda konieczne.
Udalo mi sie zrobic kilka fotek ale bez szalu. Zakwitl wreszcie Leonard Messel, tyle dobrego.
Póki co weekend majowy piękny , chodzę i cieszę się ogrodem , większych kadrów nie robię bo praca niedokończona , jutro mam wolne więc wyłożę kartony Oli posypuję zrębki tam gdzie było kancikowanie , ostatni moment tulipanów
Na koniec zaś, idąc za radą sędziwej mej babki, ciasta na niedzielę "upieprzyć" raczyłam (cyt. za oryginałem, babcia Stanisława, lat 80), coby gości sercu memu miłych podjąć godnie, a radości przyspożyć podniebieniom niemałej:
Niektóre z nich w mowie ni to elfickiej co wprawniejsi dialektem jako faelan's first snow wymawiają, a liście ich zdobne we wzór wariegacyji, co niby węże dzikie po liściach się wić raczą:
Uznawszy korzenie osobliwych roślin z krain dalekich za silne dostatecznie, w tajemnicze cylindry upychać je poczęłam, aby na koniec kontenta niezmiernie samopas po ramieniu własnym się poklepać:
Było to dnia maja trzeciego, roku domini anno 2026. O 6:30 zew przygody poczuwszy, wehikuł mój spracowany, acz wierny na podróż wyposażyłam. Zgłodniawszy nieco, sałatkę pokrzywową, doprawioną słuszną garsteczką pomiotu kurzego i popiołem z ognistka ubiegłowieczorengo przygotować raczyłam:
Ażeby zło wszelakie z dala od obejścia mego utrzymać, pergamin czarny w tajemne runy ochronne naznaczyłam. A to poczyniwszy, rozlepiać owe jęłam z pasją tak niepochamowaną, co silną:
U mnie też są takie dziury, wszędzie ich pełno. I kopce. Kiedyś myślałam, że to krety, ale jednak nie. Na rabatach są same tunele... Więcej o karczownikach napiszę u siebie, choć obawiam się, że staję się już monotematyczna. Wiecznie tylko "karczowniki" i "karczowniki", ech... .
Tojadów mam aż nadto, sieją się u mnie na potęgę. Dobrze pamiętasz, rosną u mnie kobaltowe. W zeszłym roku posadziłam jednego jaśniejszego, odmiany Cloudy, ale nie pamiętam, abym widziała go potem na rabacie. Możliwe, że to właśnie odmiana, którą posiadasz, bo wyglądają podobnie. Ja tam raczej nie mam obaw związanych z jego uprawą, zawsze pracuję przy nim w rękawiczkach. Co innego, gdybym miała dzieci - wtedy nie ryzykowałabym i na pewno wywaliłabym go z ogrodu.
Ja tez mam podobne miejsce tylko jeszcze bardziej pod ścianą.Tak jak u Ciebie chodnik idzie.
Wszyscy mi doradzili Ice Dance . Ale uparłam się na runiankę i zmarnowałam czas. Runianka jak juz rozrosła tak, że zaczela pieknie zadarniać to dopadł ją jakiś grzyb i niemal w tydzien straciłam całą. Zmarnowalam 2 czy 3 lata. Posadzialm Ice dance i faktycznie świetnie sobie radzi w tym suchym i zacienionym miejscu. Tylko wiosna jest łyso i myślę o uzupełnieniu jakąś cebulowa drobnicą typu cebulica.