Jako ciekawostkę wrzucam foto mojego milina... startuje dopiero teraz.. cóż za dziwny rok - zawsze ruszał wcześniej. Mamy prawie koniec czerwca a on uprzejmie rusza z listkami...
Dziękuję Starałam się, żeby pomimo różnorodności tworzyły w miarę spójną całość. Chociaż pomyłkowo trafiły mi się dwa takie cudaczki, które jesienią odsepatuję od reszty, bo wyjątkowo się gryzą. Co zabawne, do siebie akurat pasują całkiem nieźle
Asiu, upały bardzo źle znoszę, weekend piekielny przezyłam, a właściwie przeleżałam. Trochę brodziłam w basenie nieletnich, ale woda jeszcze nie nagrzana. Dzisiaj ma być tak hardcorowo, a potem lekko odetchnę. Nawałnicy nie zazdroszczę.
Drugą wymienioną przez Ciebie różę mam na oku. Piękne ma ciemne pylniki tylko podobno zapach dość słaby. Z chęcią gdzieś bym ją wąchnęła na żywo przed zakupem.
Twoje cynie pięknie się prezentują na rabacie. Za chwil kilka idealnie zgrają się z daliami obok
Róże te rózowe to jeszcze róże mego Teścia strasznie żywotne .Mam 3 krzaki ale nie kwitną tak jak siedząca za płotem /Ziemia była Teściów a teraz niczyja/ w krzaczorach nie podlewana nigdy a kwitnie jak głupawka.
Chyba widać kwiaty na szer 2 m właż na drzewo.A ja chodzę kolo awoich i nie mają tylu kwiatów.
Upały nie odpuszczają. Wczoraj było trochę wiatru. Byłam u Danusi w Ogridowisku przyjechały też ogrodowniczki z Wrocławia. Wieczorem wstawię fotki. Ogród w fazie rozkwitu roślin które o tej porze kwitną.
A mnie koń się spodobał. Ale widziałam go potem na stoliku i stolik wygrywa z pieńkiem.
Grażynko, ja mosiężne naczynka postawiłabym na parapecie, jak kolekcję. Na stoliku konia i oczywiście filiżankę z kawą. Ale wiesz, co głowa to inny pomysł. I najlepiej, że każdy dobry.