Artykuły Forum Ogrody pokazowe Instagram Sklep
Logowanie
Gdzie jesteś » Forum

Znalezione posty dla frazy "Tess"

Blaski i cienie nowego życia 19:38, 20 sty 2025


Dołączył: 10 lip 2012
Posty: 22439
Do góry
Tess napisał(a)
U Ciebie taka zima? Tyle śniegu?


Cały czas mrozi a w dzień mały plusik. Od środy może zacznie się topić, końcem tygodnia zapowiadają 9st.
Ogród prawie wymarzony … 18:46, 20 sty 2025


Dołączył: 11 lis 2019
Posty: 9712
Do góry
Tess napisał(a)

ja sadziłam i przesadzałam w grudniu,


Można?- Można
Widzę, że Ty też jesteś niepoprawna jeśli chodzi o przesadzanki
Seslerii jeszcze nie cięłam ale lawendę owszem.
Rojodziejowa na wygwizdowie wojuje z gliną 16:53, 20 sty 2025


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12488
Do góry
No jak nic, muszę na różankę aksamitki dać
Dobrze, że w tonacji pomarańczowej ma być, to kolorystycznie będą pasować
Ranczo Szmaragdowa Dolina II 15:13, 20 sty 2025


Dołączył: 20 kwi 2015
Posty: 90257
Do góry
Tess napisał(a)


"Kogo nie boli, temu powoli"
Sylwia, znam i taki przypadek. Moja ukochana sąsiadka opiekowała się sama - przez dobrych kilka lat - swoim bardzo starszy już ojcem. Sama była już po 60-tce. Ojciec mieszkał oddzielnie, sąsiadka nie mogła go zabrać do siebie, bo była w trakcie rozwodu a dom należał do męża. Więc jeździła do ojca 3-4 razy dziennie - z posiłkami, z lekarstwami. Była wrakiem człowieka. Rozmawiałam z nią wielokrotnie, że się wykończy, że musi pomyśleć o sobie. Że niech trochę tej opieki przełoży na braci (obaj mieli do ojca taką samą odległość). Bracia umywali ręce, bo ojciec "trudny" jest, tylko sąsiadka umie się nim opiekować. Jednocześnie nie chcieli się zgodzić na dom opieki.
Za moją silną i długotrwałą namową poradziłam jej, żeby pojechała ze mną na jednodniowy wypad (bo ona nie miała ani dnia wolnego), a rodzina niech się w tym czasie zaopiekuje ojcem. Niech rodzina zobaczy po prostu, jak wygląda opieka, z czym sie wiąże i czym skutkuje. Broniła sie, ale tak zrobiłyśmy - dwa razy. Po drugim razie rodzina wyraziła zgodę na dom opieki.
Więc jak rodzice wyzdrowieją, wyskocz z mężem na cały dzień, albo i na dwa. Zrób to dla siebie i swojej rodziny.

Kochana, pojechaliśmy jesienią na weekend do Krynicy bo to był prezent od naszych chłopców. Syn musiał przyjechać do pomocy dziadkom bo inaczej wcale byśmy nie wyjechali. Jeszcze zwierzyniec jest do ogarniania.
Rojodziejowa na wygwizdowie wojuje z gliną 14:44, 20 sty 2025


Dołączył: 06 maj 2022
Posty: 6224
Do góry
Tess napisał(a)

Kwiaty to chyba dla ochrony warzyw (rośliny fitosanitarne). Np. nasturcja przyciąga mszyce, więc wybiorą nasturcję a nie koper.
Jeszcze kiedyś o korzystnym sąsiedztwie aksamitek słyszałam, tylko nie pamiętam przy jakich warzywach.
Edytuję, bo doczytałam, że aksamitka jest jadalna Kwiaty.

U siebie na wątku mam rozpiskę, którą dawno temu znalazłam na jednym z wątków (na stronie 11).
Rojodziejowa na wygwizdowie wojuje z gliną 14:32, 20 sty 2025


Dołączył: 28 sie 2015
Posty: 11074
Do góry
Tak jak pisze Tess, jeśli chodzi o aksamitki i nasturcje to daję je po to, by chroniły uprawy. A dodatkowo ozdobią

Tak, aksamitka nadalna. Nagietek i nasturcja też
Rojodziejowa na wygwizdowie wojuje z gliną 14:21, 20 sty 2025


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12488
Do góry
Makao napisał(a)
Musisz sadzić kwiaty razem z warzywami? Jeśli posadziłabyś kwiaty w zwykłych doniczkach to więcej miejsca na warzyw byś miała.

Kwiaty to chyba dla ochrony warzyw (rośliny fitosanitarne). Np. nasturcja przyciąga mszyce, więc wybiorą nasturcję a nie koper.
Jeszcze kiedyś o korzystnym sąsiedztwie aksamitek słyszałam, tylko nie pamiętam przy jakich warzywach.
Edytuję, bo doczytałam, że aksamitka jest jadalna Kwiaty.
Rojodziejowa na wygwizdowie wojuje z gliną 13:24, 20 sty 2025


Dołączył: 30 mar 2023
Posty: 2359
Do góry
Rojodziejowa napisał(a)
Tess, zobaczymy, co z tego będzie. Ale jak nie spróbuję, to się nie dowiem. Najwyżej za rok w skrzyniach będą kwiaty jednoroczne


Ha! Ha! Ha! Ja też w zeszłym roku postanowiłam "spróbować" własnych warzyw. Tylko 4 skrzynie 1x2m i mini szklarnia do tego. Też planem awaryjnym było zaoranie i urządzenie rabaty zamiast warzywnika.
Na ten sezon planuję dołożyć kolejne 2 skrzynie, bo na razie nie mam miejsca na więcej, ale już kombinuję gdzie jeszcze wcisnąć "rabatę kuchenną". To wciąga bardziej, niż śledzenie promocji na masło. Gdy spróbujesz swoich warzyw (nawet jeśli będą mniej udane, niż byś sobie życzyła), to na sklepowe będziesz się krzywić. Różnica jest kolosalna. Poza tym w kolejnym sezonie można postawić na jakieś nowości, jedne warzywka się sprawdzą, inne nie, a eksperymentowanie to jest ogromna frajda. Nie pożałujesz decyzji o warzywniku.
Grzebiuszka ziemna 13:03, 20 sty 2025


Dołączył: 24 mar 2021
Posty: 1541
Do góry
Tess napisał(a)
Boszsz, nie kuście różami, pliss. Bo będę musiała wziąć odwyk od O.


Moje dziecko wczoraj się ze mnie naśmiewało do rozpuku...
Znalazłam róże, które chciałam kupić. I żalę się, że muszę zamówić AŻ 5 bo to minimalne zamówienie. Dziecko pyta w czym widzę problem bo ona nie rozumie.
No w tym, że chcę te dwie a muszę zamówić aż 5.
Pół godziny później dzwoni z pytaniem jak się ma mój koszyk?
Hmmm, miałam już 19 różnych odmian.

PS. Macie może u siebie jakieś japońskie róże? Ciekawa jestem jak się u nas sprawują.
Rojodziejowa na wygwizdowie wojuje z gliną 12:54, 20 sty 2025


Dołączył: 28 sie 2015
Posty: 11074
Do góry
Tess, zobaczymy, co z tego będzie. Ale jak nie spróbuję, to się nie dowiem. Najwyżej za rok w skrzyniach będą kwiaty jednoroczne
Magary Dramaty z Rabaty 12:09, 20 sty 2025


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12488
Do góry
Magara napisał(a)
Tess, śnieg padał i był chyba mega, mega mokry
Zastanawiałam się, czy gdybyśmy byli na miejscu straty by mogły być mniejsze?
I wydaje mi się, że nie.
Być może chodziłabym i strącała z krzewów, ale na łamiące się sosny nic bym nie poradziła Tylko stres by był większy gdybym to widziała na własne oczy i słyszała w nocy, że kolejna gałąź "leci"

O powojnikach myślę niezależnie od tego, co nam się teraz przydarzyło
Powojniki na płocie bym widziała, wszystkie możliwe
Ale takie, które w razie konieczności wymiany desek by nie ucierpiały = cięte co roku nisko

Mam wrażenie, że już kiedyś na forum o takie pytałam i nawet dostałam odpowiedź, ale za diabła w moich notatkach nie mogę znaleźć stosownych informacji Są takie???

Nie zastanawiaj się, "co by było, jakby było". Co się stało, to się nieodstanie. Zresztą myślę, że pewnie lepiej, że Was nie było.
z powojnikami nie pomogę. Mam tylko Arabelle i kołtuniaste
Ogród prawie wymarzony … 12:02, 20 sty 2025


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12488
Do góry
olciamanolcia napisał(a)


No warunki pogodowe sprzyjają to co robić jak łopatę na widoku mam

ja sadziłam i przesadzałam w grudniu, to teraz przerwę zimową chyba zrobię
Jaką seslerię już tniesz?
Rojodziejowa na wygwizdowie wojuje z gliną 11:44, 20 sty 2025


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12488
Do góry
Wow, piękne planowanie. Kusi mnie posiadanie warzywniaka od dawna, ale miejsca brak.
Grzebiuszka ziemna 11:40, 20 sty 2025


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12488
Do góry
Boszsz, nie kuście różami, pliss. Bo będę musiała wziąć odwyk od O.
Blaski i cienie nowego życia 11:35, 20 sty 2025


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12488
Do góry
U Ciebie taka zima? Tyle śniegu?
Ranczo Szmaragdowa Dolina II 11:33, 20 sty 2025


Dołączył: 17 maj 2012
Posty: 12488
Do góry
sylwia_slomczewska napisał(a)

Dziś mi mama powiedziała, że tato na oddanie babci do ośrodka w żadnym razie Się nie zgodzi. A na dodatek tato od piątku, a mama od dzisiaj leżą z grypą. Teraz jeszcze brakuje żebym ja lub Em złapała, a jeszcze gorzej jeśli złapie babcia


"Kogo nie boli, temu powoli"
Sylwia, znam i taki przypadek. Moja ukochana sąsiadka opiekowała się sama - przez dobrych kilka lat - swoim bardzo starszy już ojcem. Sama była już po 60-tce. Ojciec mieszkał oddzielnie, sąsiadka nie mogła go zabrać do siebie, bo była w trakcie rozwodu a dom należał do męża. Więc jeździła do ojca 3-4 razy dziennie - z posiłkami, z lekarstwami. Była wrakiem człowieka. Rozmawiałam z nią wielokrotnie, że się wykończy, że musi pomyśleć o sobie. Że niech trochę tej opieki przełoży na braci (obaj mieli do ojca taką samą odległość). Bracia umywali ręce, bo ojciec "trudny" jest, tylko sąsiadka umie się nim opiekować. Jednocześnie nie chcieli się zgodzić na dom opieki.
Za moją silną i długotrwałą namową poradziłam jej, żeby pojechała ze mną na jednodniowy wypad (bo ona nie miała ani dnia wolnego), a rodzina niech się w tym czasie zaopiekuje ojcem. Niech rodzina zobaczy po prostu, jak wygląda opieka, z czym sie wiąże i czym skutkuje. Broniła sie, ale tak zrobiłyśmy - dwa razy. Po drugim razie rodzina wyraziła zgodę na dom opieki.
Więc jak rodzice wyzdrowieją, wyskocz z mężem na cały dzień, albo i na dwa. Zrób to dla siebie i swojej rodziny.
W Gąszczu u Tess 12:51, 19 sty 2025


Dołączył: 10 lip 2012
Posty: 22439
Do góry
Tess napisał(a)

A gdzie tam Czasowo jakaś nieogarnięta jestem

Kupiłam:

Princess of Wales (Hardinkum) - niska na brzeg rabaty. Biała z kremoworóżowym środkiem. Elegancka (podobno),

Wspomnienie Lata / C’est la Vie’ Rojewskiego - piżmówka miniatura, do 80 cm dorasta,

Pastella - biała rabatówka,

Bailando – rózowa,

Elysium Flower Circus - ciepły róż, budyniowy, 0-4-0,6 m, może być do donic i pewnie tam trafi,

Jacaranda flover circus – ciemnoróżowa, zimny róż, pełna, 0,7-1,0 m. wigorna (podobno).

Lavender Ice – miniaturka,

Marie Curie - morelowa, pachnąca goździkami. Polecana do donic,

Minerva (Visancar) - fioletowa miniatura,

Hansestadt Rostock - żółto - morelowo - bursztynowa niewysoka rabatówka, którą od dawna chciałam mieć i ją już dwa lat temu kupiłam, tylko zamiast niej dostałam różowe nie wiadomo co

Theodor Fontne Rose - ciemnopomarańczowa,


Aspirin Rose - biała okrywowa,

Lady of shalott – pomarańczowa,

Cinco de Mayo – ceglasty pomarańcz, pojedyncza,

Easy Does It (Harpageant) - pomarańczowa,

oraz Heidetraum - ciemny róż.

Oczywiście na pierwszy rzut oka widać, że zainspirowałam się rózanką Margerytki (pomarańcze ).
No a Heidetraum to wiadomo - róże Judith, polecone przez Andę. Poczytałam o niej, filmiki obejrzałam i musiałam ją mieć. Nadaje się do cienia (półcienia?), więc może da radę w iejscu które dla niej zaplanowałam.

Najgorsze jest to, że mam już mini listę kolejnych
i musze się mooooocno pilnować, żeby ich nie kupić tej wiosny (jesienią dopiero, jak te wszystkie posadzę)






Co się tu dzieje
Najlepsze dwa ostatnie zdania sadzenie róż to poważna sprawa.

Za mną chodzi tylko Lady of Shalott i seria Piano w czerwieni
W Gąszczu u Tess 12:16, 19 sty 2025


Dołączył: 09 gru 2011
Posty: 43058
Do góry
Tess napisał(a)


Prawda? Też się nie poznaję. Ośmieliły mnie Pashminy, które wprawdzie już rosną u mnie kilka lat, ale za to jak rosną!
Mam patelnię w ogródku "pod A" (ogródek po Babci Danusi), więc pomyślałam, że to idealne miejsce dla róż.


Jak Ci rosną... i masz miejsce.... to pewnie! Kupuj i niech rosną! Na zdrowie!
Ale pamiętam jak się zarzekałaś
Bardziej niż ja
hahaha!
W Gąszczu u Tess 11:51, 19 sty 2025


Dołączył: 24 mar 2021
Posty: 1541
Do góry
Tess napisał(a)

A gdzie tam Czasowo jakaś nieogarnięta jestem

Kupiłam:

Princess of Wales (Hardinkum) - niska na brzeg rabaty. Biała z kremoworóżowym środkiem. Elegancka (podobno),

Wspomnienie Lata / C’est la Vie’ Rojewskiego - piżmówka miniatura, do 80 cm dorasta,

Pastella - biała rabatówka,

Bailando – rózowa,

Elysium Flower Circus - ciepły róż, budyniowy, 0-4-0,6 m, może być do donic i pewnie tam trafi,

Jacaranda flover circus – ciemnoróżowa, zimny róż, pełna, 0,7-1,0 m. wigorna (podobno).

Lavender Ice – miniaturka,

Marie Curie - morelowa, pachnąca goździkami. Polecana do donic,

Minerva (Visancar) - fioletowa miniatura,

Hansestadt Rostock - żółto - morelowo - bursztynowa niewysoka rabatówka, którą od dawna chciałam mieć i ją już dwa lat temu kupiłam, tylko zamiast niej dostałam różowe nie wiadomo co

Theodor Fontne Rose - ciemnopomarańczowa,


Aspirin Rose - biała okrywowa,

Lady of shalott – pomarańczowa,

Cinco de Mayo – ceglasty pomarańcz, pojedyncza,

Easy Does It (Harpageant) - pomarańczowa,

oraz Heidetraum - ciemny róż.

Oczywiście na pierwszy rzut oka widać, że zainspirowałam się rózanką Margerytki (pomarańcze ).
No a Heidetraum to wiadomo - róże Judith, polecone przez Andę. Poczytałam o niej, filmiki obejrzałam i musiałam ją mieć. Nadaje się do cienia (półcienia?), więc może da radę w iejscu które dla niej zaplanowałam.

Najgorsze jest to, że mam już mini listę kolejnych
i musze się mooooocno pilnować, żeby ich nie kupić tej wiosny (jesienią dopiero, jak te wszystkie posadzę)






O kurczę, zamowienie na bogato…
Ja nie wchodzę na strony szkółek. Przynajmniej na razie się pilnuję no ale dopiero styczeń.

Z tej listy mam Jacarandę (lubię bardzo) i Easy Does It.
Ta druga wsadzona w ubiegłym roku, z gołym korzeniem wiec jeszcze nie pokazała na co ją stać ale ma szansę wysforować się wysoko na liście moich ulubienic.
Kwitła zacnie, powtarzała znaczy kwitnienie. Kwiaty się mocno przebarwiały, od koralowego przez taki truskawkowy pomarańcz do pomarańczowej barwy i takiej wypłowiałej. Piękna i do tego te ząbkowane płatki.
Mam też młodą róże Jalitah, tez ma takie ząbki na płatkach (tez zeszłoroczna z gołym korzeniem)
Czekam na ten rok bo mam sporo róż ale same młode krzaczki.

Pashmina była moim mrocznym przedmiotem pożądania. W pierwszym roku się zachwyciłam i uznałam, ze potrzebuję jej dużo, wszędzie. Tymczasem ubiegły rok to były opady deszczu podczas jej kwitnienia i mój zapał oklapł wraz z jej kwiatami. U mnie sobie kompletnie nie radzi w deszczu i wygląda paskudnie.

Gdybys wpadla na pomysł jakiejś pnącej w takiej kolorystyce to mam odmianę Peach Melba i przepadam za nią. Kwiaty średniej wielkości, pięknie przebarwione. Powtarza kwitnienie. Zdrowa bardzo (do tej pory ma liście i są bez śladu jakiejkolwiek zarazy). Obsadzilam nią pergolę i w tym roku powinna juz ją obrosnąć. Nie mogę się doczekać.
Magary Dramaty z Rabaty 00:15, 19 sty 2025


Dołączył: 27 mar 2018
Posty: 10469
Do góry
Tess, śnieg padał i był chyba mega, mega mokry
Zastanawiałam się, czy gdybyśmy byli na miejscu straty by mogły być mniejsze?
I wydaje mi się, że nie.
Być może chodziłabym i strącała z krzewów, ale na łamiące się sosny nic bym nie poradziła Tylko stres by był większy gdybym to widziała na własne oczy i słyszała w nocy, że kolejna gałąź "leci"

O powojnikach myślę niezależnie od tego, co nam się teraz przydarzyło
Powojniki na płocie bym widziała, wszystkie możliwe
Ale takie, które w razie konieczności wymiany desek by nie ucierpiały = cięte co roku nisko

Mam wrażenie, że już kiedyś na forum o takie pytałam i nawet dostałam odpowiedź, ale za diabła w moich notatkach nie mogę znaleźć stosownych informacji Są takie???
Korzystanie z portalu ogrodowisko.pl oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce plików cookies