Wiesz Asiu, u nas takie coś było. Tępiliśmy to nicieniami czyli Larvanemem. Ale czy to opuchlaki czy pędraki to nie wiem. Nie rozróżniam ich.
Asiu, nie wiem czy dobrze zrozumiałam ale chyba pisałaś, że Twój dwulatek przechorował covida. A jakie u takiego maleństwa były objawy? Bo ja opiekuję się dwuletnią wnusią i zaciekawiło mnie to. Może na priv napisz?
Mąż pomógł pozbyć się starego schorowanego jaśminowca. Trochę przeszkadzał świeżo przesadzonemu grujecznikowi W tym sezonie muszę ogarnąć ten kawałek działki. Szczególnie, że to wjazd na działkę. Ale u mnie wszystko na odwrót. Do tej pory wychodziłam z złożenia, że skoro w tym miejscu nie spędzam zbyt wiele czasu to można zostawić ten kawałek na później
Sosenka z okolic owocówki też przywędrowała w to miejsce.
I jeszcze wiśnia "kojou-no-mai" będzie posadzona. A wzdłuż siatki cisy.
Ciemierniki bardzo lubię i gdybym miała miejsce nasadziłabym ich więcej
Twoje ładniutkie! I bardziej rozkwitły niż moje. Jak wszyscy czekam na ciepełko.
O kurczę ale super sprzęcior takim to ogród zrobisz w jeden sezon
Fajna ta glebogryzarka, my zarośnięty placyk pod warzywnik cały ręcznie przekopywaliśmy...masakra...taką to byłaby chwila. Tylko jakby mi zmieliła podagrycznik, to chyba nigdy bym się go nie pozbyła.
Jak to działa, chwasty mieli do gleby, czy da się je wybrać?
Fajne spostrzeżenia... Ogrom pracy, nawet już nie licze ile godzin po i przed pracy w zimie i lecie spędziłam na projektach i wykonaniu. Ciesze się że tyle się nauczyłam - klejenie kamieni, stawianie scianek, murowanie donic, praca z wyżymarką,konstrukcje drewniane, układanie ścieżek, budowa oczek wodnych...
Praca bardzo rozwija, i za to jestem niezwykle wdzięczna życiu że dało mi mozliwości by się rozwijać
A ilość roślin... no to dopiero by sie zebrała lista w ciągu 20 lat
Lasek... Wymagał sporej wyobraźni i podszeptów dobrego Duszka (cmokam Mała Mi) by z dżungli
Zrobić park
Teraz kiedy patrzę na to wszystko mam ogromny sentyment do początków, do własnej wiary w cuda i niezłomnej woli
Dzięki Ula
M.in. z tego powodu będę dosadzać u siebie na nowej części cisy na poduchy. Żeby nie było tak goło. No i żeby szczeniory nie miały tak łatwo biegać po rabatach .
W lipcu zeszłego roku po nalocie dywanowym ćmy, ratowałam buksa sąsiadki
w oczekiwaniu na Lepinox, najpierw zbierając ręcznie gąsienice, później mocne cięcie i oprysk Lepinoxem.
Nie wygląda jeszcze najlepiej ale się wyliże.
Na tą chwilę pomimo malutkich gąsienic zjadających osiedlowe buksy, o które nikt nie dba, te pod moją opieką nie mają gąsienic.
Myślę, że dokładny zeszłoroczny oprysk je załatwił a te, które teraz wychodzą, to są te, które przezimowały zawinięte w listkach.